<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-3754234815073517417</id><updated>2011-12-17T00:22:08.740-04:30</updated><title type='text'>Jaco w Caracas</title><subtitle type='html'>Relacja z pobytu na wymianie studenckiej w Caracas. Duzo bedzie o miescie, kraju, Chavezie, obyczajach, gospodarce, silikonie i moich roznych dylematach.</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://acaracas.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://acaracas.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Jacek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14557485997576732654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://lh3.google.com/staroszczyk/RwKcwbSjE_I/AAAAAAAAAzw/o09-Ghh4mQk/Imagen%20143.jpg?imgmax=512'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>61</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3754234815073517417.post-6063354660837971147</id><published>2008-02-12T19:52:00.002-04:30</published><updated>2008-02-12T22:26:15.797-04:30</updated><title type='text'>post scriptum</title><content type='html'>Dnia 12 lutego 2008 o godzinie 12:20 opoznionym lotem BA 846 autor tego bloga postawil noge na plycie Portu Lotniczego Warszawa-Okecie im. Fryderyka Chopina i tym samym zakonczyl oficjalnie swa prawie polroczna tulaczke po Ameryce Poludniowej i rozpoczal kolejny etap swego zycia, tym razem juz w spowitej mgla i lutowa szarowa ojczyznie. &lt;br /&gt;&lt;p&gt;Zaczelo sie jak u Kafki. Jeszcze przed otwarciem drzwi Airbusa brytyjski pilot przez mikrofon rzucil uszczypliwa uwage na temat oddawanego juz od 3 lat Terminala 2 warszawskiego lotniska. Tak, tak, Moi Mili, ten &lt;span style="font-style:italic;"&gt;never-ending&lt;/span&gt; story ciagnie sie juz od grudnia 2005 roku i jego konca nie widac. &lt;br /&gt;&lt;p&gt;Potem bylo jeszcze gorzej. Podstawiony pod schody autobus po zebraniu wszystkich raptem 50 pasazerow, zamknal drzwi, zrobil petelke wokol samolotu i... otworzyl drzwi 7 metrow dalej, tuz po drugiej stronie wyznaczonej na plycie drogi technicznej biegnacej wzdluz sciany budynku. Zglupieni ludzie nie wiedzieli, czy smiac sie, czy plakac z powodu tego proceduralnego cyrku. Ale nic to - pomyslal bohater :) - i skierowal sie szybkim krokiem do maszyny wypluwajacej bagaze. Stal tam i stal, ludzie przychodzili i odchodzili, walizy i plecaki stukaly o bande tasmociagu, lozyska mile terkotaly. Az nagle zrobilo sie zupelnie pusto i cicho. Tak cicho, ze nawet jedyna osoba pozostala przy maszynie - mala dziewczynka o blond wlosach wracajaca ze swa rodzina z Filipin - musiala uslyszec mimowolne wyrazona mysl bohatera. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;"K...a!"&lt;/span&gt;. Juz nie tylko waliza, ale i plecak przepadly w drodze!&lt;br /&gt;&lt;p&gt;W biurze bagazy zagubionych urocza pani dodala jednakze otuchy. Plecak zostal zlokalizowany w Londynie i mial przybyc nastepnym lotem do Warszawy, a dalej kurierem do domu autora. I tak tez sie stalo, chociaz po odpieciu dziwnie wykreconej klapy, wyciagnieciu z rozgrzebanego wnetrza saczacej sie butelki rumu oraz dziwnego kawalka papierku wnet wyjasnila sie przyczyna opoznienia. Papierek byl bowiem wizytowka amerykanskiej Transportation Security Agency, szeroko krytykowanej jednostki Departamentu Bezpieczenstwa Narodowego (Department of Homeland Security). Ulotka informowala, iz bagaz ten zostal poddany losowej kontroli zawartosci, w wyniku ktorej zostal recznie otwarty i przeszukany. Za ewentualnie uszkodzone zamki agencja nie przepraszala. Za rozpieczetowanie i (wadliwe) zalakowanie butelki przewozonego z Wenezueli rumu rowniez nie. Za ujecie kilku kropel pozostawionej w piersioweczce tequili podobnie, bo z pewnoscia jakis - przepraszam znow za wyrazenie - wasaty Murzyn w uniformie nie odmowil sobie lykniecia cudzych procentow za wspolne zdrowie amerykanskich obywateli.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Z drugiej strony moze rzeczywiscie w deklaracji wjazdowej w polu &lt;span style="font-style:italic;"&gt;"countries visitied prior to this trip to the US"&lt;/span&gt; nalezalo wspomniec te wszystkie republiki bananowe, a nie jedynie ograniczac sie do Peru :)&lt;br /&gt;&lt;p&gt;W kazdym razie wrocilem. Powitany usciskami przez rodzine i chlebem i sola przez trampowy komitet powitalny (Koshi, Emilka, Wilek i Michal - wielki "Szacun i Pozdro" dla Waszej czworki), ogolocony przez DHL i TSA z wszelkich dobr materialnych, ale za to z bagazem bezcennych doswiadczen, po raz ostatni pragne podziekowac Wam wszystkim za okazane wsparcie i pomoc w edycji tego bloga, bez ktorych z pewnoscia moj zapal wypalilby sie slomianym ogniem w pierwszych tygodniach wenezuelskiej przygody. Wszystkim zainteresowanym Wenezuela oczywiscie chetnie sluze informacja na temat tego bezwatpliwie pieknego i niesamowitego lecz strudzonego walka z wlasnymi nagromadzonymi przez lata problemami kraju.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Do uslyszenia i... &lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;"Gracias...totales!"&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3754234815073517417-6063354660837971147?l=acaracas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://acaracas.blogspot.com/feeds/6063354660837971147/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3754234815073517417&amp;postID=6063354660837971147&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/6063354660837971147'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/6063354660837971147'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://acaracas.blogspot.com/2008/02/post-scriptum.html' title='post scriptum'/><author><name>Jacek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14557485997576732654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://lh3.google.com/staroszczyk/RwKcwbSjE_I/AAAAAAAAAzw/o09-Ghh4mQk/Imagen%20143.jpg?imgmax=512'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3754234815073517417.post-8591152095054757819</id><published>2008-02-10T22:29:00.000-04:30</published><updated>2008-02-10T22:32:13.466-04:30</updated><title type='text'>Zegnaj, Ameryko!</title><content type='html'>&lt;p align="center"&gt;&lt;em&gt;Zachod slonca w Limie&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh4.google.com/staroszczyk/R6560oon30I/AAAAAAAACFo/15xYDWOSSPY/Imagen%20065.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh4.google.com/staroszczyk/R6560oon30I/AAAAAAAACFo/15xYDWOSSPY/Imagen%20065.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3754234815073517417-8591152095054757819?l=acaracas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://acaracas.blogspot.com/feeds/8591152095054757819/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3754234815073517417&amp;postID=8591152095054757819&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/8591152095054757819'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/8591152095054757819'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://acaracas.blogspot.com/2008/02/blog-post.html' title='Zegnaj, Ameryko!'/><author><name>Jacek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14557485997576732654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://lh3.google.com/staroszczyk/RwKcwbSjE_I/AAAAAAAAAzw/o09-Ghh4mQk/Imagen%20143.jpg?imgmax=512'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3754234815073517417.post-5259462881396911146</id><published>2008-02-10T21:20:00.000-04:30</published><updated>2008-02-10T22:27:16.359-04:30</updated><title type='text'>- 11:00 godzin, a ja bez biletu :/</title><content type='html'>Do wylotu 11 godzin. Nawet mialem pomysl na napisanie czegos podnioslego, poetyckiego i patetycznego z tej okazji, niemniej jednak brutalna rzeczywistosc sprowadzila mnie na ziemie. &lt;p&gt;Wyjezdzajac na niemalze pol roku do Ameryki nie sposob bylo sie spakowac w jeden 71-litrowy plecak turystyczny, totez chcac nie chcac zmuszony bylem zabrac ze soba rowniez jedna walize z ciuchami i innymi gratami majacymi niewiele wspolnego ze zdobywaniem wulkanow i szalonymi autobusowymi podrozami po kontynencie. Waliza ta, rozmiarow najwiekszego dopuszczalnego bagazu podrecznego, od poczatku wyjazdu byla dla mnie kula u nogi i stanowila dla mnie nie lada problem zarowno na przelomie sierpnia i wrzesnia (kiedy podrozowalismy po Peru) jak i podczas powrotu z Caracas do Limy.&lt;p&gt;Pod koniec stycznia, w przededniu wyjazdu z Caracas upchnalem w nia wszystkie eleganckie ciuchy, ksiazki, dokumenty, pamiatki itp. i za posrednictwem DHLu wyslalem ja precz do Limy. Miala dotrzec w ciagu 3 dni do tutejszej centrali, a ja zaraz po przyjezdzie mialem przedzwonic do firmy i ustalic warunki odbioru, by juz zarowno z waliza jak i plecakiem odleciec do Najjasniejszej Rzeczpospolitej. &lt;p&gt;O godzinie 15:30 w sobote zglosilem sie osobiscie do pobliskiego oddzialu DHLu, tylko po to, by dowiedziec sie, ze centrala w soboty pracuje jedynie do 14, a w niedziele wcale w zwiazku z czym nie moga nic w tej sprawie zrobic. Sytuacja zaczela sie rysowac nieciekawie biorac pod uwage fakt, ze wylot mam w poniedzialek o 7:50 rano. Pani w okienku po moich prosbach i naleganiach zaczela wydzwaniac najpierw oficjalnymi kanalami, a gdy nikt nie odbieral nieoficjalnymi, probujac dowiedziec sie co z tym fantem zrobic i przede wszystkim - gdzie fizycznie znajduje sie moja waliza. Okazuje sie bowiem, ze super wyszukane "tracing&amp;tracking" systemy sledzenia przesylek owszem pokazuja date i godzine, kiedy walizka zostala przyjeta w Caracas, kiedy trafila na tamtejsze lotnisko, kiedy wyleciala do Panamy, kiedy trafila do centrali w Limie i kiedy wpadla w rece celnikow, ale paradoksalnie nie potrafia odpowiedziec na pytanie, pod jakim adresem obecnie jest. Po godzinie wydzwaniania i konsultacji zostalem zapewniony, ze w niedzielny (dzisiejszy) poranek ktos sie ze mna skontaktuje w tej sprawie. Wracajac zas do hostelu jeszcze raz cisnienie mi podskoczylo gdy uswiadomilem sobie jeszcze jeden, baaaaaardzo istotny fakt - uznajac przesylke kurierem za bardziej bezpieczna niz towarzyszacy mi w podrozy przez Wenezuele, Kolumbie, Ekwador i Peru plecak, w Caracas moj bilet powrotny do Polski spakowalem przezornie do... walizki. Super. Ale to nie koniec historii.&lt;p&gt;Dzis, w niedzielne popoludnie ok. 17 z mocno bijacym sercem i drzacymi rekami przekroczylem prog hostelu. Walizy nikt nie dostarczyl. Nikt do hostelu nie dzwonil. I nikt z DHLu nic mi nie wyslal na maila. Juz o 17:30 bylem kolejny raz w "kanciapie" DHLu. Ponoc jakas kobita z upowaznieniami ma w trakcie nocnej zmiany sprawdzic prawdopodobne miejsce skladowania mojej przesylki. Ponoc jest mozliwe - w przypadku jej zlokalizowania - przekazanie jej jakims sposobem do hostelu lub bezposrednio na lotnisko. Ponoc maja sie odezwac tej nocy do mnie.&lt;p&gt;Mija 21:30. I nic. Jedyne pocieszenie, ze British Airways posdrednio potwierdzaja na swych stronach internetowych moje przypuszczenie, ze papierowy bilet nie jest konieczny do odprawy. Pytanie, czy te gwarancje beda rowniez obowiazywac w Limie na lot American Airlines. I czy pozniej w Miami i Londynie dam rade namierzyc kolejne loty bez biletu i jakiejkolwiek wydruku ze szczegolami dotyczacymi przesiadek.&lt;p&gt;DHL ma jeszcze 8 i pol godziny. Ja zas juz naprawde chcialbym byc w samolocie w drodze do kraju. Bardzo.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://img398.imageshack.us/img398/8558/mvc007s3no.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://img398.imageshack.us/img398/8558/mvc007s3no.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3754234815073517417-5259462881396911146?l=acaracas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://acaracas.blogspot.com/feeds/5259462881396911146/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3754234815073517417&amp;postID=5259462881396911146&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/5259462881396911146'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/5259462881396911146'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://acaracas.blogspot.com/2008/02/1100-godzin-ja-bez-biletu.html' title='- 11:00 godzin, a ja bez biletu :/'/><author><name>Jacek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14557485997576732654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://lh3.google.com/staroszczyk/RwKcwbSjE_I/AAAAAAAAAzw/o09-Ghh4mQk/Imagen%20143.jpg?imgmax=512'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3754234815073517417.post-6608979672983403540</id><published>2008-02-09T23:59:00.000-04:30</published><updated>2008-02-10T00:20:16.697-04:30</updated><title type='text'>Panamericana do Limy</title><content type='html'>Do Limy dotarlem po 20 godzinach jazdy luksusowym 2-pietrowym autobusem. Po raz pierwszy w zyciu - ryzykujac utrate watpliwej klasy filmow pokazywanych w drodze - poprosilem o bilet w pierwszym rzedzie, tzw. &lt;em&gt;panoramico&lt;/em&gt;. Polecam.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh6.google.com/staroszczyk/R65XfIon3pI/AAAAAAAACCw/yIGyD_YvSvY/Imagen%20045.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh6.google.com/staroszczyk/R65XfIon3pI/AAAAAAAACCw/yIGyD_YvSvY/Imagen%20045.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh6.google.com/staroszczyk/R65XgIon3qI/AAAAAAAACC4/ir1B_n1dh1o/Imagen%20046.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh6.google.com/staroszczyk/R65XgIon3qI/AAAAAAAACC4/ir1B_n1dh1o/Imagen%20046.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh4.google.com/staroszczyk/R65wioon3rI/AAAAAAAACDk/rVnGBewWOa8/Imagen%20048.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh4.google.com/staroszczyk/R65wioon3rI/AAAAAAAACDk/rVnGBewWOa8/Imagen%20048.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh6.google.com/staroszczyk/R65wjIon3sI/AAAAAAAACDs/Dvpz9t45GyA/Imagen%20053.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh6.google.com/staroszczyk/R65wjIon3sI/AAAAAAAACDs/Dvpz9t45GyA/Imagen%20053.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;W Ameryce Poludniowej podstawowym srodkiem komunikacji miedzymiastowej jest autobus. Nieliczne linie kolejowe wymagajace dofinansowania ze strony panstwa zostaly generalnie pozamykane wobec niewielkich mozliwosci finansowych tych badz co badz biednych krajow, natomiast bilety lotnicze nadal dostepne sa jedynie waskiej czesci spoleczenstwa. I odwrotnie jak w Polsce, gdzie panstwowy PKS pozostawal wiecznie w cieniu kolejowego molocha, w Ameryce wolna konkurencja prywatnych firm przewozowych swietnie sie sprawdza. Po pierwsze, floty firm skladaja sie z autobusow o standardzie o jakim w Polsce mozna by tylko pomarzyc. Po drugie, rzeczywiscie istnieje konkurencja cenowa pomiedzy przewoznikami. Po trzecie - wygoda. Pomiedzy glownymi miastami non-stop kursuja autobusy, totez w praktyce wystarczy w ciemno przyjsc na dworzec, gdzie specjalnie zatrudnieni "stacze" czy tez "krzykacze" w mig czlowieka wylowia z tlumu i skieruja do wlasciwego autobusu, ktory odjedzie maksymalnie w ciagu pol godziny. Dla przykladu podczas mojej ponad 24-godzinnej podrozy z Meridy do Limy z 3 przesiadkami nie mialem czasu zjesc normalnego posilku i w ostatnim autobusie prawie z glodu umieralem. &lt;br /&gt;&lt;p&gt;Kocham pociagi, ale trzeba przyznac racje zwolennikom transportu drogowego, ze jest po prostu i tanszy i bardziej efektywny.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3754234815073517417-6608979672983403540?l=acaracas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://acaracas.blogspot.com/feeds/6608979672983403540/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3754234815073517417&amp;postID=6608979672983403540&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/6608979672983403540'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/6608979672983403540'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://acaracas.blogspot.com/2008/02/panamericana-do-limy.html' title='Panamericana do Limy'/><author><name>Jacek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14557485997576732654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://lh3.google.com/staroszczyk/RwKcwbSjE_I/AAAAAAAAAzw/o09-Ghh4mQk/Imagen%20143.jpg?imgmax=512'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3754234815073517417.post-2889152467977487784</id><published>2008-02-09T23:40:00.000-04:30</published><updated>2008-02-09T23:59:15.785-04:30</updated><title type='text'>Granica</title><content type='html'>Granica ekwadorsko-peruwianska to jakas paranoja. Dwa kraje stoczyly ze soba trzy wojny o nieurodzajne pustynie i kawalek rownie malo uzytecznej dzungli i mimo iz dzisiaj oba narody zyja w zgodzie, poklosie wojen mozna obejrzec przekraczajac granice. Ekwadorski urzad imigracyjny znajduje sie na jakims odludziu kilka kilometrow za glownym miastem przygranicznym (Huaquilla). Podobnie ma sie polozenie peruwianskiego odpowiednika urzedu wzgledem peruwianskiego miasta (Tumbes). Granica zas przebiega w ktoryms niezauwazalnym miejscu, rownie daleko oddalonym od obydwu placowek. Na dodatek, by sie dostac na terminal w Tumbes, najpierw trzeba dojechac "pierdzi-kolkiem" (jak to wyglada - na slajdowisku) kawalek do prowizorycznego przystanku, gdzie zatrzymuje sie ten oto autobus:&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh4.google.com/staroszczyk/R65Xeoon3oI/AAAAAAAACCo/Z9ZXCyoAu4o/Imagen%20031.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh4.google.com/staroszczyk/R65Xeoon3oI/AAAAAAAACCo/Z9ZXCyoAu4o/Imagen%20031.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Oczywiscie wszystkie miejsca (2 placowki graniczne, przejscie graniczne, terminal prowizoryczny, terminal glowny) sa oddalone od siebie nawzajem o kilka kilometrow, co stwarza wrecz idealne warunki dla dzialalnosci taksowkarzy-naciagaczy. Niewiedza i zwykle klamstwa doprowadzily mnie do straty co najmniej 3 dolarow na tejze smierdzacej gnijacymi resztkami organicznymi oraz nawiedzonej przez inwazje much granicy. Fe!!!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3754234815073517417-2889152467977487784?l=acaracas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://acaracas.blogspot.com/feeds/2889152467977487784/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3754234815073517417&amp;postID=2889152467977487784&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/2889152467977487784'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/2889152467977487784'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://acaracas.blogspot.com/2008/02/granica.html' title='Granica'/><author><name>Jacek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14557485997576732654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://lh3.google.com/staroszczyk/RwKcwbSjE_I/AAAAAAAAAzw/o09-Ghh4mQk/Imagen%20143.jpg?imgmax=512'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3754234815073517417.post-741055136623836157</id><published>2008-02-09T20:33:00.000-04:30</published><updated>2008-02-09T23:39:33.753-04:30</updated><title type='text'>Ekwador</title><content type='html'>Ekwador. Nazwa malutkiego poludniowoamerykanskiego kraju znanego z glownie z wulkanow i bananow (a moze: bananow i wulkanow) w sercu kazdego szanujacego sie kibica pilki noznej wywoluje sluszne poczucie wstydu i upokorzenia narodowego. Bedzie bolalo rozdrapywanie starych ran, ale musze:&lt;p&gt;&lt;strong&gt;9 czerwca 2006, godz. 21.00, stadion w Gelsenkirchen.&lt;/strong&gt; Rosli bialo-czerwoni staja naprzeciwko krepej i atletycznej reprezentacji kraju, ktory po raz drugi w historii zakwalifikowal sie do Mundialu. Nasi musza ten mecz wygrac, uwzgledniajac przyszle wielce prawdopodobne porazke z Niemcami i wygrana z Kostaryka. Polscy kibice skandują "Gracie u siebie". I stalo sie najgorsze. W 24. minucie Tenorio. W 80. - Delgado. A w 93. gwizdek sedziego dobily slaniajacych sie na kolanach bialo-czerwonych praktycznie przekreslajac szanse na wyjscie z grupy.&lt;p&gt;Dobrze pamietam ten dzien. Siedzialem w madryckim barze saczac piwo z przypadkowo spotkana Polka i noz mi sie w kieszeni otwieral jak w 24, 80 oraz 93 minucie z kuchni wybiegala gruba Ekwadorka i tasakiem w reku wymachiwala skaczac przed telewizorem...&lt;p&gt;Ale to nie wstyd, lecz zwyczajnie brak czasu ograniczyly moja wizyte na terytorium Ekwadoru do zaledwie 36-godzin, a w praktyce poza autobusami i przymusowym noclegiem w przygranicznym Tulcanie (3 USD za pokoj!!! Raj na ziemi!!!) dane mi bylo jedynie przez kilka godzin pospacerowac po stolicy kraju - Quito (2 USD za obiad tuz przy glownym placu miasta!!! Raj na ziemi!!!). Starowka Quito, o czym nie wiedzialem wczesniej, zaliczana do dziedzictwa ludzkosci przez UNESCO rzeczywiscie robi spore wrazenie, co z reszta widac na ponizszych zdjeciach. A juz kompetnie mnie rozbroil palac prezydencki otwarty niedawno dla publicznosci. I jak za komuny - zobaczlem kolejke ludzi, przeczytalem gdzies z boku "entrance free", dostalem jakas obraczke z godzina, a dopiero po fakcie zaczalem pytac kolejkowiczow: "Señora, a do czego ta kolejka?". Nieco pozniej w tym samym miejscu natknalem sie na innego rodzaju zgromadzenie, czyli manifestacje niskich rdzennych Ekwadorczykow zdaje sie przeciwko korupcji. W szczegoly sie nie zaglebialem, bowiem czas gonil, a protestow/wiecow/strajkow juz sie sporo naogladalem (rowniez dzien wczesniej w przygranicznym kolumbijskim Iquitos strajkowali busiarze).&lt;br /&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;em&gt;Tym razem tylko 45 minut postoju&lt;/em&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh4.google.com/staroszczyk/R65Ppoon3eI/AAAAAAAACBM/Lf0vJXRAbcM/Imagen%20001.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh4.google.com/staroszczyk/R65Ppoon3eI/AAAAAAAACBM/Lf0vJXRAbcM/Imagen%20001.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;em&gt;W autobusie&lt;/em&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh6.google.com/staroszczyk/R65PqIon3fI/AAAAAAAACBU/ZNwZfz_POKY/Imagen%20006.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh6.google.com/staroszczyk/R65PqIon3fI/AAAAAAAACBU/ZNwZfz_POKY/Imagen%20006.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;em&gt;Gabinet Rady Ministrow Republiki Ekwadoru&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh5.google.com/staroszczyk/R65Pt4on3hI/AAAAAAAACBk/DR7NEMbTCfo/Imagen%20014.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh5.google.com/staroszczyk/R65Pt4on3hI/AAAAAAAACBk/DR7NEMbTCfo/Imagen%20014.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;em&gt;Bazylika w Quito&lt;/em&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh5.google.com/staroszczyk/R65Pu4on3iI/AAAAAAAACBs/stba8YtnL2Q/Imagen%20017.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh5.google.com/staroszczyk/R65Pu4on3iI/AAAAAAAACBs/stba8YtnL2Q/Imagen%20017.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;em&gt;Juan Pablo II&lt;/em&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh3.google.com/staroszczyk/R65VeYon3jI/AAAAAAAACB8/eVC8FHbCYpw/Imagen%20018.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh3.google.com/staroszczyk/R65VeYon3jI/AAAAAAAACB8/eVC8FHbCYpw/Imagen%20018.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;em&gt;Palac prezydencki za dnia...&lt;/em&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh4.google.com/staroszczyk/R6521oon3yI/AAAAAAAACE0/jJFvxLiQL2E/Imagen%20021.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh4.google.com/staroszczyk/R6521oon3yI/AAAAAAAACE0/jJFvxLiQL2E/Imagen%20021.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;em&gt;... i noca&lt;/em&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh3.google.com/staroszczyk/R651lYon3xI/AAAAAAAACEg/wlJ2i7Sm_AY/Imagen%20028.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh3.google.com/staroszczyk/R651lYon3xI/AAAAAAAACEg/wlJ2i7Sm_AY/Imagen%20028.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;em&gt;Quito noca&lt;/em&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh6.google.com/staroszczyk/R65VfIon3lI/AAAAAAAACCM/P997Rcq0pqI/Imagen%20023.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh6.google.com/staroszczyk/R65VfIon3lI/AAAAAAAACCM/P997Rcq0pqI/Imagen%20023.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh3.google.com/staroszczyk/R65VfYon3mI/AAAAAAAACCU/y2iDY7D5dBk/Imagen%20024.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh3.google.com/staroszczyk/R65VfYon3mI/AAAAAAAACCU/y2iDY7D5dBk/Imagen%20024.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh6.google.com/staroszczyk/R65VgIon3nI/AAAAAAAACCc/mTfyykLuWmo/Imagen%20027.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh6.google.com/staroszczyk/R65VgIon3nI/AAAAAAAACCc/mTfyykLuWmo/Imagen%20027.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3754234815073517417-741055136623836157?l=acaracas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://acaracas.blogspot.com/feeds/741055136623836157/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3754234815073517417&amp;postID=741055136623836157&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/741055136623836157'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/741055136623836157'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://acaracas.blogspot.com/2008/02/ekwador.html' title='Ekwador'/><author><name>Jacek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14557485997576732654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://lh3.google.com/staroszczyk/RwKcwbSjE_I/AAAAAAAAAzw/o09-Ghh4mQk/Imagen%20143.jpg?imgmax=512'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3754234815073517417.post-133783283365423460</id><published>2008-02-08T15:31:00.000-04:30</published><updated>2008-02-08T16:04:18.625-04:30</updated><title type='text'>Pozegnanie z Kolumbia</title><content type='html'>Jak obiecalem, tak zamieszczam. Naprawde niesamowite jest w Ameryce Poludniowej to, ze gdziekolwiek sie ruszysz, trafiasz na afisze propagandowe, manifestacje, strajki itp. Czuje sie, ze ten kontynent zyje, ze ludziom rzeczywiscie zalezy, ze wciaz wierza:&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh5.google.com/staroszczyk/R6yzuSjroyI/AAAAAAAAB-Y/Iql5b2lCf0w/Imagen%20006.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh5.google.com/staroszczyk/R6yzuSjroyI/AAAAAAAAB-Y/Iql5b2lCf0w/Imagen%20006.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh5.google.com/staroszczyk/R6yzvSjro0I/AAAAAAAAB-o/9NlSae65G5U/Imagen%20012.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh5.google.com/staroszczyk/R6yzvSjro0I/AAAAAAAAB-o/9NlSae65G5U/Imagen%20012.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh4.google.com/staroszczyk/R6yzwCjro2I/AAAAAAAAB-4/xRc-6T6Jym8/Imagen%20018.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh4.google.com/staroszczyk/R6yzwCjro2I/AAAAAAAAB-4/xRc-6T6Jym8/Imagen%20018.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh5.google.com/staroszczyk/R6y2DSjro3I/AAAAAAAAB_I/AtA-OgzSs3s/Imagen%20027.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh5.google.com/staroszczyk/R6y2DSjro3I/AAAAAAAAB_I/AtA-OgzSs3s/Imagen%20027.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh3.google.com/staroszczyk/R6y2Dyjro4I/AAAAAAAAB_Q/7hFB7G3N9w4/Imagen%20028.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh3.google.com/staroszczyk/R6y2Dyjro4I/AAAAAAAAB_Q/7hFB7G3N9w4/Imagen%20028.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh3.google.com/staroszczyk/R6y2Eyjro5I/AAAAAAAAB_Y/DhI515Tehxk/Imagen%20031.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh3.google.com/staroszczyk/R6y2Eyjro5I/AAAAAAAAB_Y/DhI515Tehxk/Imagen%20031.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Manifestacja przeciwko FARC nieco zmodyfikowala moje i tak juz zmienione plany. Od dawna bowiem ostrzylem sobie zeby na jakies kolumbijskie lub ekwadorskie szczyty. W koncu kto jak kto, ale ja bym nie przepuscil takiej niepowtarzalnej okazji :) Pierwotnie wiec mial byc polozony w odleglosci rzuta kamieniem od miasta Pasto Wulkan Galeras. Niestety, 18 stycznia uspiony tymczasowo potwor zaczal sam z siebie rzucac kamieniami i lawa na tyle intensywnie, ze konieczna stala sie ewakuacja 8000 ludzi z okolic Pasto. O wszelkim trekkingu mozna bylo wiec zapomniec.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;W odwodzie pozostawal inny szczycik, 4650-metrowy rowniez "lekko" aktywny wulkan Puracè. Krotka (i nieco przypadkowa) wizyta w biurze Parques Nacionales, zakupy w supermarkecie, 2 godziny jazdy i nagle znalazlem sie w innym swiecie. Nieprzespana noc w odlatujacym namiocie, 4 godziny intensywnego podejscia i oto gdziem sie znalazl: sam, zmeczony, przewiany i przemoczony.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh5.google.com/staroszczyk/R6y44Sjro8I/AAAAAAAAB_4/W5BJDAzlcWY/Imagen%20072.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh5.google.com/staroszczyk/R6y44Sjro8I/AAAAAAAAB_4/W5BJDAzlcWY/Imagen%20072.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh4.google.com/staroszczyk/R6y45Cjro-I/AAAAAAAACAI/JftnmVqXx4U/Imagen%20049.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh4.google.com/staroszczyk/R6y45Cjro-I/AAAAAAAACAI/JftnmVqXx4U/Imagen%20049.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh3.google.com/staroszczyk/R6y44yjro9I/AAAAAAAACAA/Y9MH-Zv5Bqw/Imagen%20047.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh3.google.com/staroszczyk/R6y44yjro9I/AAAAAAAACAA/Y9MH-Zv5Bqw/Imagen%20047.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh4.google.com/staroszczyk/R6y46CjrpAI/AAAAAAAACAY/cd9AMPw6SLI/Imagen%20058.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh4.google.com/staroszczyk/R6y46CjrpAI/AAAAAAAACAY/cd9AMPw6SLI/Imagen%20058.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh4.google.com/staroszczyk/R6y6MCjrpBI/AAAAAAAACAk/jGZ9Z5xPuoI/Imagen%20063.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh4.google.com/staroszczyk/R6y6MCjrpBI/AAAAAAAACAk/jGZ9Z5xPuoI/Imagen%20063.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh6.google.com/staroszczyk/R6y45ijro_I/AAAAAAAACAQ/vpbC56ZcXDE/Imagen%20050.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh6.google.com/staroszczyk/R6y45ijro_I/AAAAAAAACAQ/vpbC56ZcXDE/Imagen%20050.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3754234815073517417-133783283365423460?l=acaracas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://acaracas.blogspot.com/feeds/133783283365423460/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3754234815073517417&amp;postID=133783283365423460&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/133783283365423460'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/133783283365423460'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://acaracas.blogspot.com/2008/02/jak-obiecalem-tak-zamieszczam.html' title='Pozegnanie z Kolumbia'/><author><name>Jacek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14557485997576732654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://lh3.google.com/staroszczyk/RwKcwbSjE_I/AAAAAAAAAzw/o09-Ghh4mQk/Imagen%20143.jpg?imgmax=512'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3754234815073517417.post-6231694674854387978</id><published>2008-02-04T09:36:00.000-04:30</published><updated>2008-02-09T20:09:09.636-04:30</updated><title type='text'>4 niewymowne (FARC)</title><content type='html'>W ostatnich dniach wybralem sie na kolejny off-road, tym razem przez lancuch Andow z uroczego kolonialnego do Popayanu do nieco zapyzialego San Agustin. Szeroko rozreklamowane kamienne figurki oraz - najwieksze dziedzictwo epoki prekolonialnej w Kolumbii - po tych wszystkich cudach-niewidach widzianych w Peru oraz najwyzsze w kraju wodospady - po Salto Angel - jednakze nie robia specjalnego wrazenia. &lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh4.google.com/staroszczyk/R6cj8SjrotI/AAAAAAAAB7U/jcUN2N-_PiM/Imagen%20195.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh4.google.com/staroszczyk/R6cj8SjrotI/AAAAAAAAB7U/jcUN2N-_PiM/Imagen%20195.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh6.google.com/staroszczyk/R6cj8yjrouI/AAAAAAAAB7c/vgsN5X5cGnw/Imagen%20198.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh6.google.com/staroszczyk/R6cj8yjrouI/AAAAAAAAB7c/vgsN5X5cGnw/Imagen%20198.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh4.google.com/staroszczyk/R6cj9SjrovI/AAAAAAAAB7k/7tOrmZmJXSQ/Imagen%20201.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh4.google.com/staroszczyk/R6cj9SjrovI/AAAAAAAAB7k/7tOrmZmJXSQ/Imagen%20201.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh5.google.com/staroszczyk/R6ckcijroxI/AAAAAAAAB74/0790BePYQxc/Imagen%20204.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh5.google.com/staroszczyk/R6ckcijroxI/AAAAAAAAB74/0790BePYQxc/Imagen%20204.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Dostac sie do San Agustin stanowi niezla meczarnie dla... tylka. Mimo ze oba miasteczka dzieli okolo 150 km, autobus kreta i wyboista droga "mknie" przez dzungle jakies 6-8 godzin. Na miejscu jedna z glownych atrakcji turystycznych stanowi calodniowa wycieczka jeepem po miejscach ze wspomnianymi figurkami. Innymi slowy kolejne 6-8 godzin spedzone na wybojach. Mimo zmeczenia (a moze wlasnie z powodu zmeczenia) postanowilem udac sie jeszce tego samego dnia w nocna podroz powrotna do Popayanu. Podroz noca po tej trasie generalnie jest mocno odradzana przez moj przewodnik i jeszcze pare lat temu nalezala do jednych z bardziej ryzykownych w kraju. Zrobiwszy jednak wywiad srodowiskowy okazalo sie, ze obecnie partyzantow w tej okolicy juz nie ma i ze "spokojnie" mozna jechac. No wiec trzeba bylo mi jeszcze raz spiac poslady i poddac sie meczarniom, jednak tym razem z braku miejsc nie na siedzeniu lecz na skrzyni po piwie obok kierowcy... &lt;br /&gt;&lt;p&gt;Ponizej most na trasie Popayan-San Agustin oraz widziane przez dziure resztki poprzedniej wysadzonej przez FARC-istow przeprawy:&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh3.google.com/staroszczyk/R6cj7CjrorI/AAAAAAAAB7E/aoWv2nPFNp8/Imagen%20174.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh3.google.com/staroszczyk/R6cj7CjrorI/AAAAAAAAB7E/aoWv2nPFNp8/Imagen%20174.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh5.google.com/staroszczyk/R6cj7ijrosI/AAAAAAAAB7M/zXGm0HeLZFs/Imagen%20178.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh5.google.com/staroszczyk/R6cj7ijrosI/AAAAAAAAB7M/zXGm0HeLZFs/Imagen%20178.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;A skoro mowa o FARCu. Za doslownie 5 minut w calej Kolumbii odbeda sie marsze przeciwko przemocy, porwaniom i partyzantce. Lece wiec zobaczec popayanskie obchody. Zdjecia nastepnym razem :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3754234815073517417-6231694674854387978?l=acaracas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://acaracas.blogspot.com/feeds/6231694674854387978/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3754234815073517417&amp;postID=6231694674854387978&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/6231694674854387978'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/6231694674854387978'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://acaracas.blogspot.com/2008/02/4-niewymowne-farc.html' title='4 niewymowne (FARC)'/><author><name>Jacek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14557485997576732654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://lh3.google.com/staroszczyk/RwKcwbSjE_I/AAAAAAAAAzw/o09-Ghh4mQk/Imagen%20143.jpg?imgmax=512'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3754234815073517417.post-16301597614122514</id><published>2008-02-01T13:41:00.001-04:30</published><updated>2008-02-01T17:40:39.773-04:30</updated><title type='text'>Komu koksu komu, bo jade do domu :)</title><content type='html'>&lt;blockquote&gt;(...) u nas po staremu. Stary ojciec mówi żeby Cię uściskać i dać&lt;br /&gt;błogosławieństwo na drogę. Przywieź trochę koksu z Kolumbii jak będzie w&lt;br /&gt;promocji:) Uważaj na siebie. Ściskamy&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Takiego krotkiego maila otrzymalem pare dni temu od kochanego braciszka. Jesli ktos jeszcze jest zainteresowany, zbieram zgloszenia w komentarzach ;)&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kolumbia&lt;/span&gt;. Jakze bledne wyobrazenie o tym kraju maja obcokrajowcy. Lata przemocy - zwanej tu nawet epoka "la violencia" - i pozniejsze filmy amerykanskie pokroju Rambo i Commando doprowadzily do utarcia w swiadomosci ludzi wizji Kolumbii jako upiornego narko-panstwa targanego wojna, ogarnietego chaosem i walka karteli kokainowych. Tak to zwykle bywa, ze ludzie do krajow, nacji, osob, rzeczy i zjawisk im nieznanych przyklejaja "latki" i przyporzadkowuja stereotypy, ktore czasem znacznie mijaja sie z rzeczywistoscia. I ja musze przyznac, ze kiedy mi powiedziano: "Wenezuela. Jedziesz czy zostajesz w Warszawie?" mialem przed oczasmi jedynie obraz Chaveza, telenoweli, ropy naftowej i rajskich plaze. Zas cala ma wiedze na temat Kolumbii w owym czasie mozna bylo zawrzec w trzech rzeczownikach: koka, dzungla, wojna.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Z drugiej strony trzeba miec na uwadze, ze obecny wzgledny spokoj i lad w Kolumbii to kwestia zaledwie ostatnich kilku lat. W 1998 roku, kiedy w kraju nadal lala sie krew, do wladzy doszedl Andres Pastrana. Nowy prezydent z miejsca rozpoczal negocjacje z partyzantkami i oddal w ich kontrole cale polacie niedostepnej kolumbijskiej dzungli, a co gorsza - rzad Bogu ducha winnych spolecznosci zamieszkujacych poludniowo-wschodnia Kolumbie. Po tym jednak jak w strefie zdemilitaryzowanej zapanowal chaos i bezprawie, a partyzanci zaczeli grasowac po przedmiesicach Bogoty, w 2002 Pastrana powrocil do poprzedniej twardej polityki bezpieczenstwa. Za prezydentury Alvaro Uribe, obecnego wielce charyzmatycznego i popularnego prawnika z Medellin, wojna zostala zepchnieta do glebokiej dzungli i obejmuje jedynie kilka procent ogromnego terytorium kraju. Kolumbia zaczela awansowac nie tylko ekonomicznie lecz i spolecznie. Przestepczosc wyraznie spadla, porwania staly sie rzadkoscia, a do Medellin, gdzie jeszcze w 1995 roku lala sie krew na ulicach (polecam cykl reportazy Jerzego Suchockiego, "Na szlaku koki") przyjezdzaja wizyty urzednikow Caracas obserwowac, jak zdecydowanymi dzialaniami mozna zupelnie odmienic oblicze miasta w ciagu zaledwie dekady. Dzis Medellin jest ponoc - niestety nie dane mi bylo zobaczyc - jednym z piekniejszych miast w Kolumbii i jak grzyby po deszczu powstaja hotele i cale zaplecze turystyczne.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Kolumbia stala sie krajem jak kazdy inny, aczkolwiek golym okiem widac, ze wojna nadal trwa. Wczoraj postanowilem nieco zbczyc z trasy Panamericany i udac sie w nieco mniej ucywilizowane rejony, na wschod od Cali do polozonej nad Pacyfikiem Buenaventury oraz zaszytej w glebi dzungli murzynskiej osady San Cipriano (Pisze "murzynskiej", bo w polityczna poprawnosc ani w zawile gramatyczne konstrukcje nie chce mi sie bawic. Bez urazy wszystkim czarnoskorym czytelnikom ;)). Kilkudziesiecio-kilometrowy odcinek drogi przez dzungle, byl tak obstawiony wojskiem i policja, jak u nas Trasa Lazienkowska podczas pielgrzymki papieza. Serio. Co kilometr, na skrzyzowaniu, przy poczcie, szkole, w wiosce - wszedzie takie same pary lub trojki zolnierzy.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Gdy tylko wysiadlem z rozklekotanego autobusu w Cordobie, wiosce zywcem przeniesionej z Afryki, wnet mnie obskoczylo trzech Murzynow. "Amigo! Amigo! Come with me! Ven conmigo!" - zaczeli sie przekrzykiwac. Ja na to, widzac ze naprawde sa rozemocjonowani spokojnym glosem: "Tranquilo, tranquilo, esperen un rato". Wtem nagle, wydaje mi sie, ze bez specjalnej przyczyny, jeden z nich wzial zamach i... strzelil z piachy swego rywala w zeby. "Kurwa! Que pasa? Que es esto? Tranqulense!" Az mnie zamurowalo. Napiecie jeszcze wyraznie nie opadlo i gdy zaczeli znow zabiegac o moje wzgledy poszkodowany nagle wzial zamach i... pierdu w pysk kolege po czym w bieg. Uderzony oczywiscie od razu rzucil sie w pogon, a ja zostalem sam z najspokojniejszym oferentem oraz kilkoma rownie zszokowanymi gapiami. "Kuzwa, gdzie ja do cholery wyladowalem? W okol dzungla banany, zapyziala wiocha przede mna, z tylu Trasa Lazienkowska podczas wizyty papieza, przy mnie dwoch Murzynow pierze sie po ryjach z mojej przyczyny, a autobus juz odjechal...". No ale nic. Wzialem glebszy oddech i podreptalem z gosciem w dol na "stacje" do jego wehikulu. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Brujitas&lt;/span&gt;, bo tak ponoc zwa miejscowi wynalezione przez jakiegos bialego z Medellin i bedace glowna atrakcja San Cipriano pojazdy, skladaja sie z: motocyklu, drewnianej platformy, stalowych kolek i lozysk. Cudko to osiaga predkosc nawet do 70 km, posuwajac zwawo po starym torowisku i skrzypiac niemilosiernie. Dodatkowego uroku dodaja niezwykle panoramy dzungli oraz bryza powietrza, ktore na tej wysokosci geograficznej zdaje sie przyklejac do ciala i oblepiac jego kazdy centymetr nieznosna tropikalna wilgocia.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://lh5.google.com/staroszczyk/R6N4JijrojI/AAAAAAAAB3o/DfejH2wbQks/Imagen%20145.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh5.google.com/staroszczyk/R6N4JijrojI/AAAAAAAAB3o/DfejH2wbQks/Imagen%20145.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://lh6.google.com/staroszczyk/R6NxHyjrofI/AAAAAAAAB3A/fv5JtB0GQAo/Imagen%20133.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh6.google.com/staroszczyk/R6NxHyjrofI/AAAAAAAAB3A/fv5JtB0GQAo/Imagen%20133.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://lh6.google.com/staroszczyk/R6N4KyjrokI/AAAAAAAAB3w/j78hThSiMOQ/Imagen%20147.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh6.google.com/staroszczyk/R6N4KyjrokI/AAAAAAAAB3w/j78hThSiMOQ/Imagen%20147.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://lh5.google.com/staroszczyk/R6N4IijrohI/AAAAAAAAB3Y/45we9TiVHuc/Imagen%20124.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh5.google.com/staroszczyk/R6N4IijrohI/AAAAAAAAB3Y/45we9TiVHuc/Imagen%20124.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://lh5.google.com/staroszczyk/R6NxIijrogI/AAAAAAAAB3I/rVuJEIttckQ/Imagen%20137.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh5.google.com/staroszczyk/R6NxIijrogI/AAAAAAAAB3I/rVuJEIttckQ/Imagen%20137.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://lh3.google.com/staroszczyk/R6N4JCjroiI/AAAAAAAAB3g/hMkR68-Tr_Y/Imagen%20142.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh3.google.com/staroszczyk/R6N4JCjroiI/AAAAAAAAB3g/hMkR68-Tr_Y/Imagen%20142.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;W drodze powrotnej zahaczylem rowniez o Buenaventure. Kolumbijskie miasto wyrozniajace sie czarnoskora populacja, polozeniem nad Oceanem oraz ubostwem. Ocean w tym miejscu podczas odplywu sprawia rownie nieciekawe wrazenie jak sama osada, totez po skosztowaniu soku z guanabana (rajski owoc, zdaje sie) wysuszeniu butelki browara i gadce z kilkoma miejscowymi na betonowym molo, powrocilem do Cali.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Dzis natomiast zrobielem sobie dzien wolny od budzika, autobusu, zwiedzania i gonienia w pietke. Nalezy mi sie, po wytezonym tygodniu podrozowania :D&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3754234815073517417-16301597614122514?l=acaracas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://acaracas.blogspot.com/feeds/16301597614122514/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3754234815073517417&amp;postID=16301597614122514&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/16301597614122514'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/16301597614122514'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://acaracas.blogspot.com/2008/02/komu-koksu-komu-bo-jade-do-domu.html' title='Komu koksu komu, bo jade do domu :)'/><author><name>Jacek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14557485997576732654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://lh3.google.com/staroszczyk/RwKcwbSjE_I/AAAAAAAAAzw/o09-Ghh4mQk/Imagen%20143.jpg?imgmax=512'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3754234815073517417.post-6394463019255060045</id><published>2008-01-29T22:18:00.002-04:30</published><updated>2008-03-17T11:49:44.773-04:30</updated><title type='text'>Bogotá</title><content type='html'>Kolumbia oraz jej stolica po 4 miesiacach pobytu w Caracas robia piorunujace wrazenie. &lt;br /&gt;&lt;p&gt;Po pierwsze, okazuje sie, ze jednak ten latynoski chaos da sie jakos ogarnac i opanowac, czego przykladem jest swietnie sprawdzajacy sie system komunikacji miejskiej (autobusy Transmillenio jezdzace po wydzielonych ulicach), wydzielone sciezki rowerowe, sprzatane smieci, itp.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh5.google.com/staroszczyk/R6N6OijrooI/AAAAAAAAB4Y/YOQGAI8i_Ts/Imagen%20063.jpg?imgmax=800"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh5.google.com/staroszczyk/R6N6OijrooI/AAAAAAAAB4Y/YOQGAI8i_Ts/Imagen%20063.jpg?imgmax=800" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh6.google.com/staroszczyk/R6NrHyjroUI/AAAAAAAAB1g/_nRSAfAdssg/Imagen%20070.jpg?imgmax=800"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh6.google.com/staroszczyk/R6NrHyjroUI/AAAAAAAAB1g/_nRSAfAdssg/Imagen%20070.jpg?imgmax=800" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh4.google.com/staroszczyk/R6NrHSjroSI/AAAAAAAAB1Q/8V_-Nfpdt0s/Imagen%20077.jpg?imgmax=640"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh4.google.com/staroszczyk/R6NrHSjroSI/AAAAAAAAB1Q/8V_-Nfpdt0s/Imagen%20077.jpg?imgmax=640" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Po drugie, bezpieczenstwo. W obliczu toczacej sie od dziesiecoleci wojny domowej bezpieczenstwo obywateli jest absolutnym priorytetem obecnych wladz, totez praktycznie na kazdym rogu w miescie stoja uzbrojone po zeby pary zolnierzy. Po zadbanym historycznym centrum spaceruja masy mlodziezy, w finansowej dzielnicy jak w kazdym cywilizowanym miescie podazaja chodnikiem tlumy garniakow, wojskowi i policjanci na tyle wzbudzajacy zaufanie, ze nawet mozna aparat wyciagnac i zdjecie zrobic. Do tego juz nie trzeba sie co 10 sekund odwracac, wieczorem wyglada na to, ze mozna spokojnie wyjsc na ulice i nie ma w tym nic zlego. Inny swiat.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh6.google.com/staroszczyk/R6NrIyjroWI/AAAAAAAAB1w/P532ine_JSM/Imagen%20060.jpg?imgmax=640"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh6.google.com/staroszczyk/R6NrIyjroWI/AAAAAAAAB1w/P532ine_JSM/Imagen%20060.jpg?imgmax=640" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Po trzecie, ludzie. Prawda jest, to co przyznaja Wenezuelczycy i o czym zapewnia na swych stronach przewodnik. Kolumbijczycy sa ludzmi niezwykle uprzejmymi, uczynnymi i towarzyskimi. Wszedzie "Si, señor", "A la orden", "Que desea?". Niestety, generalnie nie do porownania z powszechnym w Wenezueli olewnictwem i niekiedy chamstwem.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Po czwarte, jakos dziwnie brakuje czerwonych propagandowych graffiti, billboardow, hasel "construyendo socialismo bolivariano", wizerunkow Chaveza co 2 kroki... To tak mozna zyc? &lt;br /&gt;&lt;p&gt;Bogota mnie urzekla. Urzekla swa... normalnoscia.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3754234815073517417-6394463019255060045?l=acaracas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://acaracas.blogspot.com/feeds/6394463019255060045/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3754234815073517417&amp;postID=6394463019255060045&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/6394463019255060045'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/6394463019255060045'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://acaracas.blogspot.com/2008/01/bogot.html' title='Bogotá'/><author><name>Jacek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14557485997576732654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://lh3.google.com/staroszczyk/RwKcwbSjE_I/AAAAAAAAAzw/o09-Ghh4mQk/Imagen%20143.jpg?imgmax=512'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3754234815073517417.post-5246618366918884996</id><published>2008-01-29T20:53:00.001-04:30</published><updated>2008-03-17T11:34:50.860-04:30</updated><title type='text'>Kolumbia na wariackich papierach</title><content type='html'>Ide jak burza. Ide predzej niz jestem w stanie to ogarnac. Przekraczam sam siebie, a czynami jestem juz o dwa kroki naprzod przed swiadomoscia, ktora najzwyczjaniej nie nadaza nad biegiem wydarzen.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Po pozegnaniu Czechow i Abuela w Meridzie odwiedzilem jeszcze tego wieczora najwieksza na swiecie lodziarnie (ponad 900 smakow).&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh4.google.com/staroszczyk/R5_jMSjroII/AAAAAAAABzY/YP-8cSRVYeU/Imagen%20046.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh4.google.com/staroszczyk/R5_jMSjroII/AAAAAAAABzY/YP-8cSRVYeU/Imagen%20046.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Zaczalem konserwatywnie - malta, likier z rumu i owies poszly na pierwszy ogien, a wlasciwie jezyk. W miare jedzenia mimo pelnego zoladku zaczalem jednak zalowac, ze nie pojechalem po bandzie i nie wybralem bardziej egzotycznych smakow. Chwila odpoczynku i namyslu i w reku trzymalem rozek z dwoma kulkami o smaku... Tajemnica do slajdowiska! Podpowiem tylko, ze obydwa znajduja sie w zamrazalce prezentowanej ponizej.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh6.google.com/staroszczyk/R5_jMyjroJI/AAAAAAAABzg/Eu_KVTB-w9o/Imagen%20047.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh6.google.com/staroszczyk/R5_jMyjroJI/AAAAAAAABzg/Eu_KVTB-w9o/Imagen%20047.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh4.google.com/staroszczyk/R5_jNSjroKI/AAAAAAAABzo/PaBqKBdHfGU/Imagen%20051.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh4.google.com/staroszczyk/R5_jNSjroKI/AAAAAAAABzo/PaBqKBdHfGU/Imagen%20051.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Z rana ruszylem. Carrito na terminal, 5 minut przerwy, 7 godzin w autobusie do San Cristobal, 5 minut przerwy, 1,5 godziny w carrito do San Antonio, tam godzina na zalatwianie pieczatek i wymiane pieniedzy, szybki marsz przez most graniczny, KOLUMBIA!!! &lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh5.google.com/staroszczyk/R5_jNijroLI/AAAAAAAABzw/RB5wUGukB1A/Imagen%20056.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh3.google.com/staroszczyk/R6NrJCjroXI/AAAAAAAAB14/05qHia5nyl0/Imagen%20056.jpg?imgmax=800" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Po drugiej stronie granicy kolejne pieczatki, kolejny juz carrito na obskurny terminal w Cucucie, dziad zalatwiajacy bilet, kolejne wsiadanie do ruszajacego autobusu, 15 godzin jazdy y BOGOTA. Zeby nie swietny przewodnik Lonely Planet i znajomosc hiszpanskiego pewnie bym jeszcze w tej chwili tkwil na terytorium Wenezueli&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Dosc powiedziec, ze jak wreszcie usiadlem spokojnie w ostatnim autobusie, nie bylem juz pewien, gdzie ja jestem, ktora godzina, ile mam pieniedzy, jak sie tu dostalem, jak sie nazywam...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3754234815073517417-5246618366918884996?l=acaracas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://acaracas.blogspot.com/feeds/5246618366918884996/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3754234815073517417&amp;postID=5246618366918884996&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/5246618366918884996'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/5246618366918884996'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://acaracas.blogspot.com/2008/01/kolumbia-na-wariackich-papierach.html' title='Kolumbia na wariackich papierach'/><author><name>Jacek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14557485997576732654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://lh3.google.com/staroszczyk/RwKcwbSjE_I/AAAAAAAAAzw/o09-Ghh4mQk/Imagen%20143.jpg?imgmax=512'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3754234815073517417.post-2518729339897093329</id><published>2008-01-24T18:22:00.000-04:30</published><updated>2008-01-24T19:11:47.644-04:30</updated><title type='text'>To juz jest koniec</title><content type='html'>Nie spalem dzis zbyt dlugo. Czy to przez cisnienie w pecherzu po wczorajszym piwe? Boloacy zoladek nieprzywykly do Big-Maka o wieczorowej porze i tortilli o polnocy? Przerazliwe zimno, ktore od paru dni nie pozwala juz w krotkich spodenkach chodzic po pieczywo i gazete? Niewygodne lozko wzbudzajace tesknate za swym wlasnym katem? Niespokojne mysli o walizce, ktora trzeba nadac do Limy, zostawionym w Ciudad Bolivar swetrze, co mial przyjechac do Caracas autobusem, praniu i paszporcie do odebrania z konsulatu kolumbijskiego? Chec pozegnania sie z Lucasem i Larrym zanim wyjda do pracy?&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Za 2 godziny ostatecznie opuszczam Caracas, wpierw jadac na weekend do Méridy z Czechami i Rafaelem, a potem juz samotnie: Kolumbia, Ekwador, Peru, Lima i &lt;em&gt;home sweet home &lt;/em&gt;Terminal 1 Warsaw Frederic Chopin Airport 12 lutego o 11:40. Postaram sie z trasy nadal nadawac jakies znaki zycia, niemniej jednak na kolejna relacje ze stolicy Wenezolandii trzeba bedzie poczekac do 22 IV 2008, kiedy to wedlug wstepnego harmonogramu poprowadze na SGHu slajdowisko poswiecone temu krajowi. Tydzien wczesniej zas zaprezentujemy nasze zdjecia z Peru.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;A czym dla mnie bylo te prawie pol roku w Ameryce Poludniowej? Przygoda zycia. Pewnie ostatnim momentem mojej beztroskiej mlodosci. Wolnoscia. Podobnie jak 1,5 roku temu w Hiszpanii zegnajac sie zastanawiam sie nad tym, ze czlowiek odjezdza, a zycie w Madrycie, czy w Caracas bedzie toczyc sie dalej swoim torem. IESA przyjmie kolejnych studentow, w naszym "la mansion" Czeszka zajmie zupelnie miejsce El Polaco, Caracas nadal bedzie zmagal (zmagala! wczoraj odkrylem, ze po hiszpansku Caracas jest rodzaju zenskiego) sie ze swoimi problemami, a Wenezuela z Chavezem ;) &lt;p&gt;A mnie juz nie bedzie. Bede w innej rzeczywistosci.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;I niestety czlowiek ma tylko jedno zycie. Musi wybrac. Jesli Warszawa, to nie Madryt i nie Caracas. Jesli Madryt, odpada Polska i odpada Wenezuela. Jesli Caracas, Madryt wypada z gry, a Polska znajduje sie na spalonym. Nie da sie miec wszystkiego na raz. Nie da sie trzymac dwoch ani trzech srok za ogon. Dlatego tez wydaje mi sie, ze nalezy to jedno dane nam zycie wykorzystac ile sie da. Probowac. Doswiadczac. Cieszyc sie chwila.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Koniec filozofowania. Jeszcze raz dzieki za wsparcie, ktore od Was otrzymalem. Mysl, ze jest do czego i do kogo wracac, naprawde pomaga przejsc ten niezbyt przyjemny okrez pozegnan i rozstan. Do kolejnego posta! Za dwie godziny &lt;em&gt;me voy pa´ Colombia!!!&lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3754234815073517417-2518729339897093329?l=acaracas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://acaracas.blogspot.com/feeds/2518729339897093329/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3754234815073517417&amp;postID=2518729339897093329&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/2518729339897093329'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/2518729339897093329'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://acaracas.blogspot.com/2008/01/to-juz-jest-koniec.html' title='To juz jest koniec'/><author><name>Jacek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14557485997576732654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://lh3.google.com/staroszczyk/RwKcwbSjE_I/AAAAAAAAAzw/o09-Ghh4mQk/Imagen%20143.jpg?imgmax=512'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3754234815073517417.post-3325027941653538860</id><published>2008-01-23T13:21:00.000-04:30</published><updated>2008-01-23T18:10:42.963-04:30</updated><title type='text'>Turystyka dolarowa</title><content type='html'>Na IESOwych imprezach przy rumie lub piwie bezapelacyjnie dominuja dwa tematy. &lt;em&gt;Primero, se habla paja&lt;/em&gt;. Czesto stosowane w wenezuelskiej odmianie hiszpanskiego wyrazenie &lt;em&gt;Hablar paja &lt;/em&gt;- "mowic slome/siano", oznacza bezsensowne i niczego nie wnoszace gadanie. Cytujac Wikipedie, polskim odpowiednikiem tego idiomu byloby: "pleść androny (?), pleść głupoty, paplać, pleść od rzeczy, strzępić jęzor"&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Po drugie, gdy imprezowicze sa jeszcze wystarczajaco trzezwi - a w szczegolnosci gdy na spotkaniu przewaza plec brzydka - praktycznie zawsze wyplywa na powierzchnie temat dolarow. Jak wykolegowac panstwo wenezuelskie i stojaca na strazy rezerw walutowych komisje CADIVI? Jak wzbogacic swoj portfel na roznicy kursow dolara oficjalnego i czarnorynkowego? Jak kupic? Gdzie sprzedac?&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://farm1.static.flickr.com/17/90291702_625859c594.jpg?v=0"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://farm1.static.flickr.com/17/90291702_625859c594.jpg?v=0" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Dolary amerykanskie - podobnie z reszta jak wszelkie inne dewizy - stanowia w Wenezueli produkt wybitnie deficytowy i przecietny Wenezuelczyk nie moze sobie ot tak kupic ani zielonych, ani beznamietnych w formie i tresci banknotow euro, o PLNach nawet nie wspominajac. Posiadanie obcych dewiz nie jest wprawdzie karalne, ale za wymiane po kursie innym niz oficjalny mozna teoreretycznie isc do paki na od 3 do 7 lat. A ze wenezueskie wiezienia do najprzyjemniejszych nie naleza, mozna sie dowiedziec z prasy. Wczoraj np. na skutek walki dwoch frakcji i wybuchu granatow zginelo gdzies 6 wiezniow, a w grudniu krajem (a moze bardziej mna niz krajem) wstrzasnela okrutna smierc kilkunastu osadzonych: spalonych zywcem, zmasakrowanych niczym zwierzeta koszerne oraz zdekapitowanych, ktorych glowami pozniej grano ponoc w noge...&lt;br /&gt;&lt;p&gt;W praktyce jednak wszyscy na lewo i prawo kupuja i sprzedaja dolary i kombinuja jak sie da, nie liczac sie specjalnie z ewentualnymi konsekwencjami. Pojedynczy obywatel legalnie ma prawo za pomoca kart kredytowych autoryzowanych przez CADIVI wydac badz wybrac za granica do $5000 w roku w transzach $500 co miesiac. Oczywiscie po kursie oficjalnym. Poza tym do konca 2007 roku mial prawo nabyc za granica za posrednictwem Internetu towary za 3000$, oraz wymienic w gotowce do $600 rocznie na podroze zagraniczne. W sumie wiec obywatel ma do dyspozycji $8600 w ciagu roku zakupionych po kursie 1 USD = 2150 Bs (2,15 BF obecnie), z tym ze jesli ktos mogl udokumentowac, ze studiuje za granica - co uczynili niektorzy moi znajomi - pula zwiekszala sie o dodatkowe 5 kafli. I poki kurs czarnorynkowy byl zblizony do oficjalnego nikt sobie za bardzo glowy nie zawracal szwindalami i cala papierkowa robota potrzebna do kupna dolarow. Jednakze odkad parenascie miesiecy temu kurs dolara "rownoleglego" przekroczyl 3000 Bs, by kilka tygodni temu osiagnac az 6500 Bs, wszyscy co maja troche oleju w glowie i stac ich na karte kredytowa oraz podroze zagraniczne rzucili sie po panstwowe (petro)dolary. Oczywiscie jest to niski uklon panstwa wylacznie w strone klasy sredniej i wyzszej, bo generalnie w Wenezueli za Chaveza wszystko sie wszystkim rozdaje i poparcie spoleczne trzeba sobie kupic.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;O ile wiec 2006 obywatele zglosili zapotrzebowanie na 1,2 miliardow dolarow, o tyle w 2007 bylo to juz ponad 3,5 miliarda. Pod koniec zeszlego roku caly narod uswiadomiwszy sobie mozliwosc sfinansowania swiateczno-noworocznych wakacji dolarami CADIVI ruszyl do agencji podrozy. Popyt na wczasy zagraniczne i bilety lotnicze wzrosl o 100%. Ceny biletow do najbardziej popularnej Panamy poszybowaly z 450.000 Bs do prawie 1.500.000 i juz na poczatku grudnia do 20 stycznia wszystko zostalo wykupione na pniu. Podobnie z pobliskimi Antylami Holenderskimi czyli wyspami Aruba oraz Curazao. Do Kolumbii i Miami - o czym sami sie przekonalismy szukajac opcji na Sylwestra - biletow tez juz od dawno brakowalo. Byli ludzie, ktorzy nawet przychodzili do biur podrozy proszac o bilet gdziekolwiek, byleby za granica. A juz absolutnym hitem byly pakiety obejmujace przelom miesiaca, kiedy mozna bylo oficjalnie wybrac dwa razy po 500 dolarow z bankomatu, raz trzydziestego i raz pierwszego.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Z wymiany dolarow i posrednictwa w tego typu uslugach finansowych wyksztalcil sie caly dzial nieformalnej gospodarki. Posrednicy zaczeli nawet masowo odwiedzac &lt;em&gt;barrios&lt;/em&gt; i ludziom niemajacym zielonego pojecia o zielonych oferowac zalatwienie karty kredytowej oraz wyrobienie i odkupienie kuponu na zakupy internetowe. &lt;br /&gt;&lt;p&gt;CADIVI, zorientowawszy sie co sie dzieje, wzielo sie do akcji. Najpierw w eter poszly ostrzezenia o mozliwych sankcjach za handel dolarami. Potem grozono inspekcja kart kredytowych - wszak nic nie stalo na przeszkodzie, by czlonek rodziny lub zaufany znajomy w podroz zagraniczna nie wzial kart kredytowych z PINami innych osob. Tuz przed nowym rokiem wladze podjely drastyczniejsze srodki: Po pierwsze, nakazano bankom natychmiast wycofac z uzytku tzw. przedplacone karty kredytowe. Po drugie, radykalnie zmniejszono kupon na zakupy przez Internet z $3000 do $400. Po trzecie, zakazano publikowania w mediach i Intenecie od 27 stycznia wszelkich danych na temat kursu dolara czarnorynkowego, tak ze dzis chyba po raz ostatni sprawdzalem, jak stoi Washington.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Te paranoiczna sytuacje da sie jedynie wyeliminowac w jeden sposob: Zdewalualizowac boliwara. Przy okazji rozwiazalby sie problem nieoplacalnosci krajowej produkcji (dobra importowane sa tansze niz krajowe). Jednakze powiedzenie ludziom z dnia na dzien, ze zamiast rownowartosci $300 beda zarabiali $150 stanowi jeden z najmniej popularnych prezentow, jaki politycy moga sprawic narodowi.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Wenezeula ekonomicznie tkwi bowiem w blednym kole polityki merkantylistyczno-populistycznej napedzanym cenami ropy naftowej. W przededniu mojego wyjazdu nie starczy juz mi czasu na rozpisywanie sie na temat historii ekonomicznej kraju, ktory w latach 50 i 60 nalezal do najbardziej rozwinietych na &lt;strong&gt;swiecie&lt;/strong&gt;, a w kolejnych dekadach stoczyl sie na samo dno. Polecam niemniej jednak artykul jednego z moich profesorow na IESA, Hugo Faria, liberala ze szkoly ekonomicznej Chicago:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.jaceks.gsi.pl/HUgo_Chavez_against_the_backdrop_of_Venezuelan_Political_and_Economic_History.doc"&gt;&lt;blockquote&gt;Growth Disaster&lt;br /&gt;Jones (2002, 4) using data from the Penn World Table classifies Venezuela as a growth disaster because between 1960 and 1997 real income per capita experienced a growth rate of minus 0.13 percent. According to (Barro and Sala-i-Martin 2004, 4), out of 112 countries with known data from 1960 to the year 2000, sixteen countries endured average negative growth rates. Fourteen out of sixteen countries belonged to the Sub-Saharan region, two were Latin American, one, Nicaragua suffered a civil war and a socialist government, the second one was Venezuela rich in oil, gas, carbon and iron and with no major internal turmoil. &lt;/blockquote&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3754234815073517417-3325027941653538860?l=acaracas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://acaracas.blogspot.com/feeds/3325027941653538860/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3754234815073517417&amp;postID=3325027941653538860&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/3325027941653538860'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/3325027941653538860'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://acaracas.blogspot.com/2008/01/turystyka-dolarowa.html' title='Turystyka dolarowa'/><author><name>Jacek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14557485997576732654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://lh3.google.com/staroszczyk/RwKcwbSjE_I/AAAAAAAAAzw/o09-Ghh4mQk/Imagen%20143.jpg?imgmax=512'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3754234815073517417.post-4411554752089353913</id><published>2008-01-21T22:23:00.000-04:30</published><updated>2008-01-22T13:23:31.984-04:30</updated><title type='text'>Canaima i Salto Angel</title><content type='html'>Z Canaimy zdjec i opowiesci bedzie nieco mniej, bowiem po raz pierwszy w zyciu shanbilem sie kupnem w biurze podrozy wycieczki zorganizowanej, co oczywiscie wyklucza mozliwosc przezycia niespodziewanej przygody. Niemniej jednak wrazenia spod najwyzszego wodospadu swiata - bezcenne i na dlugo pozostana w mojej pamieci.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh6.google.com/staroszczyk/R5UuesByllI/AAAAAAAABoc/hFH2zMVuCkY/Imagen%20268.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh6.google.com/staroszczyk/R5UuesByllI/AAAAAAAABoc/hFH2zMVuCkY/Imagen%20268.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh3.google.com/staroszczyk/R5Uue8BylmI/AAAAAAAABok/lqbZwxO6jFM/Imagen%20275.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh3.google.com/staroszczyk/R5Uue8BylmI/AAAAAAAABok/lqbZwxO6jFM/Imagen%20275.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh5.google.com/staroszczyk/R5UufcBylnI/AAAAAAAABos/kEgHn47CGjs/Imagen%20280.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh5.google.com/staroszczyk/R5UufcBylnI/AAAAAAAABos/kEgHn47CGjs/Imagen%20280.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh5.google.com/staroszczyk/R5UwGcBylqI/AAAAAAAABpI/0AKZ9Othg9M/Imagen%20295.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh5.google.com/staroszczyk/R5UwGcBylqI/AAAAAAAABpI/0AKZ9Othg9M/Imagen%20295.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh3.google.com/staroszczyk/R5UxO8ByltI/AAAAAAAABpk/WxnzMBX9g-A/Imagen%20312.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh3.google.com/staroszczyk/R5UxO8ByltI/AAAAAAAABpk/WxnzMBX9g-A/Imagen%20312.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh6.google.com/staroszczyk/R5UxPsBylvI/AAAAAAAABp0/CMzu5IeFOks/Imagen%20318.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh6.google.com/staroszczyk/R5UxPsBylvI/AAAAAAAABp0/CMzu5IeFOks/Imagen%20318.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh6.google.com/staroszczyk/R5UxQsBylxI/AAAAAAAABqE/pZaR81jIMNs/Imagen%20324.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh6.google.com/staroszczyk/R5UxQsBylxI/AAAAAAAABqE/pZaR81jIMNs/Imagen%20324.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh3.google.com/staroszczyk/R5UyO8BylzI/AAAAAAAABqY/fTgoDQlfKD4/Imagen%20335.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh3.google.com/staroszczyk/R5UyO8BylzI/AAAAAAAABqY/fTgoDQlfKD4/Imagen%20335.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh6.google.com/staroszczyk/R5UyPsByl1I/AAAAAAAABqo/tg0q7sq4smw/Imagen%20339.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh6.google.com/staroszczyk/R5UyPsByl1I/AAAAAAAABqo/tg0q7sq4smw/Imagen%20339.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh5.google.com/staroszczyk/R5U6kcByl3I/AAAAAAAABrE/TVgeZUya89Q/Imagen%20356.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh5.google.com/staroszczyk/R5U6kcByl3I/AAAAAAAABrE/TVgeZUya89Q/Imagen%20356.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3754234815073517417-4411554752089353913?l=acaracas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://acaracas.blogspot.com/feeds/4411554752089353913/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3754234815073517417&amp;postID=4411554752089353913&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/4411554752089353913'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/4411554752089353913'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://acaracas.blogspot.com/2008/01/canaima.html' title='Canaima i Salto Angel'/><author><name>Jacek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14557485997576732654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://lh3.google.com/staroszczyk/RwKcwbSjE_I/AAAAAAAAAzw/o09-Ghh4mQk/Imagen%20143.jpg?imgmax=512'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3754234815073517417.post-2197237579659684748</id><published>2008-01-21T21:27:00.000-04:30</published><updated>2008-01-21T22:23:19.606-04:30</updated><title type='text'>Roraima</title><content type='html'>Dwudziestogodzinna podroz autobusem do San Fransisco i szesciodniowy trekking po Roraimie nadaja sie na temat do odrebnego bloga. Dlaczego w luksusowych wenezueslkich autobusach tak ciezko spac, dlaczego nie da sie podrozowac w samotnosci, czym sa puri-puri oraz jak sie wchodzi uzywajac dwoch nog na pionowe sciany tepui, opowiem juz w lutym badz maju na slajdowisku w SGH (o ile tylko szanowny zarzad KTE TRAMP wyrazi swoja zgode ;). Dzis garsc zdjec dla zachety: &lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh6.google.com/staroszczyk/R5UW1sBylII/AAAAAAAABkI/80vaJiquKmY/Imagen%20168.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh6.google.com/staroszczyk/R5UW1sBylII/AAAAAAAABkI/80vaJiquKmY/Imagen%20168.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh4.google.com/staroszczyk/R5UW2MBylJI/AAAAAAAABkQ/PaKU84RDULE/Imagen%20169.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh4.google.com/staroszczyk/R5UW2MBylJI/AAAAAAAABkQ/PaKU84RDULE/Imagen%20169.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh6.google.com/staroszczyk/R5UX3sBylLI/AAAAAAAABkk/Nwy74aqH9xI/Imagen%20176.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh6.google.com/staroszczyk/R5UX3sBylLI/AAAAAAAABkk/Nwy74aqH9xI/Imagen%20176.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh4.google.com/staroszczyk/R5UaBMBylQI/AAAAAAAABlQ/GzKxXlaHHes/Imagen%20201.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh4.google.com/staroszczyk/R5UaBMBylQI/AAAAAAAABlQ/GzKxXlaHHes/Imagen%20201.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh6.google.com/staroszczyk/R5UaBsBylRI/AAAAAAAABlY/gTSfQfa6Wuc/Imagen%20204.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh6.google.com/staroszczyk/R5UaBsBylRI/AAAAAAAABlY/gTSfQfa6Wuc/Imagen%20204.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh5.google.com/staroszczyk/R5Uc-cBylVI/AAAAAAAABmA/ZIy9MubAdHY/Imagen%20213.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh5.google.com/staroszczyk/R5Uc-cBylVI/AAAAAAAABmA/ZIy9MubAdHY/Imagen%20213.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh4.google.com/staroszczyk/R5UdAMBylYI/AAAAAAAABmY/_n9yv5zOsak/Imagen%20234.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh4.google.com/staroszczyk/R5UdAMBylYI/AAAAAAAABmY/_n9yv5zOsak/Imagen%20234.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh6.google.com/staroszczyk/R5UeAsBylaI/AAAAAAAABms/LcnRPOSqWF0/Imagen%20237.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh6.google.com/staroszczyk/R5UeAsBylaI/AAAAAAAABms/LcnRPOSqWF0/Imagen%20237.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Wiecej zdjec tradycyjnie na &lt;a href="http://picasaweb.google.com/staroszczyk/Wenezuela/"&gt;http://picasaweb.google.com/staroszczyk/Wenezuela/&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3754234815073517417-2197237579659684748?l=acaracas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://acaracas.blogspot.com/feeds/2197237579659684748/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3754234815073517417&amp;postID=2197237579659684748&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/2197237579659684748'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/2197237579659684748'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://acaracas.blogspot.com/2008/01/roraima.html' title='Roraima'/><author><name>Jacek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14557485997576732654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://lh3.google.com/staroszczyk/RwKcwbSjE_I/AAAAAAAAAzw/o09-Ghh4mQk/Imagen%20143.jpg?imgmax=512'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3754234815073517417.post-5315716715806730464</id><published>2008-01-21T17:17:00.000-04:30</published><updated>2008-01-21T21:27:33.689-04:30</updated><title type='text'>Dewaluacja</title><content type='html'>W nowy rok 2008 Wenezuela wkroczyla z pompa, pozbawiajac swa dotychczasowa walute trzech zer bedacych pamiatka po zakumulowanej w ostatnich latach inflacji. Operacja wymiany starego poczciwego boliwara na nowego boliwara zwanego w 6-miesiecznym okresie przejsciowym dla odroznienia "boliwarem mocnym" &lt;em&gt;(bolivar fuerte)&lt;/em&gt; poprzedzona byla rozpoczeta w pazdzierniku kampania, w trakcie ktorej sprzedawcy zobowiazanie byli podawac ceny w dwoch jednostkach, a wladze haslami &lt;em&gt;"Aquí hay fuerza!", "Una moneda fuerte, una economía fuerte, un país fuerte", &lt;/em&gt;staraly sie przekonac narod do sily nowej waluty. &lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://farm3.static.flickr.com/2100/2169253143_ab87a83387.jpg?v=0"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://farm3.static.flickr.com/2100/2169253143_ab87a83387.jpg?v=0" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Ekonomisci sa sceptyczni, czy przy obecnie rozdymanych wydatkach publicznych spowodowanych rekordowo wysokimi cenami ropy rzeczywiscie uda sie stlumic szalejaca inflacje (w 2007 r - 22,5%), aczkolwiek rozne modele makroekonomiczne potwierdzaja, iz najtanszym i najmniej bolesnym dla gospodarki sposobem walki ze spadkiem sily nabywczej pieniadza jest zmiana oczekiwan inflacyjnych. Inflacja wszak w duzej mierze ma podloze psychologiczne i opiera sie na racjonalnym przekonaniu, ze skoro w poprzednim okresie wynosila x procent, to nie ma powodow by w kolejnym roku nie podniesc cen lub nie zadac podwyzek o identyczne x procent. Wladzom wiec chodzi o wywolanie okreslonego efektu psychologicznego. Jesli ludziom sie wmowi, ze od 1 stycznia ceny za sprawa mocnego boliwara przestana rosnac, a narod kupi te bajke, faktycznie, inflacja spadnie.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;A ze rzad boliwarianski naprawde troszczy sie o sile nowej waluty i ze z nowym boliwarem nie ma zartow, Wenezuelczycy mogli sie przekonac bolesnie 8 i 9 stycznia. Uderzenie przyszlo znienacka i niczym dewaluacja lub zamach stanu zaskoczylo narod przy porannej kawie.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Pech sprawil, ze 9 stycznia postanowilem wreszczie wyrwac sie z Caracas i ruszyc w droge na poludniowo-wschodni kraniec kraju zobaczyc najwyzszy wodospad swiata - &lt;em&gt;Salto Angel&lt;/em&gt; - oraz slynne wenezuelskie &lt;em&gt;tepui&lt;/em&gt; w Gran Sabana. Oczywiscie na wycieczke musialem zrobic pokazne zakupy jedzenia na kilka kolejnych dni spedzonych w gorach. Rano dziewiatego jak to zwykle z usmiechem na ustach udalem sie po gorace bagietki na sniadanie. Podszedlem pod piekarnie a tu kurtyna opuszczona, okna pozamykane, w srodku zywej duszy brak. Slowem - sklep nieczynny. Przed wejsciem kilka rownie zdezorientowanych osob, a na drzwiach przybity niczym plakat "WANTED" w amerykanskich westernach ponizszy afisz:&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh6.google.com/staroszczyk/R5UWzsBylFI/AAAAAAAABjw/SBSgmHeeKzI/Imagen%20159.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh6.google.com/staroszczyk/R5UWzsBylFI/AAAAAAAABjw/SBSgmHeeKzI/Imagen%20159.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;em&gt;"ZAMKNIETE. Urzad Ochrony Konkurencji i Konsumenta. Zamkniete z powodu zlamania artykulu 16, bla bla bla, ochrony ludowej, bla bla bla, dotyczacego spekulacji, bojkotu i jakiegokolwiek postepowania majacego wplyw na konsumpcje zywnosci i produktow objetych kontrola cen. (...) Tymczasowo zamkniete na okres: 1 dzien"&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;No coz - pomyslalem - chlopakom zapewne dostalo sie za sprzedaz mleka spod lady, ktore nota bene ze 2 razy i mi udalo sie dostac. Niewzruszony szybko przypomnialem sobie idee krolowej Marii Antoniny &lt;em&gt;(Nie ma chleba? Niech jedza ciastka)&lt;/em&gt; i udalem sie do cukierni obok. Co zobaczylem? To:&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh4.google.com/staroszczyk/R5UW0MBylGI/AAAAAAAABj4/yE6Z5hpCRPk/Imagen%20160.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh4.google.com/staroszczyk/R5UW0MBylGI/AAAAAAAABj4/yE6Z5hpCRPk/Imagen%20160.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Podobnie jak piekarnia, cukiernia zostala zamknieta na cztery spusty. Pobliski warzywniak - to samo. Osiedlowy minimarket - rowniez &lt;em&gt;CERRADO&lt;/em&gt; - z tym ze ci musieli naprawde przeskrobac, bowiem dostali szlaban na cale 48 godzin.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh6.google.com/staroszczyk/R5UW0sBylHI/AAAAAAAABkA/LESRrxSLwjM/Imagen%20161.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh6.google.com/staroszczyk/R5UW0sBylHI/AAAAAAAABkA/LESRrxSLwjM/Imagen%20161.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Wojna z Kolumbia idzie, zmach stanu, czy co? Moje watpliwosci rozwial rzut oka na naglowki srodowych gazet. Poprzedniego dnia wladze wziely sie za masowa kontrole piekarni i innych sklepikow, czy oby przypadkiem nie sprzedaja towarow po cenach przekraczajacych ceny wyznaczone w oficlajnym biuletynie Ministerstwa Zywnosci. Efekt - handel detaliczny w srode zamarl zupelnie.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Poddac jednak sie nie moglem tak latwo z powodu wspomnianego wyjazdu i koniecznosci kupna jedzenia na kolejne dni w gorach. Ruszylem wiec zwawym krokiem w dol do supermarketu w centrum. Tenze musial bowiem byc otwarty, gdyz odkad przyjechalem, nie pamietam, by kiedykolwiek udalo mi sie w nim spostrzec jakikolwiek z powszechnie pozadanych produktow. I rzeczywscie. W "CADA" oprocz gigantycznych kolejek wszystko bylo po staremu - niby polki pelne, ale chocbys chodzil i tydzien miedzy regalami, nie znajdziesz podstawowych towarow: normalnego makaronu, jajek, oleju, masla, cukru, mleka, kurczaka, serow ani nawet czekolady. Bida z nedza. Kupilem wiec jakies ochlapy, a na sniadanie zmuszony bylem ulepic z maki i usmazyc swa pierwsza w zyciu &lt;em&gt;arepe&lt;/em&gt;, najbardziej wenezuelskie z wenezuleskich dan:&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://farm1.static.flickr.com/60/214742134_38dda05dd0.jpg?v=0"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://farm1.static.flickr.com/60/214742134_38dda05dd0.jpg?v=0" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Ze zwalczonym pierwszym glodem i spakowanym plecakiem ruszylem pedem na Terminal de Oriente w swa pierwsza samotna wielodniowa podroz po Wenezueli...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3754234815073517417-5315716715806730464?l=acaracas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://acaracas.blogspot.com/feeds/5315716715806730464/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3754234815073517417&amp;postID=5315716715806730464&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/5315716715806730464'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/5315716715806730464'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://acaracas.blogspot.com/2008/01/dewaluacja.html' title='Dewaluacja'/><author><name>Jacek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14557485997576732654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://lh3.google.com/staroszczyk/RwKcwbSjE_I/AAAAAAAAAzw/o09-Ghh4mQk/Imagen%20143.jpg?imgmax=512'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3754234815073517417.post-2145218463078047821</id><published>2008-01-08T18:35:00.000-04:30</published><updated>2008-01-08T19:03:25.966-04:30</updated><title type='text'>Echa referendum</title><content type='html'>Po referendum napiecie w kraju wyraznie opadlo, jednakze jak grzyby po deszczu doslownie w kilka dni po 2 grudnia jak Wenezuela dluga i szeroka na ulicach i w telewizji wszedzie pojawil sie zlowieszczy cytat Chaveza: &lt;em&gt;"POR AHORA..." (for now, poki co, na te chwile)&lt;/em&gt; Po raz pierwszy Chavez (wowczas polkownik) wypowiedzial te slowa po nieudanym zamachu stanu w 1992. Po raz drugi - tuz po ogloszeniu wynikow referendum. Patrzac w kamere i pokazujac wprzod palcem, dal wyraznie do zrozumienia, ze to nie koniec walki o triumf socjalizmu w Wenezueli.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Chavez to Terminator. A "POR AHORA..." ma rownie mocny wydzwiek jak kultowe "I´ll be back"&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://farm3.static.flickr.com/2060/2122040371_074841923f.jpg?v=0"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px;" src="http://farm3.static.flickr.com/2060/2122040371_074841923f.jpg?v=0" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://farm3.static.flickr.com/2251/2153718010_2fc46406fb_m.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px;" src="http://farm3.static.flickr.com/2251/2153718010_2fc46406fb_m.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://farm3.static.flickr.com/2022/2126084946_ef288478e4.jpg?v=0"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://farm3.static.flickr.com/2022/2126084946_ef288478e4.jpg?v=0" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3754234815073517417-2145218463078047821?l=acaracas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://acaracas.blogspot.com/feeds/2145218463078047821/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3754234815073517417&amp;postID=2145218463078047821&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/2145218463078047821'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/2145218463078047821'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://acaracas.blogspot.com/2008/01/echa-referendum.html' title='Echa referendum'/><author><name>Jacek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14557485997576732654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://lh3.google.com/staroszczyk/RwKcwbSjE_I/AAAAAAAAAzw/o09-Ghh4mQk/Imagen%20143.jpg?imgmax=512'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://farm3.static.flickr.com/2251/2153718010_2fc46406fb_t.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3754234815073517417.post-8509812789740657596</id><published>2008-01-08T16:55:00.000-04:30</published><updated>2008-01-08T18:58:35.843-04:30</updated><title type='text'>Cola</title><content type='html'>&lt;em&gt;Cola&lt;/em&gt; w Wenezueli oznacza dwie rzeczy. Po pierwsze, cola stanowi fundamentalny obok rumu, lodu i cytryny skladnik najpopularniejszego karaibskiego driku, mianowicie: &lt;em&gt;cuba libre&lt;/em&gt;. Scislej rzecz biorac mowa jest o Coca-Coli, albowiem w opinii wielu szanujacych sie Wenezuelczykow, drink na bazie Pepsi Coli owszem mozna pic, ale nazwanie go &lt;em&gt;cuba libre&lt;/em&gt; jest juz naduzyciem jesli nie profanacja.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://www.cubalibrelive.de/Bilder/glas.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://www.cubalibrelive.de/Bilder/glas.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Innym, kto wie czy nie czesciej powszechniejszym w uzyciu znaczeniem &lt;em&gt;coli&lt;/em&gt;, jest &lt;em&gt;korek&lt;/em&gt;(uliczny) lub &lt;em&gt;kolejka&lt;/em&gt;. &lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://farm1.static.flickr.com/227/482039635_456f372dfb.jpg?v=0"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://farm1.static.flickr.com/227/482039635_456f372dfb.jpg?v=0" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Najtansza na swiecie benzyna, polnocnoamerykanski koncept samochodu, fatalnie dzialajaca komunikacja miejska oraz latynoska fantazja kierowcow doprowadzily, ze korek na drodze stal sie permanentnym elementem krajobrazu miejskiego w Caracas. Na korku nawet mozna sie dorobic fortuny, o czym swiadcza wszechobecni i pojawiajacy sie w mig sprzedawcy mydla i powidla, a takze liczni lezacy policjanci na glownej szosie przelotowej Caracas - Puerto La Cruz, gdzie w ten bezsensowny sposob zmusza sie kierowcow do zmniejszenia predkosci i zatrzymania przy rzedach przydroznych straganow.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://farm2.static.flickr.com/1416/1447326391_88bb285674.jpg?v=0"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://farm2.static.flickr.com/1416/1447326391_88bb285674.jpg?v=0" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3754234815073517417-8509812789740657596?l=acaracas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://acaracas.blogspot.com/feeds/8509812789740657596/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3754234815073517417&amp;postID=8509812789740657596&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/8509812789740657596'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/8509812789740657596'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://acaracas.blogspot.com/2008/01/cola.html' title='Cola'/><author><name>Jacek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14557485997576732654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://lh3.google.com/staroszczyk/RwKcwbSjE_I/AAAAAAAAAzw/o09-Ghh4mQk/Imagen%20143.jpg?imgmax=512'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3754234815073517417.post-4489195042287298570</id><published>2008-01-07T16:54:00.000-04:30</published><updated>2008-01-23T18:02:54.799-04:30</updated><title type='text'>Año Nuevo 2008</title><content type='html'>Nowy Rok podobnie jak i Boze Narodzenie przyszlo mi spedzic oryginalnie. Po dwoch miesiacach ponownie zostalem zaprosznony do rodziny Antonio w Yaritagua k. Barquisimeto. &lt;a href="http://www.wikimapia.org/#lat=10.079995&amp;lon=-69.130011&amp;z=15&amp;l=3&amp;m=a&amp;v=2"&gt;Yaritagua&lt;/a&gt;, nazywana z przekasem "Yaritjorkiem" przez wspolokatorow, sprawia wrazenie prowincjonalnego miasteczka przypominajacego dobrze mi znana 12-tysieczna Wloszczowe (tak, ta sama o ktorej bylo glosno przed rokiem). Jest wiec przypominajacy nieco wloszczowski Plac Wolnosci Plaza Bolivar, jest rowniez podobnych rozmiarow kosciol, w jego bliskim sasiedztwie ratusz i policja. W Yarutagua - podobnie jak i we Wloszczo&lt;strong&gt;wie&lt;/strong&gt; - dominuje jednopietrowa zabudowa na bazie szachownicy z drobnym handlem skoncentrowanym w okolicach placu. O ile Wloszczowe przebiegaja dwie linie kolejowe i majace drugorzedne znaczenie drogi, o tyle przez Yaritague przecina (nieczynna juz) linia kolejowa oraz autostrada. Autostrade kiedys postanowiono wpuscic w zaglebienie, wykopano nawet pokazny wykop w tym celu, ale jak to czesto bywalo w Wenezueli (terminal autobusow i linia trolejbusowa w pobliskim Barquisimeto, fragmenty autostrad w szczerym polu niedaleko, kilka ze stadionow na niedawne Copa America, obwodnica Cota Mil w Caracas, Hotel Humboldt na szczycie El Ávila... przykladow jest wiele), pieniadze gdzies przepadly a prace przerwano lub ukonczono zaledwie w polowie. Do dzis wiec podrozujacy na trasie Caracas-Barquisimeto z okien samochodow moga podziwiac przypominajacy budowe metra row wzdluz obu jezdni autostrady.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Golym okiem widac, ze miasteczko jest biedniejsze od Wloszczowy, co z reszta bylo mi wiadome po pierwszej wizycie u rodziny Antonio mieszkajacej w skromnym 4-izbowym domku pozbawionym przez wiele godzin biezacej wody w ktorym ogladajac telewizje (kablowke oczywiscie) mozna niekiedy zauwazyc myszy przebiegajace wzdluz krawedzi sciany. Prawdziwego szoku jednak dostalem, gdy chcac przerwac cisze w samochodzie podczas jednego z wypadow, od rzeczy spytalem Antonio o liczbe mieszkancow Yaritagua. 100 000. Wg Wikipedii - 120.000. 10 razy wiecej niz Wloszczowa. &lt;br /&gt;&lt;p&gt;Ze szczenka na wycieraczce bylem przez dluzsza chwile wozony po okolicy. Antonio opowiadal, ja sluchalem. O tym, ze w wielu domkach mieszka nawet kilkanascie osob, o tym ze wiekszosc z nich wybudowalo panstwo, o tym, jak ludzie wiaza koniec z koncem w Yaritagua. Po drodze natknelismy sie na wypadek drogowy. Dwa wywrocone motocykle, jeden mezczyzna trzymajacy sie za krwawiaca glowe, inny w bialym podkoszulku bez rekawow (znak rozpoznawczy wenezuelskiego &lt;em&gt;malandro&lt;/em&gt;) w odznakach paniki probujacy zatrzymywac samochody, biegnacy na pomoc ludzie... Nie rak i nie morderstwa, lecz wypadki motocyklistow sa najczestsza przyczyna zgonow w Yaritagua i zapewne w wielu miasteczkach Wenezueli. Ale trudno sie temu dziwic, wszak chaos na ulicach, brak kaskow na glowach, jazda w kilka osob na motocyklu (raz widzielismy az 4 osoby!), czesto piwo w reku i tragedia gotowa.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Trochem zszedl z tematu. Mialo byc o Nowym Roku. W Wenezueli odwrotnie od Polski, gdzie wigilia jest bardzo uroczystym swietem rodzinnym, a sylwester impreza "jak najdalej od domu i starszych", w Wenezueli 31 grudnia obchodzi sie w gronie najblizszych, a bardziej precyzyjnie - w domu matki. U posiadajacej portugalskie korzenie rodziny Fernandes Nowy Rok obchodzi sie w bardzo oryginalny, rzeklbym - szamanski sposob. Nie bedac dokladnie swiadom, czego sie spodziewac, zgodzilem sie wziac udzial w zwyczaju zwanym przez wtajemniczonych &lt;em&gt;baño&lt;/em&gt; - kapiela.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Okolo godziny 23, siedem osob z kregu rodziny i bliskich znajomych rozebralo sie do pasa. Nastepnie kazdemu zostal wylany na glowe... kubel zimnej wody, po czym przy pomocy gospodarzy kazdy mial na sobie rozetrzec spora dawke... octu bodajze. Nastepnie wszyscy powtarzajac za mama Antonio (a w dalszej czesci ceremonii za samym Antonio) odmawiali slowa modlitwy nawiazujace do tego octu, lub jakolwiek sie nazywalo to wylane mi na glowe :) Potem kolejny kubel zimnej wody i... dwie garsci zimnej soli wtarte w klate, rece, wlosy, nogi. Kolejna modlitwa nawiazujaca do soli, kolejny kubel wody i dwie garsci cukru (kto by pomyslal, ze w tym kraju brakuje cukru!). Nastepnie to samo z miodem, mlekiem i na zakonczenie z jakims pachnacym wywarem z kwiatow rozlanym po calym ciele.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Cermonia zdawala sie nie miec konca, wszak nawet w cieplej Wenezueli 31 grudnia po wylaniu na siebie w odstepach 5 minut 5 kublow zimnej wody nawet najwieksi twardziele zaczynaja trzasc sie z zimna. Wszyscy wiec udali sie do przydomowej - rownie synkretycznym chrzescijansko-szamasnkim stylu - kapliczki, gdzie w ciszy i skupieniu w dymie i cieple kubanskich cygar oczekiwano na polnoc. W wenezuelskiej tradycji wraz z kolejnymi wybiciami zegara myslac zyczenie polyka sie kolejne winogrono, jednak u Fernandesow pierwszenstwo mialy korki od szampana i ostatnia w tym roku kapiel w alkoholu.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh5.google.com/staroszczyk/R5VqCcBymCI/AAAAAAAABws/9MC12xBO4Z4/Imagen%20270.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh5.google.com/staroszczyk/R5VqCcBymCI/AAAAAAAABws/9MC12xBO4Z4/Imagen%20270.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh6.google.com/staroszczyk/R5VppsBymBI/AAAAAAAABwg/DYHXyDwXs5w/Imagen%20269.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh6.google.com/staroszczyk/R5VppsBymBI/AAAAAAAABwg/DYHXyDwXs5w/Imagen%20269.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh5.google.com/staroszczyk/R5VppcBymAI/AAAAAAAABwY/YoCXmZ6b3n8/Imagen%20267.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh5.google.com/staroszczyk/R5VppcBymAI/AAAAAAAABwY/YoCXmZ6b3n8/Imagen%20267.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh3.google.com/staroszczyk/R5Vpo8Byl_I/AAAAAAAABwQ/jla9SrjcHjM/Imagen%20265.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh3.google.com/staroszczyk/R5Vpo8Byl_I/AAAAAAAABwQ/jla9SrjcHjM/Imagen%20265.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Nastepnie Anotnio wraz z dwoma asystentami udali sie na dach, skad przez dobry kwadrans odpalali caly arsenal fajerwerkow kupionych poprzedniego dnia.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Z samymi fajerwerkami wiaze sie tragikomiczna historia. Po ogledzinach kilku z wielu sklepow z petardami zdecydowalismy sie zrobic je w samoobslugowym, zaaranzowanym przez przedsiebiorczych Chinczykow ku tej okazji mini-markecie. Antonio wzial wozek i zaczal po kolei ladowac rozne rakiety, strzelajace torty i inne cuda niewidy. Co ciekawe duza czesc z wyprodukowanych w Chinach i Rosji fajerwerkow nosila instrukcje i napisy wylacznie w jezyku polskim. Za Chiny ludowe, nie moglem dojsc, skad towar przeznaczony na import do Polski trafil do Wenezueli. Niestety nie dane mi bylo w owej chwili dluzej nad tym myslec, gdyz z przerazeniem w oczach obserwowalem szybko rosnaca wypelniajacy sie materialami wybuchowymi wozek. Az mnie zatkalo. 15 duzych opakowan. Pelen wozek z gorka wypchany petardami. 13 milionow boliwarow do zaplacenia w kasie (ok 650 PLN po kursie czarnorynkowym i ponad dwa razy tyle po oficjalnym). Zdolalem tylko wymamrtotac: &lt;em&gt;"Jestes szalony, Antonio. Ja z toba nie jade. Jeden wstrzas i nasze kosci beda zbierac na Marsie"&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Mimo to pojechalismy. Antonio i jego dziewczyna z przodu, ja zas z tylnego siedzienia kotrolowalem jazde. Na Plaza Bolivar tuz za nami ustanowila sie karawana slubna z biala limuzyna na przedzie. Antonio skrecil w prawo, po czym zamiast przyspieszyc jeszcze bardziej zwolnil, zobaczywszy tuz za zakretem wolne miejsce...&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Jebut!!!&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;em&gt;Mierda!&lt;/em&gt; krzyknelo mi sie glosno, zamiast dawno nieuzywanego "sp.....lamy!!!", po czym wyskoczylem w poplochu na ulice z dala od samochodu, szukajac jakiegos katu do ukrycia. Ostatecznie nam nic sie nie stalo, gdyz zaczepiona na bagazniku opona zamortyzowala uderzenie, ale niestety biala limuzyna musiala dokonczyc przejazdke z wygieta maska niezbyt dobrze wrozac na przyszlosc parze mlodej. Szczescie czy Nieszczescie? Opatrznosc czy prawa Murphiego? Groteska? Abusurd?&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Tyle o Nowym Roku. Ponownie wszystkiego najlepszego wszystkim w 2008!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3754234815073517417-4489195042287298570?l=acaracas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://acaracas.blogspot.com/feeds/4489195042287298570/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3754234815073517417&amp;postID=4489195042287298570&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/4489195042287298570'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/4489195042287298570'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://acaracas.blogspot.com/2008/01/ao-nuevo-2008.html' title='Año Nuevo 2008'/><author><name>Jacek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14557485997576732654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://lh3.google.com/staroszczyk/RwKcwbSjE_I/AAAAAAAAAzw/o09-Ghh4mQk/Imagen%20143.jpg?imgmax=512'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3754234815073517417.post-6083216345065532391</id><published>2007-12-27T23:47:00.000-04:30</published><updated>2007-12-28T00:48:23.787-04:30</updated><title type='text'>Spacer po centrum</title><content type='html'>Pewnego dnia jeszcze przed tymi wszystkimi wyjazdami postanowilismy wraz z mafiozo Saro udac sie na piesza wycieczke po historycznym centrum Caracas. Na pierwszy rzut ruszylismy w strone Parque Central zdeterminowani dostac sie na najwyzsze pietro niegdys najwyzszego w Ameryce Lacinskiej drapacza chmur.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh4.google.com/staroszczyk/Rx_MJMGs89I/AAAAAAAABEI/Hqyloid1nh0/Imagen%20003.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh4.google.com/staroszczyk/Rx_MJMGs89I/AAAAAAAABEI/Hqyloid1nh0/Imagen%20003.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Zgodnie z wskazowkami przewodnika &lt;em&gt;Lonely Planet&lt;/em&gt; po tym jak zatrzymano nas tuz przy windach, udalismy sie w strone ochrony budynku celem zalatwienia przepustki lub pozwolenia na wjazd na gore. W wiezy oficjalny punkt widokowy nie istnieje i nieliczni turysci wpuszczani sa na gore za zgoda ulokowanego tam ministerstwa. W podziemiach budynku po ciezkich i dlugich negocjacjach z grubym panem, ktorego mowy za cholere nie moglismy zrozumiec i zabawnym epizodzie z wymachiwanym banknotem, pan zgodzil sie z nami pojechac "jedynie" na 39 pietro, gdyz powyzej az do 53. z jakiegos powodu nie mogl. &lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh3.google.com/staroszczyk/R1w7EbO5v_I/AAAAAAAABYc/qaF0Xw0rQAw/Imagen%20019.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh3.google.com/staroszczyk/R1w7EbO5v_I/AAAAAAAABYc/qaF0Xw0rQAw/Imagen%20019.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;39. pietro oficjalnie stanowi schron przeciwpozarowy. Nieoficjalnie zas chyba strych budynku z racji nagromadzonych tam smieci i zdewastowanych posadzek. Poza rupieciarnia w niektorych zakamarkach o odpadajacymi panelami z sufitu na pietrze nie znajduje sie nic, i calosc z 360 stopni otaczaja okna, ktore bez zadnego strachu i zawahania na nasze zyczenie "pan przewodnik" nam otwieral. Na pierwsze danie rzucilismy sie oczywiscie na pobliskie &lt;em&gt;ranchos&lt;/em&gt;:&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh4.google.com/staroszczyk/R1w5trO5v5I/AAAAAAAABXo/tZ5qo7Tpleo/Imagen%20016.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh4.google.com/staroszczyk/R1w5trO5v5I/AAAAAAAABXo/tZ5qo7Tpleo/Imagen%20016.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Ku niezadowoleniu Wenezuelczykow praktycznie wszyscy obcokrajowcy po przyjezdzie do Caracas fotografuja &lt;em&gt;"te fajne kolorowe domki"&lt;/em&gt;. I na mnie widok &lt;em&gt;barrios&lt;/em&gt; za kazdym razem robi wrazenie, mimo iz od dawna powinien byc codziennoscia. Ma on w sobie taka magie, ktora przyciaga wzrok, ktora mi przypomina slowa fragmentu pieknej piosenki Jacka Kaczmarskiego &lt;em&gt;Doświadczenie (Marzec '68)&lt;/em&gt;:&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Z daleka ludzie cisi, przestraszeni&lt;br /&gt;Patrzyli, jak się patrzy na ognisko&lt;br /&gt;Z tą fascynacją szaleństwem płomieni&lt;br /&gt;Do których lepiej nie podchodzić blisko.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh6.google.com/staroszczyk/R1w5vLO5v8I/AAAAAAAABYA/zZ13bwiOv3I/Imagen%20027.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh6.google.com/staroszczyk/R1w5vLO5v8I/AAAAAAAABYA/zZ13bwiOv3I/Imagen%20027.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Potem nasze obiektywy skierowalismy w strone polnocna i zachodnia:&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh6.google.com/staroszczyk/R1w5uLO5v6I/AAAAAAAABXw/TQfsm8xp3HM/Imagen%20020.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh6.google.com/staroszczyk/R1w5uLO5v6I/AAAAAAAABXw/TQfsm8xp3HM/Imagen%20020.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh4.google.com/staroszczyk/R1w5urO5v7I/AAAAAAAABX4/OF1hxQSKQf0/Imagen%20021.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh4.google.com/staroszczyk/R1w5urO5v7I/AAAAAAAABX4/OF1hxQSKQf0/Imagen%20021.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;W dol na jeden z &lt;em&gt;superbloques&lt;/em&gt;...&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh5.google.com/staroszczyk/R1w5v7O5v9I/AAAAAAAABYI/jFUYdZg8R7E/Imagen%20028.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh5.google.com/staroszczyk/R1w5v7O5v9I/AAAAAAAABYI/jFUYdZg8R7E/Imagen%20028.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Oraz na spalona blizniacza wieze wschodnia:&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh6.google.com/staroszczyk/R1w7ELO5v-I/AAAAAAAABYU/HsqcLxqFgLk/Imagen%20014.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh6.google.com/staroszczyk/R1w7ELO5v-I/AAAAAAAABYU/HsqcLxqFgLk/Imagen%20014.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Co do &lt;em&gt;superbloques&lt;/em&gt;, to dawno dawno temu, jeszcze w czasach gdy Wenezuela byla latynoamerykanska potega ekonomiczna, ktos wpadl na pomysl, by dla ciagnacych do stolicy ludzi wybudowac gigantyczne blokowiska. Idea calkiem nienajgorsza biorac pod uwage masowy w kolejnych latach samoistny rozrost dzielnic nedzy na wzgorzach. W kazdym razie - jak widac na zdjeciach - pomysl ten zostala jedynie w malej czesci zrealizowany.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Po zakonczeniu zwiedzania, zachwyceni zjechalismy na dol, a w spozywczaku panu posawilismy tutejszy odpowiednik Mirindy oraz odwdzieczylismy sie we wlasciwy sposob ;) Nastepnie zdecydowalismy sie udac w spacerem w strone historycznego centrum miasta wzdluz Av. Bolivar, tej samej na ktorej w poprzednich dniach odbywaly sie tlumne manifestacje:&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh3.google.com/staroszczyk/R1w7GbO5wCI/AAAAAAAABY0/Jam2pY3i5zA/Imagen%20036.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh3.google.com/staroszczyk/R1w7GbO5wCI/AAAAAAAABY0/Jam2pY3i5zA/Imagen%20036.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Zdjec duzo nie ma, bowiem juz pod blokami zaczelismy sie bac wyciagac aparaty, a przy pomniku Bolivara jedynie Saro odwazyl sie z ukrycia cyknac kilka zdjec z ukrycia. Historyczne centrum Caracas nalezy do dosyc niebezpiecznych i nieciekawych dzielnic miasta. Nieliczne zabytki zostaly w wiekszosci zniszczone jesli nie przez trzesienia ziemi, to przez chaotyczna zabudowe, a w grudniu dzielnica zawladneli straganiarze, ktorzy handlujac mydlem i powidlem calkowicie wylaczyli z ruchu niektore ulice. W centrum wenezuelskiej stolicy niestety trudno sie oprzec wrazeniu spacerowania po prowincjonalnym miescie panstwa trzeciego swiata. Brud, smog, korki, stragany, masy smieci i typy spod ciemnej gwiazdy. Co ciekawe, daje sie niekiedy odczuc ciekawskie spojrzenia, bowiem w odroznieniu od lepszych dzielnic przechodnie maja juz zdecydowanie ciemniejszy kolor skory. Ba! Spacerowalismy ze swiadomoscia, ze niektorzy ze studentow IESA &lt;strong&gt;nigdy&lt;/strong&gt; nigdy nie byli w srodmiesciu nawet samochodem, a o postawieniu nogi na bruku nie wspominajac!&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Tak wiec zachaczylismy jeszcze o jeden kosciol i katedre, ktora robi wrazenie swym niwielkim rozmiarem i niezwykle skromnym wyposazeniem, zeszlismy do metra i tyle... Mialo sie skonczyc na tym, ale Saro wymyslil, by na uczelnie przejechac sie tzw. &lt;em&gt;mototaxi&lt;/em&gt;. Wobec paralizujacych stolice korkow calkiem skutecznym rozwiazaniem sa uslugi motocyklistow, ktorzy sprawnie i szybko przeciskaja sie miedzy samochodami i w rozsadnym czasie moga cie zawiesc w kazdy zakatek miasta. Ja dosyc sceptycznie odnioslem sie do tego pomyslu, wszak nigdy wczesniej nie jechalem motorem :P a w reku mialem dopiero co kupione u straganiarzy pierwsze od miesiecy jajka, no ale Saro zdolal mnie przekonac i siedlismy na dwa motory. Jakim cudem moje i kurze jajka dojechaly cale i zdrowe do celu, do dzis nie wiem. Pamietam tylko, ze trzymajac sie jedna reka jak na rodeo uchwytu wmawialem sobie, ze gosciu z pewnoscia wie co robi przyspieszajac przed stojacymi w korku samochodami i ladujac sie z duza predkoscia na styk w przerwy miedzy pojazdami. O przechylach, skretach, dziurach i przejazdach na czerwonym swietle nawet nie wspominam, bowiem do dzis jak o tym mysle cisnienie mi skacze do gory...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3754234815073517417-6083216345065532391?l=acaracas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://acaracas.blogspot.com/feeds/6083216345065532391/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3754234815073517417&amp;postID=6083216345065532391&amp;isPopup=true' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/6083216345065532391'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/6083216345065532391'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://acaracas.blogspot.com/2007/12/spacer-po-centrum.html' title='Spacer po centrum'/><author><name>Jacek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14557485997576732654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://lh3.google.com/staroszczyk/RwKcwbSjE_I/AAAAAAAAAzw/o09-Ghh4mQk/Imagen%20143.jpg?imgmax=512'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3754234815073517417.post-8951766742592429853</id><published>2007-12-27T23:31:00.001-04:30</published><updated>2007-12-27T23:46:34.912-04:30</updated><title type='text'>Poczta</title><content type='html'>Gdzies miedzy wierszami wspomnialem juz, ze cywilizowana poczta w Wenezueli nie istnieje. Uslugi pocztowe "swiadczy" panstwowy Ipostel, ktory jak przed chwila policzylem w 5-milionowym miescie ma zaledwie 21 placowek. W Wenezueli nie istnieje zwyczaj wysylania listow i kartek pocztowych. W moim przekonaniu bardziej z powyzszego powodu niz ze wzgledow kulturowych i obyczajowych. Znaczki sa smiesznie tanie, ale co z tego, gdy listy do i z USA i Europy ida 2 miesiace, lub jak ostatnio kartka urodzinowa od Marysi - 2,5 miesiaca. Gdy o opowiadam znajomym, to i tak sa pod wrazeniem, bowiem wczesniej ponoc nic nigdy nie dochodzilo ;)&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Do tego naklada sie kuriozalny system nadawania adresow. Nie wiem, kto dawno temu wpadl unikalny w skali swiatowej pomysl, by adresy w centrum CCS stanowily nie ulica i numer budynku, lecz nazwa budynku (nasza np. &lt;em&gt;Residencia Imperial&lt;/em&gt;) oraz nazwa dwoch sasiadujacych z nia skrzyzowan/rogow. Tak wiec, cala mapa centrum (pardon, przypominam, ze kupno mapy miasta podobnie jak pocztowek wcale nie jest trywialne!) upstrzona jest nazwami skrzyzowan. Istny horror!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3754234815073517417-8951766742592429853?l=acaracas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://acaracas.blogspot.com/feeds/8951766742592429853/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3754234815073517417&amp;postID=8951766742592429853&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/8951766742592429853'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/8951766742592429853'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://acaracas.blogspot.com/2007/12/poczta.html' title='Poczta'/><author><name>Jacek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14557485997576732654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://lh3.google.com/staroszczyk/RwKcwbSjE_I/AAAAAAAAAzw/o09-Ghh4mQk/Imagen%20143.jpg?imgmax=512'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3754234815073517417.post-2087981212015090055</id><published>2007-12-27T21:29:00.000-04:30</published><updated>2007-12-27T23:31:17.024-04:30</updated><title type='text'>Wigilia</title><content type='html'>To byla niewatpliwie najbardziej wyrozniajaca sie Wigilia w moich krotkim 23-letnim zyciu. Moze nie najbardziej wzruszajaca, niezapomniana i uroczysta, ale z pewnoscia oryginalna. Zaczelo sie juz poznym rankiem. Ospalymi oczyma namierzylem wsrod stert rupieci wentylator. Bardziej niz wzrokiem instynynktem nastawilem pokretlo na "Power - 3". Pierwsza poranna wilgoc na mej skorze zostala skutecznie skontrowana. Powoli i ostroznie, by sie przypadkiem znow nie spocic oraz by nie nadepnac lub nie zahaczyc ktoregos z upchanych w ciasnym pokoju gratow, podnioslem sie z lozka i udalem sie do lazienki i "salonu", w ktorym do zycia przywracal sie podobnie jak ja - Rafael. Pisze w cudzyslowiu, bowiem dom rodzinny Lucasa (podobnie z reszta jak i Antonio w Barquisimeto) standardem zycia chyba zbyt wiele nie odbiega od typowego &lt;em&gt;rancho&lt;/em&gt; - kilka falistych plyt aluminiowych narzuconych na pionowe sciany, male i zagracone pokoiki, czeste przerwy w dostawie (zimnej) wody, glosna salsa u sasiadow niemalze 24 godziny na dobe. Z bardziej wyrozniajacych sie elementow: wentylarory i telewizory z kablowka w kazdej z izb, Internet (o zgrozo szybszy niz w IESA) oraz duza ilosc ksiazek od klasyki zaczynajac po fachowe podreczniki finansowe. &lt;br /&gt;&lt;p&gt;Po wizytach u obydwu kolegow, zrozumialem, ze te uslyszane juz w Peru opowiesci o europejskich imigrantach, ktorzy przybywali na kontynent z pustymi rekoma, podejmowali sie kazdej roboty i ciezko pracowali, by dorobic sie kawalka chleba i dachu nad glowa nie sa fikcja. Na przykladzie Antonio i Lucasa (obaj po ukonczyli studia MBA) zobaczylem w praktyce, dlaczego drugie pokolenie europejskich emigrantow, bogatsze o doswiadczenia rodzicow oraz wychowane w kulturze pracy i przedsiebiorczosci osiaga najwyzsze pozycje w drabinie spolecznej krajow amerykanskich. Ten sam mechanizm dziala u nas w Polsce, gdzie skosnookie dzieci Azjatow pracujacych np. na Stadionie Dziesieciolecia (hmmm... to juz chyba przeszlosc) osiagaja w szkolach i na studiach ponadprzecietne wyniki.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Taka mala dygresja, ale musialem gdzies ja w tym blogu zamiescic, bowiem zaprawde zadzwiajace jest, jak duza czesc tutejszych przedsiebiorstw nalezy do potomkow imigrantow. Np. prawie wszystkie piekarnie w Wenezueli kontrolowane sa przez Portugalczykow i Antonio nawet bez pytania zawsze sie wita &lt;em&gt;"Bom dia!"&lt;/em&gt; zamiast hiszpanskiego &lt;em&gt;"Buenos dias!"&lt;/em&gt;.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;W kazdym razie 24 grudnia kobity Lucasa - mama, zona i coreczka - zostaly w domu pichcic, natomiast Lucas, Rafael (ktorego cala rodzina reemigrowala do Hiszpanii i podobnie spedzal swieta samotnie) i ja udalismy sie samochodem a potem lodka na jedna z kameralnych plaz w okolicach Barcelony:&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh5.google.com/staroszczyk/R3RZesByk5I/AAAAAAAABew/vKSczAzO02Q/Imagen%20130.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh5.google.com/staroszczyk/R3RZesByk5I/AAAAAAAABew/vKSczAzO02Q/Imagen%20130.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh6.google.com/staroszczyk/R3RZe8Byk6I/AAAAAAAABe4/c29KBxjcvlg/Imagen%20133.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh6.google.com/staroszczyk/R3RZe8Byk6I/AAAAAAAABe4/c29KBxjcvlg/Imagen%20133.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh4.google.com/staroszczyk/R3RZfcByk7I/AAAAAAAABfA/jsgcngvssCg/Imagen%20138.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh4.google.com/staroszczyk/R3RZfcByk7I/AAAAAAAABfA/jsgcngvssCg/Imagen%20138.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Kompotu z suszu trzeba niestety bylo zastapic piwem, w mysl zasady ze "na bezrybiu i rak ryba" ;) Skoro juz o tym mowa, to stol wigilijny - jak sie okazalo po powrocie - wygladal znacznie skromniej niz polski, aczkolwiek typowo swiatecznych dan nie zabraklo. Zabraklo natomiast dzielenia sie oplatkiem, zyczen, koled, swiec, pierwszej gwizadki, zapachu choinki i pruszacego za oknem sniegu, czyli tego wszystkiego co sprawia, ze czlowiek juz od poczatku grudnia z niecierpliwoscia wyczekuja Swiat, a potem przez dlugie zimowe miesiace wspomina rodzinne spotkanie. Boze Narodzenie w Wenezueli to niewatpliwie bardzo ciekawe i niezapomniane doswiadczenie, ktorego bez watpliwosci nie zaluje, niemniej jednak w przyszlym roku z pewnoscia nie odpuszcze swiat u siebie w domu...&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Na koniec nie moge sie powstrzymac od zamieszczenia zdjec z innych dwoch plaz, ktore zaliczylismy (to dlatego, ze po 3 miesiacach w Wenezueli dopiero teraz udalo mi sie troche poopalac) oraz krotkiego komentarza na temat samochodu Lucasa. Nigdy, przenigdy w zyciu nie kupujcie Hondy! Nie wiem, co to za model i ile ma lat, ale nie wyglada na samochod stary, a mimo to: lakier od slonca odchodzi ze wszech stron, nie dziala klimatyzacja, tylne szyby sie nie podnosza, wycieraczki rozmazuja wode, a w polowie drogi urwala sie rura wydechowa, przez co przez pare godzin meczacej jazdy glosniej bylo niz w ruskim czolgu. A dlaczego pisze o paru godzinach mimo zaledwie 280 km drogi pomiedzy Caracas a Barcelona? O tym przy okazji transportu w Caracas i generalnie w Wenezueli. Poki co zdjecia z plazy nr 1 (zwroccie uwage na dokujace tankowce w tle) oraz nr 3 czyli Playa de los Pescadores:&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh3.google.com/staroszczyk/R3RZeMByk4I/AAAAAAAABeo/Ef6pONS98MQ/Imagen%20126.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh3.google.com/staroszczyk/R3RZeMByk4I/AAAAAAAABeo/Ef6pONS98MQ/Imagen%20126.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh3.google.com/staroszczyk/R3RaXMByk-I/AAAAAAAABfc/jRJyUomgaOk/Imagen%20156.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh3.google.com/staroszczyk/R3RaXMByk-I/AAAAAAAABfc/jRJyUomgaOk/Imagen%20156.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3754234815073517417-2087981212015090055?l=acaracas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://acaracas.blogspot.com/feeds/2087981212015090055/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3754234815073517417&amp;postID=2087981212015090055&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/2087981212015090055'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/2087981212015090055'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://acaracas.blogspot.com/2007/12/wigilia.html' title='Wigilia'/><author><name>Jacek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14557485997576732654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://lh3.google.com/staroszczyk/RwKcwbSjE_I/AAAAAAAAAzw/o09-Ghh4mQk/Imagen%20143.jpg?imgmax=512'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3754234815073517417.post-6294659762925174621</id><published>2007-12-23T20:40:00.000-04:30</published><updated>2007-12-23T21:19:08.077-04:30</updated><title type='text'>Swieta w Barcelonie</title><content type='html'>Z wiadomej okazji chcialbym wszystkim zyczyc spokojnych i pogodnych Swiat Bozego Narodzenia. Niestety bedac w domu rodzinnym Lucasa w Barcelonie nie mam za bardzo warunkow ani czasu, by siedziec przed komputerem i wysylac maile, ale myslami lacze sie w Wami w tym szczegolnym dniu. Marysiu, dziekuje za Twa kartke z zyczeniami urodzinowymi, ktora po 2,5 miesiacach podrozy dotarla do mnie przed czterema dniami. Kuba, wybacz ze sie nie pojawilem na spotkanku sobotnim. Trzeba bedzie kiedys w lutym je powtorzyc :) Koshiko, jak znajde chwile z pewnoscia (i jak zwykle z przyjemnoscia) Ci odpisze. Madu, Tobie tez. Nie zapomnij pozdrowic ode mnie rodziny. "Zdesperowano Sylwio", niestety nie udalo mi sie otworzyc strony z Twoja piosenka, ale wiesz, jak obecnie ukladaja sie relacje hiszpansko-wenezuelskie ;) Marlon, amigo, Feliz Navidad! Espero alcanzarte en Barquisimeto antes de que te vayas.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;W tym roku swita spedzam bardzo, jak to sie mowi w kraju, nietuzinkowo. Sa to jednak nadal swieta pogodne, o czym swiadcza me nieco spieczone plecy po dzisiejszym pobycie na goracej plazy. Sa to tez swieta rodzinne, chociaz w nieco innym tego slowa znaczeniu, bowiem zamiast z najblizszymi spedzam je u rodziny Lucasa i Monsi Iglesiasow, przyjaciol, ktorzy bez cienia wahania zdecydowali sie mnie zaprosic do swego skromnego, ale cieplego i goscinnego rodzinnego domu. Wreszcie sa to tez swieta tradycyjne, wszak na wenezuelskim swiatecznym stole nie moze zabraknac &lt;em&gt;hallaca, pan de jamon, pernil, ponche crema&lt;/em&gt;...&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Do uslyszenia wkrotce! Wesolych!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3754234815073517417-6294659762925174621?l=acaracas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://acaracas.blogspot.com/feeds/6294659762925174621/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3754234815073517417&amp;postID=6294659762925174621&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/6294659762925174621'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/6294659762925174621'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://acaracas.blogspot.com/2007/12/swieta-w-barcelonie.html' title='Swieta w Barcelonie'/><author><name>Jacek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14557485997576732654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://lh3.google.com/staroszczyk/RwKcwbSjE_I/AAAAAAAAAzw/o09-Ghh4mQk/Imagen%20143.jpg?imgmax=512'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3754234815073517417.post-2323118180128944441</id><published>2007-12-18T15:50:00.000-04:30</published><updated>2007-12-18T17:11:55.960-04:30</updated><title type='text'>Margarita i Olga, czyli jak bylo naprawde</title><content type='html'>Witam ponownie po ponad tygodniowej nieobecnosci w sieci! Niestety moj czas w IESA dobiegl konca, zas w Caracas - dobiega konca, stad tez coraz trudniej mi regularnie relacjonowac wszystkie wydarzenia. A jest ich niemalo, tym bardziej, ze wkraczam w drugi (a wlasciwie trzeci) etap mojego pobytu w Ameryce Poludniowej, ktory mozna by na dzis dzien nazwac roboczo: "Podroz do Limy", "Kierunek - Lima", czy tez z angielskiego "Final Destiny - Lima" ;) Zanim jednak zdradze wiecej szczegolow na temat moich ambitnych planow, przeniesmy sie na chwile w "gorace" karaibskie klimaty.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Dawno dawno temu, a bylo to w niedzielnego wieczoru 9 grudnia 2007 roku, wraz z Rafaelem vel "El Abuelo" podjelismy spontaniczna decyzje wyjazdu na Margarite. Czworka znajomych Wlochow wylatywala w poniedzialek, my natomiast po calym dniu podrozy samochodem mielismy dolaczyc do nich we wtorek wieczorem. Powrot mielismy zaplanowany na sobote, tak wiec wychodzilo wiec nam 3 pelne dni na plazy. Nie musze chyba dodawac w tym miejscu, ze mial to byc moj pierwszy powazny wypad nad morze w Wenezueli (!). Pierwszy raz od prawie 3 miesiecy mialem zalozyc kapielowki, swe blade cialo upaprac olejkiem do opalania, zoladek nacieszyc litrami piwa, oczy zas... no wiecie czym ;) Niestety po trzesieniu ziemii w Peru, sily natury kolejny raz zmodyfikowaly me zalozenia...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;INTERIA.PL&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Huragan Olga nad Karaibami&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Piątek, 14 grudnia (21:08)&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Tropikalny huragan Olga, który nadciągnął w środę znad Wysp Dziewiczych na wschodnim krańcu Antyli, spowodował na Dominikanie śmierć 25 osób; opadające wody powodziowe odsłaniają kolejne zwłoki.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Ewakuowano, często w ostatniej chwili przed nadejściem powodzi spowodowanych przez ulewę, ok. 50.000 mieszkańców z terenów zagrożonych, głównie w prowincji Santiago, leżącej na północ od stolicy.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;W tej prowincji i mieście Santiago, w dolinie Cibao, huragan, który powstał w 10 dni po zakończeniu "pory cyklonów" na Karaibach, wyrządził najwięcej szkód. Zginęło tam 17 osób.&lt;/em&gt; &lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;O tragicznych wydarzeniach na Dominikanie dowiedzielismy sie z czwartkowej gazety. I chociaz Margarita i generalnie Wenezuela leza stosunkowo daleko na poludnie od strefy pustoszacych Karaiby huraganow i burz tropikalnych, odpryski Olgi uderzyly na Margarite dokladnie w dniu naszego przyjazdu. Pustynna wyspa, bez rzek, z przerwami w dostawach wody, z zaledwie 10 deszczowymi dniami w roku zamienila sie w pusty i szaro-bury kurort morski, przy ktorym chyba nawet Jurata czy Wladyslawowo lepiej sie prezentuja podczas niepogody. Kolejny raz - podobnie jak pod Machu Picchu - nie spelnila sie wyniesiona ze szkoly podstawowej zasada, ze deszcze tropikalne sa intensywne acz krotkotrwale, co kaze mi przypuszczac, ze podreczniki do geografii glosza ten trzeci rodzaj prawdy, o ktorej wspomnial ks. Jozef Tischner...&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Ponizej garsc fotek, ktore udalo mi sie cyknac podczas chwil krotkich przejasnien:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;em&gt;Przed promem w Puerto la Cruz. &lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh4.google.com/staroszczyk/R2gnIcByktI/AAAAAAAABcg/nJZ9pD4cWoo/Imagen%20052.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh4.google.com/staroszczyk/R2gnIcByktI/AAAAAAAABcg/nJZ9pD4cWoo/Imagen%20052.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;em&gt;Na plazy Puerto Cruz&lt;/em&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh6.google.com/staroszczyk/R2gl88BykqI/AAAAAAAABcE/TwhS_Q6w-sg/Imagen%20065.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh6.google.com/staroszczyk/R2gl88BykqI/AAAAAAAABcE/TwhS_Q6w-sg/Imagen%20065.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;em&gt;Mafioso Siciliano molestujacy papugi&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh4.google.com/staroszczyk/R2gl8cBykpI/AAAAAAAABb8/vt-iErsYngw/Imagen%20063.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh4.google.com/staroszczyk/R2gl8cBykpI/AAAAAAAABb8/vt-iErsYngw/Imagen%20063.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;em&gt;Latania morska&lt;/em&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh4.google.com/staroszczyk/R2gl9cBykrI/AAAAAAAABcM/QoBxcDKTBZc/Imagen%20072.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px;" src="http://lh4.google.com/staroszczyk/R2gl9cBykrI/AAAAAAAABcM/QoBxcDKTBZc/Imagen%20072.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;em&gt;Tlumy dlugonogich powabnych latynosek&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh5.google.com/staroszczyk/R2gnIsBykuI/AAAAAAAABco/LlfAJJD89wk/Imagen%20088.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh5.google.com/staroszczyk/R2gnIsBykuI/AAAAAAAABco/LlfAJJD89wk/Imagen%20088.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;em&gt;Slynne margaritanskie piersi - tez na bazie krzemu (chem. &lt;em&gt;Si&lt;/em&gt;) ;)&lt;/em&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh3.google.com/staroszczyk/R2gnJMBykvI/AAAAAAAABcw/S6NTfmBuV4E/Imagen%20090.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh3.google.com/staroszczyk/R2gnJMBykvI/AAAAAAAABcw/S6NTfmBuV4E/Imagen%20090.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;em&gt;Sorelle d'Italia&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh4.google.com/staroszczyk/R2gnJcBykwI/AAAAAAAABc4/sDnf4x3JeI0/Imagen%20093.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px;" src="http://lh4.google.com/staroszczyk/R2gnJcBykwI/AAAAAAAABc4/sDnf4x3JeI0/Imagen%20093.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;em&gt;Nasza ekipa&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh6.google.com/staroszczyk/R2gnJ8BykxI/AAAAAAAABdA/zc_-MryfDeo/Imagen%20095.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh6.google.com/staroszczyk/R2gnJ8BykxI/AAAAAAAABdA/zc_-MryfDeo/Imagen%20095.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;em&gt;I zeby nie bylo, ze sciemniam - deszcz&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh4.google.com/staroszczyk/R2goZcBykyI/AAAAAAAABdM/YIcPZLNo1eo/Imagen%20099.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh4.google.com/staroszczyk/R2goZcBykyI/AAAAAAAABdM/YIcPZLNo1eo/Imagen%20099.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3754234815073517417-2323118180128944441?l=acaracas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://acaracas.blogspot.com/feeds/2323118180128944441/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3754234815073517417&amp;postID=2323118180128944441&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/2323118180128944441'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/2323118180128944441'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://acaracas.blogspot.com/2007/12/margarita-i-olga-czyli-jak-bylo.html' title='Margarita i Olga, czyli jak bylo naprawde'/><author><name>Jacek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14557485997576732654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://lh3.google.com/staroszczyk/RwKcwbSjE_I/AAAAAAAAAzw/o09-Ghh4mQk/Imagen%20143.jpg?imgmax=512'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3754234815073517417.post-8744450320211886956</id><published>2007-12-10T20:19:00.000-04:30</published><updated>2007-12-10T20:21:47.881-04:30</updated><title type='text'>Margarita</title><content type='html'>Do przyszlej soboty nie ma mnie, bowiem bycze sie na karaibskiej Ibizie - Margericie. Awansem sle gorace pozdrowienia! :D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.felizviaje.com/images/margarita1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://www.felizviaje.com/images/margarita1.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3754234815073517417-8744450320211886956?l=acaracas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://acaracas.blogspot.com/feeds/8744450320211886956/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3754234815073517417&amp;postID=8744450320211886956&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/8744450320211886956'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/8744450320211886956'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://acaracas.blogspot.com/2007/12/margarita.html' title='Margarita'/><author><name>Jacek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14557485997576732654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://lh3.google.com/staroszczyk/RwKcwbSjE_I/AAAAAAAAAzw/o09-Ghh4mQk/Imagen%20143.jpg?imgmax=512'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3754234815073517417.post-6507222789334257082</id><published>2007-12-09T16:06:00.000-04:30</published><updated>2007-12-09T17:05:18.463-04:30</updated><title type='text'>Propaganda</title><content type='html'>Wczoraj czytajac jeden z powazniejszych dziennikow Wenezueli natknalem sie na polstronicowy fragment propagandy w iscie stalinowskim stylu. Autorem tekstu jest znacjonalizowana 5 lat temu i solidnie przewietrzona po tamtejszych wydarzeniach najwieksza krajowa firma naftowa PDVSA, bedaca istnym panstwem w panstwie i nota bene skarbonka rzadu i sponsorem Wenezuelskiej gospodarki i wszystkich programow socjalnych.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Tlumaczenie autorskie, z gory wiec przepraszam za bledy w interpretacji nowomowy hiszpanskiej oraz fakt, ze z racji mlodego wieku nie dane bylo mi doswiadczyc plomiennych przemowien tow. Gomulki i tym samym czerpac dzis z dawno juz utartych wzorcow i sformulowan:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh3.google.com/staroszczyk/R1w-YbO5wEI/AAAAAAAABbU/hoJGeRJFY7A/Imagen%20041.jpg?imgmax=800"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh3.google.com/staroszczyk/R1w-YbO5wEI/AAAAAAAABbU/hoJGeRJFY7A/Imagen%20041.jpg?imgmax=800" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;p&gt;Brawo! Dzielnemu ludowi&lt;br /&gt;&lt;p&gt;ktory przed piecioma laty w tych dniach przezwyciezyl jeden z najglebszych i najbardziej tchurzliwych atakow w dziejach historii Wenezueli: sabotaz naftowy. Byla to akcja zaplanowana i przeprowadzona przez centra wladzy swiatowej wraz z antynarodowymi srodowiskami w kraju celem zlamaniana nas i cofniecia historii do czasow skradzionej suwerennosci.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Dzis, 5 lat po tym bezlitosnym ataku pragniemy zlozyc gleboki hold ludowi Wenezueli, ktory razem z Silami Zbrojnymi oraz godnymi pracownikami i pracowniczkami PDVSA, dal z siebie wszystko, by pokonac ten zalosny spisek.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Nowa PDVSA, narodzona 5 lat temu w ogniu i chwale tamtej walki o ocalenie rasy ludzkiej, z czasem przeksztalcila sie w bastion oporu przeciwko imperium. Jestesmy pewni, ze nic nie zatrzyma ludu wenezuelskiego na drodze postepow naszej ukochanej Rewolucji Boliwarianskiej. Nic nie wstrzyma budowy prawdziwej socjalistycznej ojczyzny, wolnej i suwerennej, ukonstytuowanej jako demokracja pelna, w ktorej kroluje sprawiedliwosc.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Naprzod wierni ramie w ramie z ludem!&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;p&gt;Hasta la victoria siempre!&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;Wyobrazcie sobie, zeby Orlen wydawal kase na umieszczanie w prasie takich bzdur...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3754234815073517417-6507222789334257082?l=acaracas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://acaracas.blogspot.com/feeds/6507222789334257082/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3754234815073517417&amp;postID=6507222789334257082&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/6507222789334257082'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/6507222789334257082'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://acaracas.blogspot.com/2007/12/propaganda.html' title='Propaganda'/><author><name>Jacek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14557485997576732654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://lh3.google.com/staroszczyk/RwKcwbSjE_I/AAAAAAAAAzw/o09-Ghh4mQk/Imagen%20143.jpg?imgmax=512'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3754234815073517417.post-3796709297043531537</id><published>2007-12-09T15:20:00.000-04:30</published><updated>2007-12-09T15:44:37.805-04:30</updated><title type='text'>Wenezuela cofa sie w czasie</title><content type='html'>Onet.pl:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Od dziś Wenezuela ma własną strefę czasową. Zgodnie z decyzją władz, zegary zostały cofnięte o pół godziny.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Prezydent Hugo Chavez podkreśla, że teraz słońce w Wenezueli będzie wstawać wcześniej. Dzięki temu, więcej ludzi będzie rozpoczynało pracę za dnia, a dzieci będą przychodziły do szkoły bardziej wyspane.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Taki mechanizm, sugeruje Chavez, poprawi produktywność kraju. Zdaniem krytyków, korzyści ze zmiany czasu są wątpliwe chociażby dlatego, że Wenezuela będzie w innej strefie niż kraje sąsiednie. Obserwatorzy sugerują, że decyzja prezydenta jest kolejnym sposobem podkreślenia niezależności kraju: w ostatnich latach uznawany za nacjonalistę Hugo Chavez zmienił nazwę państwa, godło i flagę.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Onet nie dodaje, ze tym samym Wenezuela dolaczyla do waskiego grona kilku krajow takich jak Afganistan, Birma, Iran, Nepal, Bhutan, Indie, Polinezja Francuska, Nowa Funlandia, Sri Lanka, czesc Australii i bodajze Nowej Zelandii, w ktorych czas jest cofniety lub przyspieszony o pol godziny wzgledem tradycyjnych stref czasowych. Z praktycznego punktu widzenia decyzja ma wiecej wad niz zalet, ale rzad tak zadecydowal i tak musi byc. Jak widac Wenezuela idzie wbrew swiatowym tendencjom nawet pod wzgledem uplywu czasu. Od dzis -5.30 h wzgledem Polski.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://www.soft-collection.com/images/SoftCollection%20Transparent%20Analog%20Clock.gif"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://www.soft-collection.com/images/SoftCollection%20Transparent%20Analog%20Clock.gif" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3754234815073517417-3796709297043531537?l=acaracas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://acaracas.blogspot.com/feeds/3796709297043531537/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3754234815073517417&amp;postID=3796709297043531537&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/3796709297043531537'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/3796709297043531537'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://acaracas.blogspot.com/2007/12/wenezuela-cofa-sie-w-czasie.html' title='Wenezuela cofa sie w czasie'/><author><name>Jacek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14557485997576732654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://lh3.google.com/staroszczyk/RwKcwbSjE_I/AAAAAAAAAzw/o09-Ghh4mQk/Imagen%20143.jpg?imgmax=512'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3754234815073517417.post-702936159514349344</id><published>2007-12-07T14:19:00.000-04:00</published><updated>2007-12-09T15:19:17.763-04:30</updated><title type='text'>Salsa, reggaeton, merengue</title><content type='html'>&lt;em&gt;"W Wenezueli facet, ktory nie tanczy, nie ma zycia"&lt;/em&gt;. Gustavo oczywiscie troche przesadza, bo trudno zaprzeczyc istnieniu ulamka Wenezuelczykow i Wenezuelek nietanczacych. Zycie jest, ale co to za zycie? W Wenezueli bowiem - jak na karaibski kraj przystalo - taniec odgrywa istotna, nieporownywalnie wieksza niz w Europie role w kontaktach towarzyskich. Na tutejszych parkietach bezapelacyjnie kroluja trzy gatunki muzyki: piekielnie trudna &lt;em&gt;salsa&lt;/em&gt;, nieco bardziej "plebejski" &lt;em&gt;merengue&lt;/em&gt; oraz uwodzicielski &lt;em&gt;reggeaton&lt;/em&gt;. Do tego czasem dochodza inne karaibskie rytmy, ktore generalnie polegaja na zataczaniu tylkiem coraz szybszych koleczek az do osiagniecia nieslychanie ekscytujacego efektu drzacego ciala (w wydaniu kobiecym) :P&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Oczywiscie zdecydowana wiekszosc tancow - w odroznieniu od Europy - tanczy sie w parach, co dodaje calej zabawie smaku, a w przypadku takich dwoch lewych nog jak ja - dodatkowej porcji adrenaliny. Bycie obcokrajowcem z zimnej polnocy zdecydowanie nie pomaga wkrecic sie (doslownie) w karaibskie klimaty, ale tez stanowi poniekad dobre usprawiedliwienie, gdy nadepnie sie noga nie tam gdzie trzeba ;) Co ciekawe, o ile wczesniej wydawalo mi sie, ze zdolnosc do tanca w Wenezueli jest wylacznie kwestia goracej krwi i klimatu, o tyle dzis juz wiem, ze niektorzy wysmienicie tanczacy koledzy maja za soba kilkanascie dobrych lat praktyki takiej salsy. Pisze "koledzy", bo nie oszukujmy sie - dobry tancerz ladnie zatanczy z kazda dziewczyna, a nietanczacy facet nawet z najlepsza i najbarciej cierpliwa bailarina cienko wypadnie.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Ale najwazniejsze to sie nie zrazac, jak krecisz tylkiem i za cholere nie wygldada to ekscytujaco, a znajomi smiejac sie komentuja, ze brakuje ci smaru w stawach. W koncu nie chodzi o to by wymiatac, ale by sie dobrze bawic. Koniec i bomba, a kto nie tanczy ten traba :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3754234815073517417-702936159514349344?l=acaracas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://acaracas.blogspot.com/feeds/702936159514349344/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3754234815073517417&amp;postID=702936159514349344&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/702936159514349344'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/702936159514349344'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://acaracas.blogspot.com/2007/12/salsa-reggaeton-merengue.html' title='Salsa, reggaeton, merengue'/><author><name>Jacek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14557485997576732654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://lh3.google.com/staroszczyk/RwKcwbSjE_I/AAAAAAAAAzw/o09-Ghh4mQk/Imagen%20143.jpg?imgmax=512'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3754234815073517417.post-378352731343573332</id><published>2007-12-05T18:28:00.000-04:00</published><updated>2007-12-09T14:36:49.451-04:30</updated><title type='text'>Reset</title><content type='html'>Mlodsi czytelnicy (sa tacy?) moga nie pamietac, ze w starych komputerach czesto montowano taki bardzo pozyteczny przycisk, za pomoca ktorego "resetowalo sie" komputer. O ile sie nie myle, fizycznie odcinal on napiecie od jednostki na ulamek sekundy, pozwalajac zrestartowac komputer w przypadku dosyc czestego zawieszenia systemu lub programu. Stare Windowsy i DOSowe gierki mialy bowiem wyjatkowa slabosc do takich numerow. Obecnie jednak z nieznanych mi powodow odeszlo sie od zwyczaju monotwania przycisku RESET. A szkoda.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Ale o czym to ja? Aha. Po pierwsze, po referendum nieco przewietrzyla sie atmosfera w kraju. "Zresetowala" sie ulica, telewizja, media, a nawet tresci wykladow oraz prywatnych rozmow przy obiedzie. Niby formalnie nic sie nie zmienilo wraz z odrzuceniem reformy, a jednak po 2 grudnia oddycha sie w kraju nieco innym powietrzem. Czerwone plakaty, bannery, billboardy, malowidla i ulotki niebawem powinny zostac wyparte przez przedswiateczna handlowa propagande. Schodzimy wiec chwilowo z polityki z najwyzszej polki, pamietajac jednak, ze nie da sie od niej calkowicie uciec. Tak jak w tym krazacym ostatnio kawale, ktory pozwole sobie przetlumaczyc na angielski (polski jezyk nie uchwycilby esencji dowcipu): &lt;em&gt;Enough of talking about politics. It's time of reconciliation now. Let's talk about sex instead... Sunday night we fucked Chavez!&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;We wtorek zresetowalem sie tez i ja. O 3:30 w nocy skonczylismy odwalac kawal nagromadzonych zaleglosci z jednego projektu, od 8 rano do 12 pisalem dwuczesciowy egzamin z innego, potem mialem pare godzin na przygotowanie sie do kolejnego egzaminu o 18. Ok. 20 zmordowany jak nigdy wrocilem do mieszkania - nazywanego w srodowisku IESA "la mansión", ktora to nazwa niestety juz jest tak historyczna jak Prusow :( - tylko po to by zrzucic bety, wyciagnac flaszke z zamrazalki i w karawanie samochodow czekajacych pod budynkiem udac sie na drugi koniec Caracas na impreze u Titi zorganizowana z okazji 30. urodzin naszego kolegi Williego. Zdjec na razie nie bede zamieszczal, bo po pierwsze nie wszystkie nadaja sie na publikacje, a po drugie malo to w sieci fotek imprezowych? W kazdym razie dawno sie tak dobrze nie bawilem, jak wczorajszej nocy. Odreagowalem kompletnie i obudziwszy sie dzis o 14 czulem sie zresetowany - w pozytywnym tego slowa znaczeniu - jak nigdy dotad. Nawet niedawno popsuta spluczka od kibla, ktora mi przypomniala o bezowocnych probach jej naprawy po powrocie z imprezy, nie zmacila mi dobrego humoru towarzyszacego przez reszte dnia. Zrobilem sobie spacerek po dzielnicy po raz pierwszy okrazajac piechota pobliskie &lt;em&gt;barrio Los Erasos&lt;/em&gt;, pogodzilem sie nawet z Mc Donaldem i z usmiechem na ustach maszerujac i spogladajac na przechodniow, budynki, palmy i Avile myslalem sobie, jakie to szczescie mnie spotkalo, ze tu jestem i to wszystko doswiadczam.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Do pelni ekstazy brakuje mi jedynie dzialajacej spluczki... Wszelkie trafne pomysly na naprawe nieco ulamanego palaka z grucha wynagrodze upominkiem z Wenezueli. Zdjecie mechanizmu i opis problemu moge przeslac na priva :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Update:&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh4.google.com/staroszczyk/R1w41rO5v0I/AAAAAAAABW8/oOodHH15YHU/Imagen%20002.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh4.google.com/staroszczyk/R1w41rO5v0I/AAAAAAAABW8/oOodHH15YHU/Imagen%20002.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Konkurs juz nieaktualny, bowiem wpadlem na genialny pomysl zmniejszenia doplywu wody oraz uzycia kapsla od piwa, ktory rozpreza obecnie dwie widoczne na zdjeciu sruby. Jakos dziala. Tweety - bedzie upominek za oferte pomocy :)&lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3754234815073517417-378352731343573332?l=acaracas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://acaracas.blogspot.com/feeds/378352731343573332/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3754234815073517417&amp;postID=378352731343573332&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/378352731343573332'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/378352731343573332'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://acaracas.blogspot.com/2007/12/reset.html' title='Reset'/><author><name>Jacek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14557485997576732654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://lh3.google.com/staroszczyk/RwKcwbSjE_I/AAAAAAAAAzw/o09-Ghh4mQk/Imagen%20143.jpg?imgmax=512'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3754234815073517417.post-8267250967533912239</id><published>2007-12-03T11:34:00.000-04:00</published><updated>2007-12-09T17:22:25.902-04:30</updated><title type='text'>NO - 50,7%, SI - 49.29%</title><content type='html'>I stalo sie. Po godzinach nocnego oczekiwania, po niepokojacych momentach przed siedziba Narodowej Komisji Wyborczej, okolo 1:15 w nocy podano do wiadomosci publicznej wyniki referendum. Chávez o wlos, ale jednak przegral pierwszy plebiscyt od 1999 roku!&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Ale zacznijmy od poczatku (konca ;):&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Czwatek&lt;/strong&gt; - Av. Bolivar, dziesiatki tysiecy ludzi manifestuja przeciwko reformie &lt;p&gt;&lt;strong&gt;Piatek&lt;/strong&gt; - Av. Bolivar, gigantyczny wiec poparcia zwolennikow reformy &lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Sobota&lt;/strong&gt; - cisza przedwyborcza. Zakaz zgromadzen, zakaz spozycia alkoholu, w "Sillicon Valley" wieje pustka i nuda. W restauracji nie chca nam sprzedac piwa, a gry zrezygnowani prosimy o Pepsi lub 7up'a dowiadujemy sie, ze maja jedynie "light". Nadchodza chude lata - myslimy. Po kolacji o 23:50 zalapujemy sie na ostatni seans kinowy. Biletow nie otrzymujemy, bo obrotne i przezorne kasjerki zabezpieczaja sie finansowo przed niewiadoma przyszloscia i wola nas przepuscic bokiem do prawie pustej sali.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Niedziela&lt;/strong&gt; - od switu Wenezuelczycy ustawiaja sie w kolejkach do glosowania. "Szatanska" Globovisión na zywo nadaje relacje spod lokali wyborczych rozsianych po calym rozleglym terytorium kraju, ale wbrew obawom niektorych, glosowanie przebiega spokojnie i bez nieprawidlowosci. Od godziny 16 zamykane sa kolejno komisje wyborcze i zaczyna sie liczenie glosow. Wieczorem do obydwu sztabow trafiaja poufne informacje o wynikach. Studenci w wyraznych nastrojach do swietowania, w centrum chavistow sztuczne usmiechy i gadka-szmatka o zwyciestwie demokracji, bla, bla, bla. Po kraju krazy SMS o 59% glosow przeciw, a wedlug opozycji niektore zagraniczne media juz obwiescily porazke Chaveza (sprawdzilismy, ale nie natrafilismy na zadne potwierdzenie tej wiadomosci). Niektore kanaly rzadowe po dlugich godzinach mielenia wciaz tych samych informacji w koncu poddaja sie i nadaja koncert boliwarianskiej orkiestry, reportaz o misji Robinson i inne zapchajdziury. Globovision i CNN twardo mecza widownie wywiadami z kolejnymi ekspertami i publicystami.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Na ulicach w tym samym czasie glucha cisza. Raz tylko przejezdza parada motocyklow w czerwonych koszulach, ale generalnie wszelki ruch wieczorem zamiera. Nastroj napiecia i oczekiwania na oficjalne potwierdzenie spodziewanej porazki rzadu. &lt;br /&gt;&lt;p&gt;Mijaja godziny. Chlopaki z usmiechem pytaja sie, gdzie sa "gowniane fajerwerki p.....nych chavistow", ktore w poprzednich latach zawsze poprzedzaly ogloszenie wynikow. Globovision nadaje transmisje, jak pod siedziba centralnej komisji wyborczej atmosfera wyraznie sie zageszcza. Niecierpliwosc, znuzenie i rosnace obawy daja sie we znaki. Opozycjonisci i dziennikarze rzadaja natychmiastowego ogloszenia wynikow, ktore dawno powinny byc juz znane (w Wenezueli od kilku lat glosuje sie elektronicznie w specjalnych automatach do glosowania). Pojawiaja sie postulaty wpuszczenia do budynku oraz grozby ogloszenia nieoficjalnych wynikow. W pewnym momencie okolo pierwszej w nocy, na ekranie zaczyna roic sie od uzbrojonych zolnierzy. Wojsko zabezpiecza wejscie do budynku i przesuwa na bok krzyczacych opozycjonistow i dziennikarzy. Co sie stanie? Kiedy oglosza wyniki? Czy dojdzie do falszerstw i manipulacji? Czy nie zostanie uzyta sila? Same niewiadome. Sila rzeczy mysle wowczas o Polsce, polskiej mlodziutkiej demokracji i dziejowym szczesciu, jakie nas wreszcie spotkalo.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Przed wejsciem do budynku chwile chaosu. Szybko okazuje sie, ze Komisja ma wystapic z raportem. Raportem na temat frekwencji, czy pierwszym biuletynem z wynikami wyborow? W blyskach fleszy przewodniczaca wyglasza mowe powitalna, prosi narod o zachowanie spokoju i po serii formalnosci podaje do wiadomosci wyniki wyborow: Przeciw - 50,7%, Za - 49,29%...&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Ciagu dalszego nie slychac, bowiem w calym Caracas w jednej chwili rozbrzmiewa huk petard i fajerwerkow. W okolicznych budynkach ludzie rzucaja sie na balkony, krzyczac, tanczac, gwizdzac i spiewajac. Petardy wzbudzaja autoalarmy. Autoalarmy - szczekanie psow. Szczekajace psy - nielicznych spiacych. Nowy Rok? - pytam sam siebie - czy moze nowa epoka? &lt;br /&gt;&lt;p&gt;Nie minely ostatnie echa petard, nie powrocily psy do swych bud, a we wszystkich kanalach telewizji pojawil sie Chávez na tle obrazu Bolivara. Zaczal spokojnie. Powital gosci, rzucil jakiegos dzolka po czym przeszedl do sedna sprawy. Prezydent uznal wyniki wyborow. Wytlumaczyl, ze tak dlugie oczekiwanie zwiazane bylo ze stopniowym naplywem glosow i minimalnymi roznicami w wynikach. Przyznal, ze chociaz wplynelo dopiero 90% glosow, nie wystawi Wenezuelczykow na kolejne godziny i dni czekania na naplyw recznie liczonych glosow z kraju i zagranicy w sytuacji, gdy statystyka i tendencje nie daja szans na zmiane wyniku (tutaj aluzja do pamietnego pojedynku Bush - Gore). Chávez pozdrowil tez swego zamorskiego przyjaciela slowami "Fedel! Hello Mr. President! How are you? I am fine", oscentacyjnie demonstrujac swe dobre poczucie humoru i ulge po ogloszeniu wynikow. Podnoszac raz to niebieska ksiazeczke z obecnie obowiazujaca konstytucja i raz swoja autorska czerwona, z ktora nie rozstawal sie w ostatnich miesiacach, zapowiedzial jednak, ze rewolucje nie zostala pogrzebana i tylko zostanie nieco inaczej rozlozona w czasie w ramach projektu i wizji Wenezueli zawartej w obecnie obowiazujacej wersji konstytucji. Za przyczyne przegranej prezydent uznal wysoka absencje jego zwolennikow. I rzeczywiscie, porownujac wyniki z wynikami wyborow prezydenckich widac dokladnie, ze o ile liczba przeciwnikow Cháveza jest stala, to z 7 do 4 milionow spadla liczba glosow jego popierajacych. Na koniec Chávez stwierdzil, ze zwyciezyla demokracja, a nawiazujac do puczow w 1992, 2002 i strajku w 2002 r. przypomnial, ze pozorne porazki oznaczaja jedynie odlozenie w czasie niektorych projektow. Swa krotka, 45-minutowa mowe zakonczyl tradycyjnie slowami: &lt;em&gt;"Patria, socialismo o muerte! Vencerémos!" (Ojczyzna, socjalizm lub smierc. Zwyciezymy!&lt;/em&gt;.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;PS - Dzis przy obiedzie slyszalem opinie, ze referendum i tak bylo sfalszowane. Osobiscie nie mam takiego wrazenia. Osobiscie stawiam Chávezowi plusa za swoja postawe. Zwloka z ogloszeniem i uznaniem wynikow do rana lub poludnia dnia dzisiejszego moglaby byc bledem, ktory by Wenezuele bardzo drogo kosztowal. I stwierdzam to calkowicie powaznie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh6.google.com/staroszczyk/R1Q4LLO5vvI/AAAAAAAABVA/3BlQjr-u6CU/Imagen%20052.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh6.google.com/staroszczyk/R1Q4LLO5vvI/AAAAAAAABVA/3BlQjr-u6CU/Imagen%20052.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh5.google.com/staroszczyk/R1Q4L7O5vwI/AAAAAAAABVI/mqv-dyA4Gys/Imagen%20053.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh5.google.com/staroszczyk/R1Q4L7O5vwI/AAAAAAAABVI/mqv-dyA4Gys/Imagen%20053.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Larry pozujacy przed lista oraz Wafaa po wyjsciu z lokalu wyborczego:&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh3.google.com/staroszczyk/R1Q4MbO5vxI/AAAAAAAABVQ/V7fxw_fjEZw/IMG_0762.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px;" src="http://lh3.google.com/staroszczyk/R1Q4MbO5vxI/AAAAAAAABVQ/V7fxw_fjEZw/IMG_0762.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh3.google.com/staroszczyk/R1Q4NbO5vzI/AAAAAAAABVg/f6BMmRHPcjw/IMG_0765.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px;" src="http://lh3.google.com/staroszczyk/R1Q4NbO5vzI/AAAAAAAABVg/f6BMmRHPcjw/IMG_0765.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3754234815073517417-8267250967533912239?l=acaracas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://acaracas.blogspot.com/feeds/8267250967533912239/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3754234815073517417&amp;postID=8267250967533912239&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/8267250967533912239'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/8267250967533912239'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://acaracas.blogspot.com/2007/12/no-507-si-4929.html' title='NO - 50,7%, SI - 49.29%'/><author><name>Jacek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14557485997576732654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://lh3.google.com/staroszczyk/RwKcwbSjE_I/AAAAAAAAAzw/o09-Ghh4mQk/Imagen%20143.jpg?imgmax=512'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3754234815073517417.post-4006476918240401127</id><published>2007-11-30T14:25:00.000-04:00</published><updated>2007-12-01T16:53:58.353-04:00</updated><title type='text'>¡No, a la reforma! / Soda Stereo</title><content type='html'>Dzisiaj krotko, bo po wczorajszym dniu jestem totalnie wykonczony. 29 listopada w Caracas odbyly sie dwa wielce istonte wydarzenia, na ktorych nie moglo mnie nie zabraknac. Po pierwsze, gigantyczna manifestacja na Av. Bolivar zwienczajaca kampanie referendalna opcji "NO". Po drugie, koncert najslynniejszej poludniowoamerykanskiej kapeli rokowej - &lt;a href="http://youtube.com/watch?v=X15nnOeXvjo"&gt;Soda Stereo&lt;/a&gt;. Od godziny 14, kiedy to wyruszylismy spod IESA do centrum az do 2 w nocy, kiedy przekroczylismy prog mieszkania, bylem caly czas na nogach i caly czas scisniety w tlumie ludzi. Ale mimo zmeczenia jestem niezmiernie szczesliwy, bo czwartkowych wrazen nie zapomne nigdy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh3.google.com/staroszczyk/R1BXMFbulVI/AAAAAAAABPw/RQY8S2_DqXo/Imagen%20008.jpg?imgmax=640"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh3.google.com/staroszczyk/R1BXMFbulVI/AAAAAAAABPw/RQY8S2_DqXo/Imagen%20008.jpg?imgmax=640" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh5.google.com/staroszczyk/R1BXMlbulWI/AAAAAAAABP4/8HKohGZyPPg/Imagen%20014.jpg?imgmax=640"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh5.google.com/staroszczyk/R1BXMlbulWI/AAAAAAAABP4/8HKohGZyPPg/Imagen%20014.jpg?imgmax=640" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh3.google.com/staroszczyk/R1BXNFbulXI/AAAAAAAABQA/Grr6lsv1WOI/Imagen%20017.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh3.google.com/staroszczyk/R1BXNFbulXI/AAAAAAAABQA/Grr6lsv1WOI/Imagen%20017.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh5.google.com/staroszczyk/R1BXNlbulYI/AAAAAAAABQI/Zh1TXaETrxM/Imagen%20018.jpg?imgmax=640"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh5.google.com/staroszczyk/R1BXNlbulYI/AAAAAAAABQI/Zh1TXaETrxM/Imagen%20018.jpg?imgmax=640" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh5.google.com/staroszczyk/R1BaxlbulZI/AAAAAAAABQY/U-eQxwPE1DI/Imagen%20019.jpg?imgmax=640"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh5.google.com/staroszczyk/R1BaxlbulZI/AAAAAAAABQY/U-eQxwPE1DI/Imagen%20019.jpg?imgmax=640" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh4.google.com/staroszczyk/R1BayVbulaI/AAAAAAAABQg/Yq_FvZl_iCM/Imagen%20021.jpg?imgmax=640"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh4.google.com/staroszczyk/R1BayVbulaI/AAAAAAAABQg/Yq_FvZl_iCM/Imagen%20021.jpg?imgmax=640" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh6.google.com/staroszczyk/R1Bay1bulbI/AAAAAAAABQo/GPrxk5JWjGM/Imagen%20025.jpg?imgmax=720"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh6.google.com/staroszczyk/R1Bay1bulbI/AAAAAAAABQo/GPrxk5JWjGM/Imagen%20025.jpg?imgmax=720" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh3.google.com/staroszczyk/R1BazFbulcI/AAAAAAAABQw/R7lGX28zcRI/Imagen%20029.jpg?imgmax=640"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh3.google.com/staroszczyk/R1BazFbulcI/AAAAAAAABQw/R7lGX28zcRI/Imagen%20029.jpg?imgmax=640" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;---------------------------------- Soda Stereo -------------------------------&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh6.google.com/staroszczyk/R1Baz1buldI/AAAAAAAABQ4/52bxSsZYijY/Imagen%20032.jpg?imgmax=640"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh6.google.com/staroszczyk/R1Baz1buldI/AAAAAAAABQ4/52bxSsZYijY/Imagen%20032.jpg?imgmax=640" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh5.google.com/staroszczyk/R1Bd5lbuleI/AAAAAAAABRI/J4P7WyZ6aRg/Imagen%20042.jpg?imgmax=640"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh5.google.com/staroszczyk/R1Bd5lbuleI/AAAAAAAABRI/J4P7WyZ6aRg/Imagen%20042.jpg?imgmax=640" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh6.google.com/staroszczyk/R1BgZ1buljI/AAAAAAAABR4/Pw3RXW_OhYY/Imagen%20037.jpg?imgmax=640"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh6.google.com/staroszczyk/R1BgZ1buljI/AAAAAAAABR4/Pw3RXW_OhYY/Imagen%20037.jpg?imgmax=640" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh5.google.com/staroszczyk/R1BgalbullI/AAAAAAAABSI/UG_tI1LPZp4/Imagen%20039.jpg?imgmax=640"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh5.google.com/staroszczyk/R1BgalbullI/AAAAAAAABSI/UG_tI1LPZp4/Imagen%20039.jpg?imgmax=640" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh4.google.com/staroszczyk/R1BgaVbulkI/AAAAAAAABSA/DY1q8POglb0/Imagen%20038.jpg?imgmax=640"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh4.google.com/staroszczyk/R1BgaVbulkI/AAAAAAAABSA/DY1q8POglb0/Imagen%20038.jpg?imgmax=640" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt; Na koniec garsc ogloszen parafialnych:&lt;br /&gt;Te oraz wiecej fotek w wyzszej rozdzielczosci zamieszczam &lt;a href="http://picasaweb.google.com/staroszczyk/Wenezuela"&gt;tu&lt;/a&gt;. Jednoczesnie juz dzis zapraszam do SGH na lutowa lub marcowa serie slajdowisk z Peru, Wenezueli i podrozy powrotnej do Limy. Polecam tez inne swieze artykuly prasowe nt. Wenezueli:&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://www.cnn.com/2007/WORLD/americas/11/29/venezuela.vote/index.html"&gt;Venezuelans protest, as vote nears&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80647,4719424.html"&gt;"Zdrajcy" i "lokaje" Ameryki zagrażają rewolucji Chaveza&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80647,4708395.html"&gt;Chavez idzie na wojnę&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,4723352.html"&gt;Wenezuela: referendum ws. zmiany konstytucji&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3754234815073517417-4006476918240401127?l=acaracas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://acaracas.blogspot.com/feeds/4006476918240401127/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3754234815073517417&amp;postID=4006476918240401127&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/4006476918240401127'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/4006476918240401127'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://acaracas.blogspot.com/2007/11/no-la-reforma-soda-stereo.html' title='¡No, a la reforma! / Soda Stereo'/><author><name>Jacek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14557485997576732654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://lh3.google.com/staroszczyk/RwKcwbSjE_I/AAAAAAAAAzw/o09-Ghh4mQk/Imagen%20143.jpg?imgmax=512'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3754234815073517417.post-5832103369523984000</id><published>2007-11-27T18:18:00.000-04:00</published><updated>2007-11-28T16:31:05.456-04:00</updated><title type='text'>Tolerancja</title><content type='html'>Po dwoch miesiacach pobytu w Wenezueli swiadom jestem, ze zaledwie otarlem sie o tutejsza rzeczywistosc. Ze zaledwie dowiedzialem sie - bardzo powierzchownie - czym ten kraj zyje i jak funkcjonuje. Dlatego tez nie uzurpuje sobie posiadania dobitnej wiedzy na wszystkie opisywane watki. W wielu kwestiach moge sie mylic, w innych moje obserwacje moga po prostu byc zbyt plytkie, by mozna bylo je uznac za obiektywne i bezwarunkowo obowiazujace w Wenezueli. Ba! Nawet zwykle rozciagniecie spostrzezen z Caracas na cala Wenezuele stanowi naduzycie podobne jak opisywanie Polski przez pryzmat Warszawy. Z drugiej strony na swoja obrone (i na wszelki wypadek!) przypominam, ze blog ze swej definicji jest zaprzeczeniem obiektywizmu i bezstronnosci. Bezstronny to moze byc BBC, Reuters, albo Gazeta Wyborcza ;) Ale nie ja.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;W powyzszym kontekscie dzis bez okazji na warsztat biore zagadnienie tolerancji. Bez okazji, bowiem zwykle to jakies swieze osobiste doswiadczenie motywuje do zaglebienia sie w jakims temacie. Z (nie)tolerancja jest jednak inaczej z bardzo prozaicznego powodu: Problem ten w Wenezueli praktycznie nie istnieje i nigdy nie istnial.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Historycznie rzecz biorac nalezaloby zaczac od roku 1498, kiedy to Kolumb jako pierwszy europejczyk postawil noge na kontynencie poludniowoamerykanskim nota bene na terenie dzisiejszej Wenezueli. W odroznieniu od np. Peru brak rozwinietych cywilizacji prekolumbijskich oraz skape poklady zlota sprawily, ze Hiszpanie po szybkim podbiciu terrytorium szybko przestali sie nim specjalnie interesowac. Pewnie dlatego eksploatacja Indian zwana &lt;em&gt;encomienda&lt;/em&gt; nie rozwinela sie na taka skale jak w innych czesciach kontynentu. Z drugiej strony pamietac nalezy ze w hiszpanskich koloniach w odroznieniu od Ameryki Polnocnej, kosciol katolicki zachowywal bardzo istotne wplywy na rzadzacych. W 1537 r. papiez wstawil sie za Indianami i oglosil, ze jako istoty ludzkie winni byc traktowani z godnoscia. Z tych oraz innych wzgledow na terrytorium Wenezueli jak w zadnym innym miejscu obu Ameryk naplywowa ludnosc europejska zaczela sie mieszac z Indianami oraz sprowadzonymi z Afryki czarnoskorymi niewolnikami, doprowadzajac do powstania rasy zwanej tu pieszczotliwie &lt;em&gt;"café con leche"&lt;/em&gt; (kawa z mlekiem). &lt;br /&gt;&lt;p&gt;W 1855 roku, Wenezuela jako jeden z pierwszych krajow skonczyla z niewolnictwem. W apogeum naftowej prosperity (lata 1950) i wczesniej w czasie II Wojny Swiatowej do kraju przybyla potezna 1-milionowa fala europejskiej emigracji glownie z biednych rejonow Hiszpanii, Wloszech i Portugalii. Pojawili sie tez Zydzi (stad tez zapewne sporadycznie spotykane polsko-brzmiace nazwiska) oraz Arabowie. Wikipedia podaje, ze obecnie 67% z 26-milionowej populacji Wenezueli stanowia Metysi, 21% biali potomkowie europejskich emigrantow, 8% Murzyni, 1% Indianie i 1% pozostali. Co ciekawe, do ludzi o nieco ciemnej karnacji mozna pieszczotliwie mowic &lt;em&gt;negro&lt;/em&gt; (czarny), a do skosnookich ze strefy andyjskiej - &lt;em&gt;chino&lt;/em&gt; (Chinczyk).&lt;br /&gt;&lt;p&gt;W historii Wenezueli, o ile mi wiadomo, nie bylo przypadkow pogromow i przesladowan na tle religijnym ani rasowym. Jedynegp pogromu bialych w 1814 w Walencji dokonano z powodow walki pomiedzy rojalistami a republikanami, co tylko potwierdza regule, ze linie podzialu w spoleczenstwie nie sa wyznaczane przez kolor skory lub religie, ale przez inne czynniki.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Temat tolerancji uwypuklony zostal wraz z dojsciem Chaveza do wladzy. Niektorzy komentatorzy twierdza, ze Chavez ciagle gadajac o tolerancji i dyskryminacji paradoksalnie stara sie zantagenizowac spoleczenstwo w kwestii, ktora do tej pory nie istniala. Kiedys ponoc na stadionie bogaty (w prawie 100% przypadkow bialy) siadal obok biednego (w wiekszosci przypadkow mieszanego) i razem pili piwo wspierajac druzyne. Dzis tego nie uswiadczysz.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh3.google.com/staroszczyk/RyYQfMGs9AI/AAAAAAAABEw/y5oZ_QnhYSE/Immagine%20027.jpg?imgmax=800"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh3.google.com/staroszczyk/RyYQfMGs9AI/AAAAAAAABEw/y5oZ_QnhYSE/Immagine%20027.jpg?imgmax=800" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3754234815073517417-5832103369523984000?l=acaracas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://acaracas.blogspot.com/feeds/5832103369523984000/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3754234815073517417&amp;postID=5832103369523984000&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/5832103369523984000'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/5832103369523984000'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://acaracas.blogspot.com/2007/11/tolerancja.html' title='Tolerancja'/><author><name>Jacek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14557485997576732654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://lh3.google.com/staroszczyk/RwKcwbSjE_I/AAAAAAAAAzw/o09-Ghh4mQk/Imagen%20143.jpg?imgmax=512'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3754234815073517417.post-8909497614147021904</id><published>2007-11-26T14:06:00.000-04:00</published><updated>2007-11-26T15:15:43.979-04:00</updated><title type='text'>Dobry poczatek to polowa sukcesu</title><content type='html'>Dawno temu w czasach licealnych pewien kolega w poniedzialkowe popoludnie spytal mnie, jak mi minal dzien. Odrzeklem, ze dobrze, na co on przekazal mi blyskotliwa mysl: Poniewaz dobry poczatek to polowa sukcesu, po udanym poniedzialku masz prawo sie czuc, jakby juz byla polowa tygodnia. Czyli sroda :)&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Po pierwsze, po tygodniu wegetacji o suchym pysku wreszcie udalo mi sie zdobyc paczke cukru. Jego brak sprawial, ze od kilku dni praktycznie nie pijalem herbaty i popadalem w coraz wieksza desperacje. Az dzis rano zebralem cztery litery w cztery troki i wyruszelem na wycieczke w strone Bellas Artes gdzie u straganiarki za 4000 Bs. nabylem upragniony bialy proszek.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Po drugie, na Bellas Artes przypadkiem natknalem sie na kolejna gigantyczna manifestacje chavistow. Korzystajac z okazji nabylem komplet czerwonych gadzetow propagandowych, ktore bez dwoch zdan stanowia najbardziej pozadany wsrod zagraniczych turystow souvenir z Wenezueli. Zdjec niestety nie robilem, bowiem moj aparat polecial wraz z Larrym na weekend do Buenos Aires. Ale bez obaw, jeszcze mnie zobaczycie w uniformie chavisty :)&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Po trzecie, wreszcie kupilem flaszke Wyborowej, ktorej tez bezskutecznie poszukiwalem od okolo tygodnia.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;I po czwarte: Dziala moj pendrive!!! W czwartek wieczorem poplamilem sobie spodnie i nie oprozniwszy dokladnie kieszeni wrzucilem je na noc do wiadra z woda. Rano zrozpaczony wylowilem malenstwo i zaaplikowalem mu trzydniowa kuracje wenezuelskim sloncem. Jak sie przed momentem okazalo - skuteczna.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3754234815073517417-8909497614147021904?l=acaracas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://acaracas.blogspot.com/feeds/8909497614147021904/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3754234815073517417&amp;postID=8909497614147021904&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/8909497614147021904'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/8909497614147021904'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://acaracas.blogspot.com/2007/11/dobry-poczatek-to-polowa-sukcesu.html' title='Dobry poczatek to polowa sukcesu'/><author><name>Jacek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14557485997576732654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://lh3.google.com/staroszczyk/RwKcwbSjE_I/AAAAAAAAAzw/o09-Ghh4mQk/Imagen%20143.jpg?imgmax=512'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3754234815073517417.post-941183277141115567</id><published>2007-11-23T13:27:00.000-04:00</published><updated>2007-11-25T14:56:15.976-04:00</updated><title type='text'>Referendum konstytucyjne</title><content type='html'>Za 9 dni wydarzenia z Wenezueli znajda sie na czolowkach gazet na calym swiecie, bowiem 2 grudnia obywatele Wenezueli stawiajac dwa krzyzyki (lub pozostajac w domach) zadecyduja w referendum konstytucyjnym o przyszlosci rewolucji boliwarianskiej. Zaproponowane przez prezydenta i kongres 69 nowych artykulow zostalo podzielonych na dwa bloki, co widocznie w zamierzeniu wladz ma stworzyc pozory wyboru i zwiekszyc prawdopodobienstwo przyjecia co najmniej jednego pakietu reform, a najlepiej obydwu.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Poprawka konstytucji jest kolejnym krokiem ku swietlistej socjalistycznej przyszlosci panstwa. W nowej konstytucji slowo "socjalizm" wymienione jest 15 razy. W artykule 16. pojawia sie sformuowanie Panstwo Socjalistyczne Wenezueli, w 70. wspomniana jest "budowa socjalizmu" oraz "solidarnosc socjalistyczna", w 112. "Gospodarka Socjalistyczna" (z duzych liter!), a w 158. mowa jest o "Demokracji Socjalistycznej". W wielu miejscach cytowane sa pryncypia humanistyczne socjalizmu.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Znany nam doskonale z historii koncept wladzy ludowej rowniez debiutuje w nowej wersji konstytucji i powoluje sie nan az 30 razy. Artykul 70. wprowadza komuny i rady Wladzy Ludowej (nota bene juz istniejace i hojnie wspierane przez prezydenta), w 136. Wladza Ludowa stawiana jest w jednym szeregu z Wladza Municypalna, Wladza Stanowa i Wladza Narodowa.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Koncentrujac sie jednak na konretach a nie sloganach wymienie kilka najbardziej wyrozniajacych sie lub krytykowanych przez opozycje artykulow:&lt;br /&gt;&lt;p&gt;11. dajacy prezydentowi prawo powolywania stanu wyjatkowego lub wojny&lt;br /&gt;&lt;p&gt;16. zmieniajacy strukture administracyjna kraju&lt;br /&gt;&lt;p&gt;64. obnizajacy wiek wyborczy do 16 lat (moj kolega twierdzi, ze w ten sposob Chavez chce uzyskac glosy mlodziezy, ktora juz od 1999 roku ksztalcona jest w duchu rewolucji boliwarianskiej)&lt;br /&gt;&lt;p&gt;70. wpowadzajacy wspomniane Rady Wladzy Ludowej&lt;br /&gt;&lt;p&gt;90. redukujacy czas pracy do 6 godzin dziennie (niedawno Chavez argumentowal w telewizji, ze w ten sposob w takich firmach jak PDVSA - znacjonalizowana niedawno kompania naftowa i pracujacych w systemie 24-godzinnym - powstanie koniecznosc zatrudnienia czwartej zmiany i tym samym dojdzie do zmniejszenia bezrobocia)&lt;br /&gt;&lt;p&gt;112. promujacy wlasnosc spoleczna i komunalna (opozycja bije na alarm, ze to oslabia ochrone wlasnosci prywantej i otwiera drzwi do polityki wywlaszczen)&lt;br /&gt;&lt;p&gt;113. zabraniajacy wszelkiej dzialalnosci indywidualnej, ktora by negatywnie wplywala na stan wlasnosci spolecznej&lt;br /&gt;&lt;p&gt;115. definiujacy wlasnosc publiczna, wlasnosc spoleczna, wlasnosc komunalna, wspolwlasnosc, wlasnosc mieszana i wlasnosc prywatna na ostatnim miejscu.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;136. wprowadzajacy ww. Wladze Ludowa&lt;br /&gt;&lt;p&gt;141. nadajacy prowadzonym przez rzad misjom spolecznym (polecam wczesniej cytowane artykuly Domoslawskiego) range konstytucyjna&lt;br /&gt;&lt;p&gt;152. orientujacy polityke zagraniczna republiki w strone stworzenia swiata wielobiegunowego, "pozbawionego hegemonii jakiegokolwiek centra wladzy imperialistycznej, kolonialistycznej lub neokolonialistycznej" (zawsze lepsze to niz miec zapisany w konstytucji sojusz z ZSRR, jak to mielismy od lat '70 w Polsce)&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;strong&gt;230. wprowadzajacy mozliwosc nieskonczonej reelekcji prezydenta&lt;/strong&gt; (jest to zarazem najbardziej krytykowana przez opozycje poprawka i jawnie sprzeczna z ogolnoswiatowymi standardami. Czesto nawet powolywane sa slowa samego Simona Bolivara, ktory przestrzegal, ze nie ma nic gorszego dla kraju niz jeden czlowiek pozostajacy na szczycie wladzy. A Chavez niedawno zapowiedzial, ze chcialby rzadzic do 2030 roku...)&lt;br /&gt;&lt;p&gt;236. przekazujacy kompetencje w dziedzinie polityki monetarnej w rece prezydenta&lt;br /&gt;&lt;p&gt;302. gwarantujacy panstwu wylacznosc na ekspolatacje zloz ropy naftowej (jak wiecie niedawno zachodnie firmy naftowe zostaly wypedzone z Wenezueli a ich wlasnosc zostala przejeta przez znacjonalizowana PDVSA. Chyba nie musze wspominac, ze ropa - oprocz pieknych kobiet ;) - jest najwiekszym bogactwem Wenezueli)&lt;br /&gt;&lt;p&gt;303. zabraniajacy zarowno calkowitej jak i czesciowej prywatyzacji okreslonych firm panstwowych&lt;br /&gt;&lt;p&gt;318. eliminujacy niezaleznosc Banku Centralnego i podporzadkowujacy polityke monetarna celom socjalistycznym&lt;br /&gt;&lt;p&gt;328. zmieniajacy nazwe Narodowych Sil Zbrojnych na Boliwarianskie Sily Zbrojne o charakterze ludowym i antyimperialistycznym&lt;br /&gt;&lt;p&gt;329. wlaczajacy Narodowy Milicje Boliwarianskie (sformowane przez Chaveza bataliony cywilne, ktore raz na 2-tygodnie cwicza teorie i praktyke... hmm... wojskowosci? przysposobienia obronnego?)&lt;br /&gt;&lt;p&gt;341, 342, 348. zwiekszajace diametralnie liczbe podpisow potrzebnych do wprowadzenia kolejnych poprawek i reform konstytucyjnych&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Uffff... Troche mi czasu zeszlo na lekture i tlumaczenie zalozen reformy. Ale kiedys to trzeba bylo zrobic, bo byc w Wenezueli i nie zwracac zadnej uwagi na wydarzenia, ktorymi od miesiecy zyje kraj, to zwykla ignorancja. Z reszta od reformy trudno uciec. Wystarczy wlaczyc telewizje, otworzyc gazete, wyjsc na ulice czy nawet na balkon (jak nizej):&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh6.google.com/staroszczyk/R0MHpFbulMI/AAAAAAAABMs/8FBPFCdC8Io/Imagen%20001.jpg?imgmax=640"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh6.google.com/staroszczyk/R0MHpFbulMI/AAAAAAAABMs/8FBPFCdC8Io/Imagen%20001.jpg?imgmax=640" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh4.google.com/staroszczyk/R0MHplbulNI/AAAAAAAABM0/3fwI6LLIXOI/Imagen%20002.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px;" src="http://lh4.google.com/staroszczyk/R0MHplbulNI/AAAAAAAABM0/3fwI6LLIXOI/Imagen%20002.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Propaganda (bo trudno to nazwac kampania wyborcza) jest czasami tak nachalna i prymitywna, ze az rece opadaja. Cale ulice zmieniaja sie w pasaze ogloszen, a wiele murow i scian pokrywaja w najlepszym razie malowidla, a w najgorszym nabazgrane na czerwono "SI" lub zwykle na niebiesko "NO" (w mniejszosci). Rzadowy PR stara sie sprowadzic referendum do kolejnego plebiscytu na popularnosc Chaveza, ktore w ostatnich 8 latach przyniosly mu 7/7 zwyciestw. Stad tez Chavez czesto przemawia do ludu, a przedwczoraj na manifestacji studentow boliwarianskich nawet spiewal i skakal na trybunie, starajac sie upodobac Wenezuelczykom w czym - w moim przekonaniu - jest piekielnie dobry i ma talent. Opozycja, wyjatkowo slaba w ostatnich latach i skompromitowana w poprzednich dekadach, oraz studenci z drugiej strony koncentruja sie na uwypukleniu negatywnych artykulow reformy i przetlumaczeniu, co w praktyce beda oznaczac (dyktature, wywlaszczenia, itp).&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Co ciekawe ostatnie sondaze daja stosunkowo istotna przewage opcji "No" i mowi sie, ze jest to pierwsza okazja, gdy Chavezowi moze sie podwinac lapa. Ale wiecie, to jest Ameryka Lacinska, tu wszystko moze sie zdarzyc ;) Na wczorajszych zajeciach calkiem powaznie zastanawialismy sie z profesorem, co zrobic na wypadek, gdyby po 2 grudnia nie dalo sie przeprowadzic egzaminu... W koncu nie tak odlegly jest rok 1989, gdy po podwyzce cen biletow komunikacji miejskiej rekomendowanej przez MFW biedota zeszla do przedmiesc i przez pare dni pladrowala centrum. Wydarzenia zwane "Caracazo" skonczyly sie krawa interwnecja wojska, w ktorej zginelo kilka tysiecy osob. W lutym 1992 Chavez dokonal pierwszego zamachu stanu, ktory sie nie udal, "bo tankietka nie mogla sforsowac bramy palacu prezydenckiego" (kolega mowi, ze mozna bylo ogladac w telewizji, jak niezdarnie sie odbija od drzwi ;)). Chavez zostal na krotko aresztowany. Kilka miesiecy pozniej wojskowi ponownie urzadzili pucz i tym razem krew sie polala w stacji telewizyjnej. Pucz sie jednak znow nie udal, nad Caracas rozgorzala bitwa powietrzna, a w telewizji i na niebie nad stolica mozna bylo ogladac samoloty bombardujace palac w Miraflores (moi wspolokatorzy tego dnia smazyli kielbaski na grillu ;). Generalowie widzac porazke podwedzili dwa Herculesy i dali noge do peruwianskiego Iquitos proszac o azyl. Znajomy Peruwianczyk opowiedzial mi anegdotke, ze jak nagle dwoch policjantow na tamtejszym lotnisku zobaczylo dwa ladujace samoloty transportowe z ktorych wyszly dziesiatki zolnierzy w obcych mundurach, wpadli w panike, a po Peru rozeszla sie wiesc o obcej inwazji... &lt;p&gt;Po wydarzeniach z 1992 roku nadeszla dekada wzglednego spokoju, w ktorej jedynie pospolita przestepczosc zaczela rosnac. Chavez doszedl do wladzy w wyborach prezydenckich w 1999 roku, wowczas tez do nazwy Republiki Wenezueli dodal przymiotnik Boliwarianska (kazda rewolucja musi miec swoja symbolike i swojego patrona). Jako ze jednak sprawy wcale nie mialy sie w dobrym kierunku, w 2002 bylismy swiadkami (i ja to pamietam z telewizji) puczu, w ktorym Chavez zostal obalony na 3 dni. Brak koordynacji opozycji oraz fakt, ze postawionemu na czele panstwa Carmonie "szajba odbila" (wedlug slow wspolokatorow, ktorzy sledzili te wydarzenia pijac piwo w mieszkaniu), doprowadzil jednak do powrotu Chaveza do wladzy. Spokoj niestety nie trwal dlugo, albowiem 2 grudnia (co za zbieznosc dat!) pracownicy PDVSA oglosili strajk generalny, do ktorego wkrotce przylaczyl sie caly kraj. "Wyobraz sobie ze przez 63 dni budzisz sie i kazdego dnia jest niedziela" - mowil Antonio. Strajk okazal sie wyjatkowo chybionym pomyslem, bowiem poza upadkiem gospodarki (-10% PKB) i chudymi swietami bozonarodzeniowymi niczego nie rozstrzygnal. Chavez pozostal na stanowisku i w telewizji z gwizdkiem w reku niczym arbiter zwalnial kolejno dyrektorow przedsiebiorstw panstwowych...&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Tak w skrocie wygladala burzliwa historia ostatniego dwudziestolecia w Wenezueli. 2 grudnia obywatele zapisza jej kolejna karte. Wszyscy na okolo maja nadzieje na demokratyczne rozstrzygniecie, ale jak to bedzie - zobaczymy wkrotce.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;PS - Nie chce mi sie czytac jeszcze raz tego tekstu, ale jak ktos zauwazy jakies bledy jezykowe, merytoryczne lub literowki, niech mi da znac :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3754234815073517417-941183277141115567?l=acaracas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://acaracas.blogspot.com/feeds/941183277141115567/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3754234815073517417&amp;postID=941183277141115567&amp;isPopup=true' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/941183277141115567'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/941183277141115567'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://acaracas.blogspot.com/2007/11/referendum-konstytucyjne.html' title='Referendum konstytucyjne'/><author><name>Jacek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14557485997576732654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://lh3.google.com/staroszczyk/RwKcwbSjE_I/AAAAAAAAAzw/o09-Ghh4mQk/Imagen%20143.jpg?imgmax=512'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3754234815073517417.post-5697593374214397397</id><published>2007-11-20T12:11:00.000-04:00</published><updated>2007-11-23T17:06:39.425-04:00</updated><title type='text'>Mc Donald's w San Bernardino</title><content type='html'>To bedzie jeden z tych postow, w ktorych troche ponarzekam na Wenezuele. W koncu nie ma rozy bez kolcow :)&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;em&gt;"W Wenezueli obluga jest na bardzo niskim poziomie. Poza Margerita, gdzie ruch turystyczny wymusil pozytywne zmiany, w innych miejscach pozal sie Panie Boze."&lt;/em&gt; Przyznam szczerze, a bylo to jednego z pierwszych dni, ze nie zrozumialem wowczas slow Lucasa. Jak to obsluga moga byc na niskim poziomie? Zamawiasz cos, placisz, dostajesz swiadczenie i po sprawie - myslalem. Otoz jak sie okazuje nie do konca...&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Tacy kelnerzy na przyklad. Wydaja sie byc najbardziej postepowa klasa w toku rozwijajacej sie w Wenezueli rewolucji i juz dzis w Anno Domini 2007 osiagneli znany nam z mlodosci lub z "Misia" poziom obslugi klienta, przepraszam - petenta. Pamietam, jak w jednym z lokali pozna noca dnia powszedniego na zaledwie 9 zajetych stolikow przy 5 ludzie czekali, by ktos ich obsluzyl. Wydawalo by sie, ze nie ma nic bardziej prymitywnego niz zabrac puste butelki i przyniesc te sama liczbe pelnych flaszek. A jednak nie tylko to da sie sp..artaczyc. Przyniesione po dlugim oczekiwaniu &lt;em&gt;tequeños&lt;/em&gt; (rodzaj paluszkow z serem) okazaly sie kompletnie zmrozone w srodku i w efekcie zwrocone kelnerowi.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://farm1.static.flickr.com/141/324193033_e2f7698549.jpg?v=0"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://farm1.static.flickr.com/141/324193033_e2f7698549.jpg?v=0" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Innego dnia poszlismy na obiad do restauracji urugwajskiej. Nie powiem, zeby o 13 w niedziele mieli jakis gigantyczny nawal roboty. Gdy siedlismy, kelner przechodzac przypadkiem obok naszego stolika doslownie rzucil "nam" menú na drugi koniec stolu. Po dobrych kilkunastu minutach &lt;em&gt;aweonao&lt;/em&gt; zjawil sie ponownie, by laskawie przyjac zamowienie. Odchodzac zas wlokl nogi, jakby mu ktos - za przeproszeniem - kolek w dupe wsadzil. Na rachunek podobnie przyszlo nam czekac dluzsza chwile, w trakcie ktorej zniecierpliwiony namierzylem goscia gibajacego sie w rytm muzyki na zapleczu. Nigdy nie bylem w Urugwaju, ale jesli i u nich tak wyglada obsluga, wspolczuje temu narodowi.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Najswiezszy przyklad jakosci obslugi klienta pochodzi z ostatniego weekendu z mojej osiedlowej piekarni. Wspomnialem juz przy okazji mojego udanego zakupu mleka, ze podobnie jak w Peru w tego typu sklepach najpierw placisz, a potem z paragonem odbierasz towar. Otoz zeszlej soboty udalem sie rano do piekarni po swieza bagietke. Krotka kolejka wskazywala na brak mleka, ale mimo tego bedac juz przy kasie poprosilem o bulke i dwa litry. Gosciu wskazal na swojego kolege zza lady od wydawania towaru i powiedzial, ze musze sie jego spytac. Coz. Stanalem w drugiej kolejce po odbior towaru i po chwili dowiedzialem sie, ze mleka juz nie ma. Poslusznie wiec wrocilem do z powrotem do pierwszej kolejki i zaplacilem za bagietke. Do dzis jednak nie potrafie zrozumiec, dlaczego sprzedawca za lada kazal mi sie spytac stojacego obok kolege i sam nie mogl udzielic odpowiedzi badz chociaz spytac samemu asystenta. Czyzby chodzilo o zachomikowanie mleka? Czy po prostu kasjer nie wiedzial, czy towar jeszcze jest na stanie? Nie wiem. Opowiedziawszy te historie Lucasowi uslyszalem, ze i on mial tego typu problem, jak kiedys zaplacil za batona lezacego tuz za szyba okienka i musial czekac na jego odbior tylko dlatego, ze kasjer nie zajmowal sie wydawaniem towaru.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Hit hitow zostawilem jednak sobie na koniec. Jak dotad z najgorszym poziomem obslugi spotkalem sie w - o zgrozo! - w Mc Donaldzie San Bernardino. Na karku mam juz 23 lata i juz z niejednego rozna Big Maka jadlem (Warszawa, Berlin, Moskwa, Madryt, Wersal, Lima, Miami...). Przywyklem do tego, ze - jak to mowi moj prof od przedsiebiorczosci Nivario "Jaki-by-tu-jeszcze-biznes-skrecic" Rancel - Mc Donald's to nie tylko fast food. Szybka obsluga, wystandaryzowane jedzenie, przystepne ceny, czyste toalety, bezpieczenstwo, 28.000 restauracji na calym swiecie. Mc Donald's to po prostu cywilizacja.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Wszedzie poza &lt;em&gt;San Bernardino&lt;/em&gt;. Jadlem tam 4 razy i wiecej nie bede. Dwie funkcjonujace kasy powoduja wieczne kolejki nawet pomimo umiarkowanego ruchu. Ponadto w Maku &lt;em&gt;San Bernardino&lt;/em&gt; rowniez istnieje system dwukolejkowy ( * 2 kasy = 4 kolejki), przez co czas oczekiwania nalezy pomnozyc przez 2. Na zapleczu wszyscy niby uwijaja sie jak w kazdym innym Maku, ale efekt pracy tych 8 osob jest niespodziewanie mizerny. A wiec po pierwsze - kolejki.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Po drugie - pieniadze. Dwa razy pod rzad zdarzylo sie, ze nie dostalem reszty. Za pierwszym razem zapomnialem, ze mialem ja odebrac przy odbiorze. Gdy sytuacja jednak sie powtorzyla, postanowilem nie odpuscic i wraz z odbiorem tacki upomnialem sie o brakujace grosze. Niestety i tym razem zostalem zagiety przez kasjerka, ktora poprosila bym sie zglosil jak skoncze jesc...&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Po trzecie - braki. Chyba nawet podczas tej samej wizyty. Stalem 10 minut w kolejce i gdy wreszcie podszedlem do kasy i prosilemo duzy zestaw Big Mac z cola na miejscu, uslyszalem slowa, ktore niejednego wprawilyby w oslupienie: "Nie ma Big Makow". Zonk! Wiecie, to tak jakby przyjsc do kawiarni i dowiedziec sie ze nie ma kawy, przyjsc do piekarni i uslyszec, ze nie ma pieczywa. Przyjsc do apteki i uslyszec, ze nie ma aspiryny. Niezadowolony wymamrotalem wiec, by mi dala Mc Chickena. Z kwitkiem udalem sie do drugiej kolejki. Minely kolejne minuty i juz gdy mialem byc obsluzony ruch nagle zupelnie zatrzymal sie. Zgadnijcie co sie stalo? Chlopaczek mnie obslugujacy przez pare minut latal zdezorientowany, az w koncu odwrocil sie i z rozlozonymi ramionami obwiescil, ze skonczyly sie Mc Chickeny... W rozpacz (furie?) nie wpadlem chyba tylko dlatego, ze moje bystre oko podczas oczekiwania dostrzeglo chwile wczesniej, jak z rynienki zsunely sie jakim dziwnym trafem trzy swieze... Big Maki. Nieco podniesionym glosem odrzeklem wiec, by mi w takim razie dal mi Big Maka. Tlum za mna w mig zalapal wszyscy z paragonami jak jeden maz zaczeli wolac Big Maka. Zenada.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Po czwarte Coca-Cola. Bylem wowczas z Saro. Saro nie bedac glodnym zamowil jedynie kole. Po kilku lykach stwierdzil, ze chyba tego nie wypije, bo dolali za duzo wody. Ke??? Jak to za duzo wody??? No zwyczajnie. Saro pracowal we Wloszech w jakims barze, ktorego szefowie do 100 ml koncentratu kazali dolewac zamiast jednego dwa litry wody. Ale ze Saro pochodzi z porzadnej sycylijskiej rodziny, dolewal poltora ;) Podanej koli w kazdym razie nie wypilem w calosci, co mi sie zdarzylo pierwszy raz w Mc Donaldzie.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Po piate, gdy juz zjadlszy kanapke z usmarowanymi rekami chcialem udac sie do klopa, okazalo sie ze byl zamkniety. Nie chce juz wiedziec, czy go na prawde czyscili, czy cos sie zepsulo. Nic mnie to juz nie obchodzi. Poki co Mc Donald's - banned!&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://argentina.indymedia.org/uploads/2004/10/mcmierda.jpggvr0ca.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px;" src="http://argentina.indymedia.org/uploads/2004/10/mcmierda.jpggvr0ca.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;------------------------------------------------------------------------------&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na oslode kolejne dwie fotki z niedzielnego podejscia na Avile. Na pierwszym zachod slonca nad Caracas z dwoma wiezami Parque Central przypominajacymi tolkienowskie Minas Tirith i Minas Morgul. Wschodni budynek (po lewej) spalil sie w 2004 roku i do tej pory go nie odremontowano. Na drugim zas po prawej widac kolejne dwa ciekawe symbole miasta - gigantyczny kubek Nescafé oraz logo Pepsi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh6.google.com/staroszczyk/R0MJgFbulTI/AAAAAAAABNs/D17y8a13rjU/Imagen%20041.jpg?imgmax=800"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh6.google.com/staroszczyk/R0MJgFbulTI/AAAAAAAABNs/D17y8a13rjU/Imagen%20041.jpg?imgmax=800" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh6.google.com/staroszczyk/R0MJPFbulSI/AAAAAAAABNg/s0pLBSe0Lek/Imagen%20040.jpg?imgmax=800"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh6.google.com/staroszczyk/R0MJPFbulSI/AAAAAAAABNg/s0pLBSe0Lek/Imagen%20040.jpg?imgmax=800" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3754234815073517417-5697593374214397397?l=acaracas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://acaracas.blogspot.com/feeds/5697593374214397397/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3754234815073517417&amp;postID=5697593374214397397&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/5697593374214397397'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/5697593374214397397'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://acaracas.blogspot.com/2007/11/mc-donalds-w-san-bernardino.html' title='Mc Donald&apos;s w San Bernardino'/><author><name>Jacek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14557485997576732654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://lh3.google.com/staroszczyk/RwKcwbSjE_I/AAAAAAAAAzw/o09-Ghh4mQk/Imagen%20143.jpg?imgmax=512'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3754234815073517417.post-4196497182681561762</id><published>2007-11-14T14:36:00.000-04:00</published><updated>2007-11-14T17:54:42.086-04:00</updated><title type='text'>Banany</title><content type='html'>Zolte, krzywe, slodkie, lezy w Carrefourze luzem i kosztuje ok 3.50 zlotych za kilo. Calkiem smaczne. Co to? Oczywiscie kazde dziecko w mig skojarzy i odgadnie, ze chodzi o banana. Owoc ten jest tak powszechny, ze malo kto zastanawia sie nad jego pochodzeniem, uprawa, istota i kwintesencja jego bycia bananem :)&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Nigdy nie zapomne, jak w Peru po raz pierwszy zobaczylem bananowca. Ni to drzewo, ni to krzew... Raczej Rodzaj niewysokiej palmy ze sporymi kiscmi niezliczonych bananow. Moja uwage przykluly rowniez wielkie i - powiedzmy sobie szczerze - brzydkie kwiaty bananowca, o ktorych istnieniu przecietny amator bananow z Europy nie ma zielonego pojecia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.owlnet.rice.edu/~lmann/CIMG0601.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px;" src="http://www.owlnet.rice.edu/~lmann/CIMG0601.JPG" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/0/0b/Banana_flower_fruit.jpg/449px-Banana_flower_fruit.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px;" src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/0/0b/Banana_flower_fruit.jpg/449px-Banana_flower_fruit.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Drugi szok zwiazany z bananami przezylem juz w Wenezueli. W czasie mojej pierwszej wizyty w supermarkecie zauwazylem cale stoisko z gigantycznymi zoltymi i zielono-zoltymi bananami. A wlasciwie "bananasiorami". Gdy mialem zaladowane tego prawie pol torby, nagle zjawil sie Antonio: &lt;em&gt;"Co ty robisz?", "To nie jest to co myslisz", "Tych bananow sie nie je na surowo". &lt;/em&gt;Wkrotce zrozumialem, ze w Wenezueli banan bananowi nie rowny. To co jedza polskie dzieci, w tutejszej odmianie hiszpanskiego zwie sie &lt;em&gt;cambur&lt;/em&gt;em. Natomiast termin &lt;em&gt;plátano&lt;/em&gt;, ktorym w Hiszpanii nazywa sie zwyklego banana, tutaj oznacza inny rodzaj duzego banana, ktorego sie nie spozywa na surowo. Zakrecone, nie? Poniewaz jeden obrazek wiecej mowi niz 1000 slow, ponizej zalaczam fotke, ktora zrobilem w jednym z supermarketow. Na dole leza &lt;em&gt;plátanos&lt;/em&gt;, na gorze zas dla porownania umiescilem &lt;em&gt;cambures&lt;/em&gt;:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh4.google.com/staroszczyk/RxOxpbSjFVI/AAAAAAAAA9A/JJ3Mb7Jn-Es/Imagen%20034.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px;" src="http://lh4.google.com/staroszczyk/RxOxpbSjFVI/AAAAAAAAA9A/JJ3Mb7Jn-Es/Imagen%20034.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Trzeci bananowy szok przezylem na uczelnianej stolowce. &lt;em&gt;Plátanos&lt;/em&gt; bowiem sa dodatkiem do prawie kazdego serwowanego dania i w tutejszej kuchni pelnia podobna role jaka u nas ziemniak. Pokrojone, przysmazone i odpowiednio doprawione stanowia wysmienita alternatywe dla ryzu czy puree. Nic tylko palce lizac! :P&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://farm1.static.flickr.com/200/441073411_d093551b80_o.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://farm1.static.flickr.com/200/441073411_d093551b80_o.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;---------------------------------------------------------------------------&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Na zakonczenie polska wersja dowcipu uslyszanego od naszego domowego "free-rider'a", Larriego:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czym sie rozni niebo od piekla?&lt;br /&gt;&lt;p&gt;W niebie gotują wyłącznie Francuzi, solidne samochody konstruują Niemcy, Anglicy są policjantami, Włosi kochankami, a wszystko zorganizowane jest przez Szwajcarow. &lt;br /&gt;&lt;p&gt;W piekle natomiast kucharzeniem zajmują się Anglicy, konstrukcją samochodow Francuzi, Szwajcarzy są kochankami, Niemcy strażnikami, a wszystko zorganizowane jest przez Włochow.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3754234815073517417-4196497182681561762?l=acaracas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://acaracas.blogspot.com/feeds/4196497182681561762/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3754234815073517417&amp;postID=4196497182681561762&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/4196497182681561762'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/4196497182681561762'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://acaracas.blogspot.com/2007/11/banan.html' title='Banany'/><author><name>Jacek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14557485997576732654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://lh3.google.com/staroszczyk/RwKcwbSjE_I/AAAAAAAAAzw/o09-Ghh4mQk/Imagen%20143.jpg?imgmax=512'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3754234815073517417.post-7182305984418439768</id><published>2007-11-11T16:57:00.000-04:00</published><updated>2007-11-11T18:07:03.104-04:00</updated><title type='text'>Bieg Niepodleglosci</title><content type='html'>Dzis mija dokladnie rok odkad po piecdziesieciu ciezkich minutach i dziesieciu kilometrach drogi kompletnie wykonczony przekroczylem mete warszawskiego Biegu Niepodleglosci. Dobrze pamietam ten maraton. Pizgalo wowczas jak w kieleckiem, na slupku ledwie 6 kresek, a ja z trudem lapiac oddech na potwornie dlugiej i nudnej jak flaki z olejem ul. Sobieskiego liczylem kladki i pytalem sie: ile jeszcze?&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Dziwnym zbiegiem okolicznosci rownolegle z polskimi obchodami Dnia Niepodleglosci w 8 stolicach Ameryki Poludniowej (Caracas, México DF; Bogotá, Quito, Lima, Santiago, Buenos Aires, Monte Video, Sao Paulo*) firma Nike zorganizowala bardzo podobny do warszawskiego "Nike Run Amerika 10k Maraton". Do caracaskiego (?) biegu przystapilo 10.000 osob. Oczywiscie nie bylbym soba, gdybym pomimo zeszlorocznych wspomnien nie wzial udzialu w takiej imprezie ;)&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Z powodu szerokosci geograficznej i niemilosiernego slonca za dnia start zaplanowano na 7:30 rano. Wstajac przed szosta za cholere nie moglem sobie wytlumaczyc, dlaczego zgodzilem sie zarwac pol nocy, przechodzic godzine meczarni, zarwac pol niedzieli i na dodatek zaplacic za te "przyjemnosc" 45.000 bolos. Pomimo tego dzisiejszy bieg przebiegl (maslo maslane) w calkiem sympatycznej atmosferze z nastepujacych powodow:&lt;br /&gt;1) jakims cudem nie "zajechalem sie" jak przed rokiem&lt;br /&gt;2) na trasie serwowano drinki&lt;br /&gt;3) na 1. kilometrze przy zejsciu do tunelu i propagandowych graffiti caly peleton zaczal nagle skandowac &lt;em&gt;"¡No!¡ A la reforma!"&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;4) na 4. kilometrze mijalismy wracajacego pierwszego z Kenijczykow&lt;br /&gt;5) na 6. kilometrze wyprzedzalem czlowieka o kulach z jedna noga&lt;br /&gt;6) na 7. kilometrze nikt nie zmarl - jak przed rokiem :/&lt;br /&gt;7) na 9. kilometrze swietnie zorganizowano finisz - lekko pod gorke przy muzyce ATB "Don't stop" a potem dlugi zjazd do mety.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://farm3.static.flickr.com/2057/1966392881_5a10d3f0f7.jpg?v=0"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://farm3.static.flickr.com/2057/1966392881_5a10d3f0f7.jpg?v=0" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://farm3.static.flickr.com/2105/1967376470_31e38e9225.jpg?v=0"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://farm3.static.flickr.com/2105/1967376470_31e38e9225.jpg?v=0" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh6.google.com/staroszczyk/Rzd2XU4VLNI/AAAAAAAABKg/ZZizqTLSHVA/01%20Rafa%20y%20Jacek.JPG?imgmax=800"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh6.google.com/staroszczyk/Rzd2XU4VLNI/AAAAAAAABKg/ZZizqTLSHVA/01%20Rafa%20y%20Jacek.JPG?imgmax=800" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh3.google.com/staroszczyk/Rzd2Xk4VLOI/AAAAAAAABKo/jeQjCY0ErdU/06%20todos.JPG?imgmax=800"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh3.google.com/staroszczyk/Rzd2Xk4VLOI/AAAAAAAABKo/jeQjCY0ErdU/06%20todos.JPG?imgmax=800" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh4.google.com/staroszczyk/Rzd2X04VLPI/AAAAAAAABKw/HK2Jdinb8q8/09%20medalla.JPG?imgmax=800"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh4.google.com/staroszczyk/Rzd2X04VLPI/AAAAAAAABKw/HK2Jdinb8q8/09%20medalla.JPG?imgmax=800" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;---------------------------------------------&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z "politycznej" beczki polecam swiezutki filmik prosto ze szczytu iberoamerykanskiego w Santiago de Chile, gdzie na oszczerstwa prezydenta Chaveza pod adresem bylego premiera Hiszpanii Aznara ("Aznar to faszysta") zdecydowanie zaregowal Zapatero a przede wszytkim krol Juan Carlos. Hiszpanski monarcha kazal sie zamknac Chavezowi ("¿Por qué no te callas?"), a gdy ziom Chaveza - prezydent Nikaragui Ortega - przemawial slac zarzuty pod wzgledem Hiszpanii krol wstal i po prostu wyszedl ze spotkania:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://youtube.com/watch?v=Bjk1McjrWtg"&gt;King Juan Carlos to Chávez: "Por qué no te callas" (Shut up)&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3754234815073517417-7182305984418439768?l=acaracas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://acaracas.blogspot.com/feeds/7182305984418439768/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3754234815073517417&amp;postID=7182305984418439768&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/7182305984418439768'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/7182305984418439768'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://acaracas.blogspot.com/2007/11/bieg-niepodleglosci.html' title='Bieg Niepodleglosci'/><author><name>Jacek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14557485997576732654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://lh3.google.com/staroszczyk/RwKcwbSjE_I/AAAAAAAAAzw/o09-Ghh4mQk/Imagen%20143.jpg?imgmax=512'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3754234815073517417.post-3038288257322300626</id><published>2007-11-07T18:03:00.000-04:00</published><updated>2007-11-09T15:56:30.931-04:00</updated><title type='text'>Studenci protestuja</title><content type='html'>Bynajmniej nie mam zamiaru pisac o &lt;a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4652468.html"&gt;protescie studentow Uniwerystetu Warminsko-Mazurskiego&lt;/a&gt;, ktorzy - jak donosi dzis gazeta.pl - pikietuja rektorat ze wzgledu na zakaz spozywania alkoholu na terenie kampusu UWM.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Wczoraj po powrocie do domu poprosilem chlopakow, by mi po krotce skomentowali kazdy z artykulow poprawki konstytucyjnej. Przyznam szczerze, ze powoli otwieraja mi sie oczy na powage obecnej sytuacji politycznej w Wenezueli. Ale o tym w kolejnym poscie. Od rana bowiem w Caracas (i nie tylko) trwa kolejny dzien protestow studentow przeciwsko reformie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Gdy rano wlaczylem telewizor stacje telewizyjne nadawaly transmisje z marszu studentow w strone &lt;em&gt;Tribunal Supremo de Justicia&lt;/em&gt;. Nota bene przechodzili wowczas przez dolna czesc &lt;em&gt;San Bernardino&lt;/em&gt;, kilka przecznic ponizej miejsca w ktorym mieszkam. Zerknalem na zegarek, zgasilem telewizor, wciagnalem krotkie spodenki i wybieglem z domu w strone zielonej gory Avila pocwiczyc przed niedzielnym maratonem. Dzungla, gigantyczne bambusy, cale Caracas jak na dloni, jakis chudy i zasapany Kenijczyk konczacy bieg - wystarczy sie oddalic o 400 metrow od domu, by trafic do zupelnie innego swiatu. Wracajac jednak do watku: Ponad godzine pozniej swiezutki i pachnacy ponownie wlaczylem telewizor. Wszystkie stacje rzadowe i opozycyjne (w sumie z 6) pokazywaly akurat tlumy studentow spokojnie oczekujacych przed gmachem trybunalu sprawiedliwosci oraz relacje z przyjecia ich reprezentantow przez przewodniczaca trybunalu. Trzeba nadmienic, iz po raz pierwszy w ostatnich dniach postulaty studentow zostaly wysluchana przez kogos z wladz i po raz pierwszy manifestacja miala pokojowy charakter. Fakt ten zostal zgodnie doceniony przez reporterow stacji z obydwu stron barykady.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Ciagu dalszego nie byloby zapewne, gdyby nie mecze Ligi Mistrzow, ktore chcialem obejrzec po poludniu. Tak sie zlozylo, ze zostalem sam w domu bez jedzenia i bez piwa (i bez zajec w srody), w zwiazku z czym postanowilem wyskoczyc na dol &lt;em&gt;San Bernardino&lt;/em&gt; po szybkie zakupy: jogurciki, piwo, chipsy, itp. Kilkaset metrow przed supermarketem natknalem sie na gigantyczna rzeke ludzi wracajacych spod trybunalu. Jakze wspanialy widok! Ludzie w moim wieku (troche mi tego brakuje na IESA), studenci, weseli, usmiechnieci, dziewczyny odziane w flagi narodowe, chlopaki niosacy transparenty, salsa nadawana z glosnikow "manifesto-wozu". Slowem: Spoko loko luz i spontan - jak to sie mowilo pare miesiecy temo. Zadnych ekscesow, zadnej przemocy, kilku policjantow w asyscie. Wkurzony na siebie za brak aparatu w plecaku w koncu zdecydowalem sie zagadac jedna z dziewczyn robiacych zdjecia i poprosic, by mi je przeslala w wolnej chwili. Oto one (Muchissssimas gracias, Andy!!!):&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh5.google.com/staroszczyk/RzNhbE4VLGI/AAAAAAAABIE/bCYYr77FEpk/DSC07707.jpg?imgmax=912"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh5.google.com/staroszczyk/RzNhbE4VLGI/AAAAAAAABIE/bCYYr77FEpk/DSC07707.jpg?imgmax=912" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh5.google.com/staroszczyk/RzSzl04VLKI/AAAAAAAABJI/i1ycYmp2Ye4/DSC07711.jpg?imgmax=800"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh5.google.com/staroszczyk/RzSzl04VLKI/AAAAAAAABJI/i1ycYmp2Ye4/DSC07711.jpg?imgmax=800" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh4.google.com/staroszczyk/RzS1vk4VLMI/AAAAAAAABJY/vNG_4C3q9sU/DSC07728.jpg?imgmax=800"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh4.google.com/staroszczyk/RzS1vk4VLMI/AAAAAAAABJY/vNG_4C3q9sU/DSC07728.jpg?imgmax=800" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh3.google.com/staroszczyk/RzS1vU4VLLI/AAAAAAAABJQ/WLhh4FzFB3g/DSC07727.jpg?imgmax=640"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px;" src="http://lh3.google.com/staroszczyk/RzS1vU4VLLI/AAAAAAAABJQ/WLhh4FzFB3g/DSC07727.jpg?imgmax=640" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Z tlumem przeszedlem sie jedynie krotki fragmencik, potem niestety musialem odbic do supermarketu. Tam kolejny raz widzac polowicznie puste polki pozalowalem braku aparatu. Nastepnie udalem sie do Maka na obiad, gdzie... &lt;em&gt;El coño de la madre!&lt;/em&gt;... przede mna w kolejce stalo dwoch policjantow z prewencji z wypasionymi maskami gazowymi przewieszonymi przez ramie. Zdesperowany zdjecie cyknalem komorka. Jedna z pan spytala panow, czy dzisiejsza demostracja byla spokojna, na co oni popijajac kole odparli, ze owszem, ze poza jedna grupka wracajaca spod trybunalo bylo spokojnie.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Z pelnym brzuchem wtoczylem sie na gore &lt;em&gt;San Bernardino&lt;/em&gt;. Otwieram browara, odpalam telwizor, a tam wojna! Studenci biegaja chaotycznie, ktos czyms rzuca, ktos idzie z rozbita glowa, cos sie pali, policja nie interweniuje. Niemozliwe! - mysle. Wkrotce zaczynam rozumiec sens komentarzy. Po powrocie na kampus &lt;em&gt;Universidad Central de Venezuela&lt;/em&gt; studenci ponoc zostali obrzuceni roznymi przedmiotami okien gmachu Szkoly Pracy Spolecznej przez grupe zwolennikow rzadu, ktorzy wczesniej przedostali sie na teren uczelni. Rozgorzala bitwa na cegly i kamienie w wyniku ktorej 9 osob odnioslo rany, z czego u 2 rany postrzalowe! (BTW - Lucas, ktory przez 10 lat uczyl na uniwersytecie, mowi, ze bron wsrod studentow to nic nadzwyczajnego). Policja ostatecznie nie dostala zgody rektora na wkroczenie na teren campusu, ale napieta sytuacja - relacjonowana przez wszystkie kanaly a nawet CNN en Español - zostala w jakis sposob ugaszona.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;W tak zwanym miedzyczasie stacje panstwowe (= prorzadowe), przerzucily sie na relacjonowanie przemowienia prezydenta gdzies z pogranicza departamentow Carabobo i Aragua. Jak to Chavez ma w zwyczaju przemawial w plenerze do zgromadzonego pod namiotem ludu i zachwalajac jeden z nowych artykulow konstytucji zachecal do glosowania na tak 2 grudnia. Mowil pieknie, ciekawie, w prosty sposob i z ta niesamowita hipnotyzujaca moca i niebywala pewnoscia siebie. Czlowiek sluchajac Chaveza, mimowolnie mysli: "Cholera, ten gosciu musi miec racje". I daje sie poniesc wyobrazni, gdy kamera zostaje wykadrowana na zielone pola i wzgorza, a Chavez opowiada, jak tu na zboczu widzi jedno osiedle, tam dalej druga komune, tu gdzie bagno bedzie niegdys przejezdzal pociag, a na polu na pierwszym planie, ktore niegdys nalezalo dla prywatnej firmy wyzyskujacej pracownikow jak niewolnikow, bedzie siana wspolnymi silami kukurydza... Serio. Trudno sie oprzec. Chavez z reszta bardzo zrecznie przemawia, daje czesto zabrac glos zwyklym ludziom, slucha ich pochlebnych opinii, potem zegna sie czule wsrod okrzykow poparcia i pol godziny pozniej telewizje pokazuja go machajacego czerwonym tlumom z manifesto-wozu. I nie ma w tym zadnego przymusu, zadnego spedu, jak u nas niegdys na 1 maja. Ci ludzie go naprawde uwielbiaja i to widac golym okiem!&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://lh3.google.com/staroszczyk/RzSyhU4VLII/AAAAAAAABI0/W4FT5lbKSr8/Imagen%20017.jpg?imgmax=800"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh3.google.com/staroszczyk/RzSyhU4VLII/AAAAAAAABI0/W4FT5lbKSr8/Imagen%20017.jpg?imgmax=800" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh4.google.com/staroszczyk/RzSygk4VLHI/AAAAAAAABIs/4EwQ7xwBvKU/Imagen%20016.jpg?imgmax=800"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh4.google.com/staroszczyk/RzSygk4VLHI/AAAAAAAABIs/4EwQ7xwBvKU/Imagen%20016.jpg?imgmax=800" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;A studenci? Studenci kolejny dzien protestuja. I w Caracas i w innych czesciach Wenezueli. Co ciekawe, dzis (czwartek), prorzadowe stacje telewizyjne pokazywaly plomienne mowy przedstawicieli uniwersytow boliwarianskich, ktorzy odcinali sie od burzuazyjnych &lt;em&gt;Universidad Central de Venezuela, Universidad Católica&lt;/em&gt; i innych, proszac wladze o stanowcza i zdecydowana reakcje, by referendum konstytucyjne moglo sie odbyc zgodnie z planem 2 grudnia 2007 roku i w pokojowej atmosferze.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3754234815073517417-3038288257322300626?l=acaracas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://acaracas.blogspot.com/feeds/3038288257322300626/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3754234815073517417&amp;postID=3038288257322300626&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/3038288257322300626'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/3038288257322300626'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://acaracas.blogspot.com/2007/11/studenci-protestuja.html' title='Studenci protestuja'/><author><name>Jacek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14557485997576732654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://lh3.google.com/staroszczyk/RwKcwbSjE_I/AAAAAAAAAzw/o09-Ghh4mQk/Imagen%20143.jpg?imgmax=512'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3754234815073517417.post-2098803188155952043</id><published>2007-11-05T15:22:00.000-04:00</published><updated>2007-11-05T16:37:57.626-04:00</updated><title type='text'>Manifestacje</title><content type='html'>&lt;a href="http://farm3.static.flickr.com/2368/1870923130_5191daf157.jpg?v=0"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://farm3.static.flickr.com/2368/1870923130_5191daf157.jpg?v=0" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W weekend kolejny raz przez miasto przetoczyly sie wielotysieczne manifestacje. W sobote protestowala opozycja i studenci, w niedziele zas zwolennicy Chaveza. Kim jest Chavez? Co sie dzieje w Wenezueli? Zamiast zasmiecac cyberprzestrzen swoimi amatorskimi obserwacjami polecam swietne artykuly Artura Domoslawskiego: &lt;p&gt;&lt;a href="http://serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34181,2003321.html"&gt;&lt;em&gt;Krzykliwy trybun ludowy i nadzieja biedoty? Jeszcze jeden wojskowy watażka? Populista autokrata? Konflikt wokół charyzmatycznego przywódcy Wenezueli Hugo Chaveza podzielił kraj na wściekle zwalczające się plemiona. I doprawdy trudno tu o proste oceny.&lt;/em&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://www.gazetawyborcza.pl/1,76842,4062825.html"&gt;&lt;em&gt;Mówią o nim jak o cudzie, który zdarzył się w ich życiu. Kochają go jak wybawcę, który zarazem jest dobrym kumplem. Czasem uważają go niemal za Boga&lt;/em&gt;&lt;/a&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://farm3.static.flickr.com/2138/1869559811_bb93052ac5.jpg?v=0"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://farm3.static.flickr.com/2138/1869559811_bb93052ac5.jpg?v=0" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Obecna debata polityczna, w ktora zaangazowany jest bez wyjatku caly kraj i kazdy obywatel, toczy sie wokol referendum konstytucyjnego. Za niecaly miesiac Wenezuelczycy zadecyduja i przesadza, w jakim kraju chca zyc, bowiem zaproponowane przez prezydenta i parlament poprawki zupelnie przeoraja ustroj Wenezueli. Oczywiscie celem Chaveza jest umocnienie swojej pozycji oraz socjalistycznego ksztaltu kraju za pomoca kolejnego plebiscytu, ktory wedle wszelkich przewidywan ponownie wygra.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Od tematu referendum i polityki nie uda mi sie w kolejnych tygodniach uciec, bo wszystko wskazuje na to, ze sytuacja w kraju bedzie sie zaostrzac. Poki co zyje, wczorajsze i przedwczorajsze manifestacje widzialem jedynie w telewizji oraz gazetach. Ale cale centrum huczalo od wybuchow petard i fajerwerkow, co dalo sie slyszec rowniez i w zwykle spokojnym &lt;em&gt;San Bernardino&lt;/em&gt;. Przygotowujac sie zas z kumplami do Nike Maratonu (10k) w przyszlym tygodniu bylismy w niedzielnmy poranek swiadkami przejazdu motocyklowej kolumny &lt;em&gt;chavistow&lt;/em&gt; po pobliskiej arterii. Niby droga jest zamykana dla ruchu zmotoryzowanego przez pol niedzieli, ale widocznie "czerwonych koszul" ten zakaz nie obowiazuje :/&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3754234815073517417-2098803188155952043?l=acaracas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://acaracas.blogspot.com/feeds/2098803188155952043/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3754234815073517417&amp;postID=2098803188155952043&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/2098803188155952043'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/2098803188155952043'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://acaracas.blogspot.com/2007/11/manifestacje.html' title='Manifestacje'/><author><name>Jacek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14557485997576732654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://lh3.google.com/staroszczyk/RwKcwbSjE_I/AAAAAAAAAzw/o09-Ghh4mQk/Imagen%20143.jpg?imgmax=512'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3754234815073517417.post-7438778158917640704</id><published>2007-11-02T14:38:00.000-04:00</published><updated>2007-11-02T15:48:42.500-04:00</updated><title type='text'>Entrepreneurship w IESA</title><content type='html'>Wspomnialem juz ze IESA jest uczelnia o profilu typowo biznesowym, ksztalcaca studentow podyplomowych i MBA. Stad tez zamiast prowadzenia bezproduktywnych dyskusji akademickich, duzy nacisk kladziony jest na wiedze i umiejetnosci praktyczne.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Tydzien temu na porannych zajeciach z "Gerencia de Servicios" profesor rzucil naszym grupom po 350.000 Bs. celem zainwestowania tych pieniedzy w uslugi na rzecz spolecznosci uczelnianej i uzyskania jak najwyzszego zysku. Do wymyslenia konceptu naszego biznesu dano nam niecale poltorej godziny, a usluge mielismy swiadczyc od 11:30 do 14:00 tego samego dnia! Druga grupa calkiem szybko skopiowala pomysl z poprzedniego roku i zabrali sie za mycie i odkurzanie wnetrz zaparkowanych przed budynkiem samochodow. &lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh5.google.com/staroszczyk/Rx5W97SjFgI/AAAAAAAABCc/R2N9j03z-dw/Imagen%20018.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px;" src="http://lh5.google.com/staroszczyk/Rx5W97SjFgI/AAAAAAAABCc/R2N9j03z-dw/Imagen%20018.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;  &lt;br /&gt;&lt;p&gt;My natomiast po odrzuceniu pomyslow sprowadzania McZestawow, sprzedazy lodow i dostawy roznych rzeczy z miasta zdecydowalismy sie na dystrybucje filmow pirackich na zyczenie klienta. Od strony operacyjnej zabawa polegala na zaczepianiu osob na uczelni i proponowaniu im kupna dowolnego "pirata". Skonsolidowane zamowienie przekazywalismy do dwoch osob, ktore kupowaly towar na miescie i przywozily je natychmiastowo na uczelnie. Udalo sie opchnac 19 plyt i zarobic jakies 75.000 Bs przy znacznie mniejszym wysilku niz ekipa myjaca samochody. Aczkolwiek tydzien pozniej podczas prezentacji musielismy wysluchac krotkiego wykladu nt. etyki w biznesie zakonczonego krotkim filmikiem z Youtuba nt. piractwa oraz pytaniem, jakbysmy sie czuli, gdyby wiadomosc o studentach prestizowej IESA handlujacych na uczelni piratami zostala opublikowana w glownym dzienniku Wenezueli? &lt;br /&gt;&lt;p&gt;Coz. Dla mnie to byla przede wszystkim dobra i pouczajaca zabawa. Dowiedzialem sie np. ze rzad Wenezueli ma zamiar zalegalizowac tego typu dzialanosc :-O&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Na kolejne zajecia mielismy przygotowac case Benihana, dot. sieci "zamerykanizowanych" restauracji japonskich wyrozniajacych sie przede wszystkim tym, ze szef przyrzadza potrawy przy twoim stole (istny show!). Aby lepiej zapoznac sie z case´m zostalismy zaproszeni przez Jose Luis'a na obiad w Benihana i musze przyznac, ze byly to chyba najpyszniejsze zajecia w moim zyciu, o czym swiadcza ponizsze fotki :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh4.google.es/palacioswa/RytPhRi7bXI/AAAAAAAAAuk/QQeue7GlKhY/Almuerzo%20en%20Benihana%2018.jpg?imgmax=640"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh4.google.es/palacioswa/RytPhRi7bXI/AAAAAAAAAuk/QQeue7GlKhY/Almuerzo%20en%20Benihana%2018.jpg?imgmax=640" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh4.google.es/palacioswa/RytPmRi7bcI/AAAAAAAAAvM/L2LpFMbkGfY/Almuerzo%20en%20Benihana%2023.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh4.google.es/palacioswa/RytPmRi7bcI/AAAAAAAAAvM/L2LpFMbkGfY/Almuerzo%20en%20Benihana%2023.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh6.google.es/palacioswa/RytfKxi7blI/AAAAAAAAAyE/UAz5Xw3UqrU/Almuerzo%20en%20Benihana%2007.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh6.google.es/palacioswa/RytfKxi7blI/AAAAAAAAAyE/UAz5Xw3UqrU/Almuerzo%20en%20Benihana%2007.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Wczoraj zas otrzymalismy kolejne "mission impossible" do wykonania, czyli zaproponowanie strategii dystrybucji i opchniecie w ciagu 2 tygodni plastikowych ochraniaczy na buty, ktore nasz nauczyciel "Jaki by tu jeszcze biznes rozkrecic?" z niepowodzeniem probowal sprzedawac 20 lat temu. Najsmieszniejsze jest to, ze z tym nic nie wartym archaicznym badziewiem nie mozemy schodzic ponizej 10.000 Bs... Jak zdobede zdjecie, to je zamieszcze.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3754234815073517417-7438778158917640704?l=acaracas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://acaracas.blogspot.com/feeds/7438778158917640704/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3754234815073517417&amp;postID=7438778158917640704&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/7438778158917640704'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/7438778158917640704'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://acaracas.blogspot.com/2007/11/entrepreneurship-w-iesa.html' title='Entrepreneurship w IESA'/><author><name>Jacek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14557485997576732654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://lh3.google.com/staroszczyk/RwKcwbSjE_I/AAAAAAAAAzw/o09-Ghh4mQk/Imagen%20143.jpg?imgmax=512'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3754234815073517417.post-8042914742839422771</id><published>2007-11-01T13:45:00.000-04:00</published><updated>2007-11-01T15:37:10.486-04:00</updated><title type='text'>Wszystkich Swietych</title><content type='html'>&lt;a href="http://www.mojoko.com/tutorial/candle/candle.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px;" src="http://www.mojoko.com/tutorial/candle/candle.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Dzis dzien Wszystkich Swietych. Tym razem bez zadumy, bez wspomnien, bez swieczek i spotkan rodzinnych. Ale takze bez wszechobecnego blota, przenikliwego zimna i wiatru oraz bez pierwszych sniegow. Tak, w wieku 23 lat mam jeszcze to szczescie, ze Wszystkich Swietych kojarzy mi sie przede wszystkim z paskudna pogoda z pogranicza jesieni i zimy. Widocznie opatrznosc czuwa nad kregiem mych najblizszych, rodziny i przyjaciol. I oby tak dalej.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Przemijanie... Ciekawe jak szerokosci geograficznej 10 stopni (CCS) wcale nie odczuwa sie uplywu czasu w ciagu roku. Mijaja dni, tygodnie, miesiace i na pierwszy rzut oka przybysz z Europy nie rozrozni, czy to lipiec czy to grudzien. Wydawaloby sie - raj na ziemi. Przez caly rok lato, przez caly rok krotki rekawek i szorty. Dziewczyny stale skapo ubrane, morze zawsze gorace, grilla mozna robic na okraglo. Czlowiek nigdy nie musi chronic sie przed zimnem w domu, pracy, metrze, tramwaju. Turysta nigdy nie zmarznie i nie ucieknie znad morza z powodu kiepskiej pogody. Rolnik zawsze zbierze swe plony i nawet nie wie, czym sa wiosenne przymrozki. Kierowca nie musi zmieniac opon i uwazac na gololedz. Drogowcy nie sa przedmiotem ciaglych atakow i drwin. Bezdomni nie szukaja przytulkow na zime.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;ALE. Ale jest tez druga strona medalu. Nie ma radosci z nadejscia wiosny, topnienienia czarnych kop sniegu, paczkowania pierwszych pakow i coraz dluzszych dni. Brakuje powrotu bocianow, rozkwitu soczystej zieleni i krotkiej i cieplej czerwcowej nocy. Letnie uporczywe upaly zas nie znikna wraz z nadejsciem wrzesnia. Dni sie nie zaczna skracac, liscie nie pozolkna na drzewach, nie nadejdzie "zlota polska jesien". Uniknie sie co prawda grzezniecia w blocie i przeziebienia nabytego 1 listopada, ale tez nie pozna sie radosci z upragnionego pierwszego opadu sniegu ogladanego z nosem przyklejonym do okna. Na Swieta nie spadnie snieg (absurd! zdrada!). W styczniu podczas krotkiego spaceru nie uslyszysz, jak skrzypi pod nogami. Nie wywrocisz sie na slizgawce. W kawiarni nie docenisz kubka goracej herbaty/czekolady/wina. Dziewczynie nie zdejmiesz okrycia wierzchniego. Ta z kolei nie doczeka mozliwosci zaprezentowania swej zimowej kolekcji, nie dozna watpliwej przyjemnosci buszowania po sklepach w poszukiwaniu sezonowych wyprzedazy i nadejscia nowych kolekcji.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Wspomnijcie wiec me slowa przeklinajac dzisiejsza pogode...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;PS - A do rodziny: Nie zapomnijcie zapalic swieczki ode mnie na grobach w Kurzelowie, Wloszczowie, Dziezgowie i Zakroczymiu. Myslami jestem z Wami.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3754234815073517417-8042914742839422771?l=acaracas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://acaracas.blogspot.com/feeds/8042914742839422771/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3754234815073517417&amp;postID=8042914742839422771&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/8042914742839422771'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/8042914742839422771'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://acaracas.blogspot.com/2007/11/wszystkich-swietych.html' title='Wszystkich Swietych'/><author><name>Jacek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14557485997576732654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://lh3.google.com/staroszczyk/RwKcwbSjE_I/AAAAAAAAAzw/o09-Ghh4mQk/Imagen%20143.jpg?imgmax=512'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3754234815073517417.post-1374332465626862091</id><published>2007-10-31T19:07:00.000-04:00</published><updated>2007-10-31T21:04:24.110-04:00</updated><title type='text'>Przezyc w Caracas II</title><content type='html'>Z nalesnikow jednak nici :(. Zapomnialem bowiem, ze rowniez i kurzych jaj w sklepach brakuje. Przepiorcze zdaje sie sa, ale gdzie tam nalesniki na przepiorczych jajach!?&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Wczoraj Mathew (&lt;em&gt;gringo&lt;/em&gt;) opowiedzial nam, jak to w zeszlym roku wraz z poprzednim studentem z wymiany, Norwegiem, zostali aresztowani. Z tego co zrozumialem poszli we dwoch wymienic czeki podrozne u jednego z cinkciarzy. Poniewaz suma byla niemala, umowili sie na inny dzien. Przy kolejnym spoktaniu na powitanie cinkciarz wsunal mu w reke pomiety banknot z jakims proszkiem w srodku, po czym w oka mgnieniu pojawil sie policjant z bronia w reku wymierzona w chlopakow. Mathew z Heine´m skuci zostali w kajdany, wsadzeni w radiowoz i wywiezieni na komende i umieszczeni w oddzielnych pomieszczeniach. Tam powiedziano im bez ogrodek, ze za handel dragami dostana 3 lata wiezienia, chyba ze... chyba ze zaplaca zdaje sie 2 miliony od osoby. Mathew jednak nie dal za wygrana, odpowiedzial, ze poza $10 nie ma kasy i ze musi najpierw zadzwonic do IESA i do ambasady. Ponadto chcialby sie widziec z komendantem. Gdy ten przyszedl, chlopaki wytlumaczyli, ze sa tutejszymi studentami, ze Norweg pracuje dla Statoil (rzadu norweskiego :)) i ze koniecznie musza zadzwonic po pomoc prawna. Komendant zas zrozumiawszy, ze lekko nie bedzie, przeprosil chlopakow za cale nieporozumienie i zaoferowal nawet podwozek policyjnymi motorami. Ci jednak majac dosyc wrazen grzecznie odmowili :)&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Nie mam powodow by nie wierzyc w te historie, aczkolwiek Antonio twierdzi, ze wcale nie poszli wymienic czeki, lecz kupic trawe.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Dzis z kolei na zakrecie nieopodal szkoly okradziono mego kolege. Dwoch typow ponoc podjechalo motocyklem i w bialy dzien go skroili z telefonu komorkowego. Kolezanka zas mowi, ze to normlaka i ze jej to juz sie przydarzylo w tym samym miejscu 2 razy :/&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Strach sie bac, mawiaja... strach sie bac.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3754234815073517417-1374332465626862091?l=acaracas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://acaracas.blogspot.com/feeds/1374332465626862091/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3754234815073517417&amp;postID=1374332465626862091&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/1374332465626862091'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/1374332465626862091'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://acaracas.blogspot.com/2007/10/przezyc-w-caracas-ii.html' title='Przezyc w Caracas II'/><author><name>Jacek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14557485997576732654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://lh3.google.com/staroszczyk/RwKcwbSjE_I/AAAAAAAAAzw/o09-Ghh4mQk/Imagen%20143.jpg?imgmax=512'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3754234815073517417.post-2075642487097619271</id><published>2007-10-29T18:27:00.000-04:00</published><updated>2007-11-01T16:41:13.330-04:00</updated><title type='text'>Rzucili mleko!</title><content type='html'>W niedzielny poranek wybralem sie do pobliskiego spozywczaka po swieze buleczki. Jeszcze na ulicy moja uwage zwrocila znacznie wieksza niz zwykle liczba osob w kolejce. "Coz, niedziela" - pomyslalem i stanalem na jej koncu. Z niezrozumialych rozmow i komentarzy czujnym uchem wyciagnalem jednakze esencje calego zamieszania: &lt;em&gt;Leche&lt;/em&gt;. W kasie poprosilem o dwa litry, po czym z oplaconym rachunkiem przesunalem sie do kolejki obok po odbior zakupow. Niestety, pewna pani ktora uprzednio stala tuz za mna, w dosyc beszczelny sposob wepchnela sie przede mnie (co nie raz juz mi sie tu przytrafilo) ze swoim rachunkiem. Ekspedient wydal jej towar, po czym oznajmil koledze z kasy, ze to juz koniec mleka. Ja mu na to, ze przeciez mam oplacony rachunek. Ekspedient westchnal, upomnial kolejny raz kolege, ze mleko sie skonczylo, po czym porozumiewawczo skinal glowa, bym podszedl do bocznego wejscia do sklepu. Tam z dala od widokow ciekawskich oczu dostalem dwa kartony swiezego mleka, po czym uradowany wrocilem do domu.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Niespodzianka jednakze wprawila mnie w pewien dylemat. Jak teraz bowiem skonsumowac w najlepszy sposob to mleko? Czy kupic Nesquika i wypic, jak to mam zwyczaj robic w Polsce? Czy moze uzyc do nalesnikow? Czy moze zostawic sobie na pamiatke?&lt;br /&gt;&lt;p&gt;W weekend oprocz zaliczenia kilku muzeow mielismy sie wybrac na spacer po pobliskiej Avili. Niestety padajace w nocy intensywne deszcze rozmiekczyly droge, przez co musielismy nieco zmodyfikowac plany. Ale dzieki temu w przeciagu godziny zaliczylismy 3 rozne swiaty:&lt;br /&gt;&lt;p&gt;1) &lt;em&gt;Barrio Cotiza&lt;/em&gt; &lt;br /&gt;&lt;a href="http://farm1.static.flickr.com/41/89489629_cbc1376542_b.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://farm1.static.flickr.com/41/89489629_cbc1376542_b.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p&gt;2) &lt;em&gt;Altamira&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh4.google.pl/staroszczyk/RyYQKcGs8_I/AAAAAAAABEk/hXO7ta1jSOE/Imagen%20035.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh4.google.pl/staroszczyk/RyYQKcGs8_I/AAAAAAAABEk/hXO7ta1jSOE/Imagen%20035.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;3) &lt;em&gt;Parque Nacional Ávila&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh6.google.pl/staroszczyk/RyYQJ8Gs8-I/AAAAAAAABEc/Y3MpllFnP3M/Imagen%20029.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh6.google.pl/staroszczyk/RyYQJ8Gs8-I/AAAAAAAABEc/Y3MpllFnP3M/Imagen%20029.jpg?imgmax=512" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;A wszystko to w obrebie jednego miasta. Caracas:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://farm2.static.flickr.com/1426/563408961_9f6dde9007_b.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://farm2.static.flickr.com/1426/563408961_9f6dde9007_b.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3754234815073517417-2075642487097619271?l=acaracas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://acaracas.blogspot.com/feeds/2075642487097619271/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3754234815073517417&amp;postID=2075642487097619271&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/2075642487097619271'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/2075642487097619271'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://acaracas.blogspot.com/2007/10/rzucili-mleko.html' title='Rzucili mleko!'/><author><name>Jacek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14557485997576732654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://lh3.google.com/staroszczyk/RwKcwbSjE_I/AAAAAAAAAzw/o09-Ghh4mQk/Imagen%20143.jpg?imgmax=512'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://farm1.static.flickr.com/41/89489629_cbc1376542_t.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3754234815073517417.post-8296802907238109686</id><published>2007-10-27T14:25:00.000-04:00</published><updated>2007-10-29T15:42:06.642-04:00</updated><title type='text'>Przezyc w Caracas</title><content type='html'>&lt;a href="http://www.travel.state.gov/travel/cis_pa_tw/cis/cis_1059.html"&gt;Violent crime in Venezuela is pervasive, both in the capital, Caracas, and in the interior.  The country has one of the highest per-capita murder rates in the world.  Armed robberies take place in broad daylight throughout the city, including areas generally presumed safe and frequented by tourists.  A common technique is to choke the victim into unconsciousness (...)&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Na strone amerykanskiego Departamentu Stanu trafilem jeszcze w Polsce. Swiadom tendencyjnosci informacji zamieszczanych na witrynach ambasad, nie moglem jednak zupelnie zignorowac zawartych tam ostrzezen potegowanych przez liczne relacje turystow, ktorzy nie zachowawszy nalezytej ostroznosci zostali obrabowani lub okradzeni. Bez dwoch zdan Caracas pod wzgledem bezpieczenstwa nie moze sie rownac z zadnym europejskim miastem. Wspomnialem juz o wszechobecnych murach, plotach pod napieciem i drutach kolczastych, ktorymi bogaci i nieliczna klasa srednia probuja odgrodzic sie od ulicy, biedoty i swiata &lt;em&gt;ranchos&lt;/em&gt;. Te wszystkie zabezpieczenia jednakze przestaja dzialac, gdy czlowiek musi opuscic swa domowa kryjowke.&lt;br /&gt;&lt;p&gt; Tuz po przyjezdzie wspollokatorzy zaserwowali mi teoretyczny kurs survivalu w caracaskiej dzungli miejskiej. Poczatkowo wydawalo mi sie, ze malujac rzeczywistosc w tak czarnych barwach chlopaki chca mnie w ten sposob uczulic na pewne niebezpieczenstwa. Przyzwyczajony wiec do europejskich standardow zycia nie dawalem im zbytnio wiary. Ale gdy identyczne komentarze slyszalem od kolejnych osob i w miare jak sam zaczalem obserwowac tutejsze zwyczaje, bardzo szybko wybilem sobie z glowy me dotychczasowe przyzwyczajenia i zachowania.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;A oto lista "10 przykazan" badz wpojonych mi przez srodowisko, badz do ktorych samemu doszedlem:&lt;br /&gt;&lt;p&gt;1) W nocy &lt;strong&gt;nigdy&lt;/strong&gt; samemu nie chodz po ulicy. Nie wazne, ze uczelnie od domu dzieli zaledwie 400 metrow. Nie wazne, ze dystans ten mozna pokonac w 5 minut. Poza nielicznymi pozadnymi dzielnicami typu &lt;em&gt;Chacao i Las Mercedes&lt;/em&gt;, ("gdzie mozna nawet pieska wyprowadzac na spacer o 11 w nocy i nic ci sie nie stanie" - Lucas), absolutnie, pod zadnym pozorem nie wolno ci przebywac samemu na zewnatrz. I faktycznie, gdy koncze zajecia o 21:40 zawsze prosze kogos ze znajomych o podwiezienie, a gdy musze jeszcze dluzej zostac, chlopaki o 22:00 dzwonia z domu i pytaja, czy nie wyjechac po mnie (400 metrow! Rozumiecie? 400 pieprzonych metrow!)&lt;br /&gt;&lt;p&gt;2) Taksowki nalezy zamawiac jedynie sprawdzone lub z widocznymi numerami korporacji. Inaczej moga cie wywiezc w p...u i zrobic tzw. jesien sredniowiecza&lt;br /&gt;&lt;p&gt;3) Gdy juz przytrafi ci sie spotkanie z &lt;em&gt;malandros&lt;/em&gt;, oddajesz wszystko co masz. Bez wyjatku. Bez niepotrzebnej dyskusji.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;4) Paszport, karty kredytowe, pieniadze, aparat i inne cenne rzeczy generalnie leza w domu&lt;br /&gt;&lt;p&gt;5) Czekajac w nocy na umowiona taksowke, czekasz przy uchylonej furtce lub drzwiach&lt;br /&gt;&lt;p&gt;6) Nie wyciagasz mapy w miejscach publicznych. W ogole najlepiej nie wyrozniaj sie z tlumu i nie daj sie poznac, ze jestes turysta lub obcokrajowcem.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;Ze wzgledu na to ostatnie bardzo rzadko uzywam swoich TRAMPowych koszulek z polskimi napisami, natomiast tej z ogromnym "fakiem" na plecach nawet nie mysle zalozyc :) Dodatkowo bedac w nieznanych regiony miasta, zawsze staram sie poruszac zdecydowanym krokiem, nawet gdy nie do konca ide we wlasciwym kierunku. Lepsze to niz z rozlozona mapa krecic sie jak sierotka Marysia i pytac wszystkich na okolo o droge. &lt;br /&gt;&lt;p&gt;Zupelnie inny zestaw regul dotyczy przemieszczania sie noca samochodem, ktory wobec braku nocnej komunikacji miejskiej jest wlasciwie jedyna w miare sensowna opcja:&lt;br /&gt;&lt;p&gt;7) Wszystkie samochody maja zaciemnione szyby. Chlopaki mi wytlumaczyli, ze bynajmniej nie ze wzgledu na slonce i klimat tropikalny.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;8) Drzwi zawsze w trakcie jazdy pozostaja zamkniete od wewnatrz.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;9) Poza nielicznymi dzielnicami (w/w &lt;em&gt;Chacao, Las Mercedes&lt;/em&gt;) w nocy czerwone swiatla syngalizacji "nie licza sie". Nic nie jedzie? Naprzod!&lt;br /&gt;&lt;p&gt;10) Napotkawszy blokade na drodze - glownie na miedzymiastowych - zwalniasz, opuszczasz szyby, klaniasz sie wladzom, podnosisz szyby i przyspieszasz.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3754234815073517417-8296802907238109686?l=acaracas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://acaracas.blogspot.com/feeds/8296802907238109686/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3754234815073517417&amp;postID=8296802907238109686&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/8296802907238109686'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/8296802907238109686'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://acaracas.blogspot.com/2007/10/przezyc-w-caracas.html' title='Przezyc w Caracas'/><author><name>Jacek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14557485997576732654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://lh3.google.com/staroszczyk/RwKcwbSjE_I/AAAAAAAAAzw/o09-Ghh4mQk/Imagen%20143.jpg?imgmax=512'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3754234815073517417.post-787430569837422253</id><published>2007-10-25T14:48:00.001-04:00</published><updated>2007-11-30T20:38:55.472-04:00</updated><title type='text'>Powtorka z mikro, czyli o mleku i cukrze w Wenezueli</title><content type='html'>Tak sie zastanawiam, czy posta zaczac od strony teoretycznej, czy tez praktycznej...&lt;br /&gt;&lt;p&gt;OK. Pamietacie moze pierwsza lekcje mikroekonomii? Krzywe popytu i podazy krzyzuja sie w jednym punkcie zwanym punktem rownowagi rynkowej. Punkt ten wyznacza cene rownowagi rynkowej, przy ktorej cala produkcja znajduje na siebie popyt i vice versa - caly popyt jest zaspokajany. Slowem: Rynek sie bilansuje, a wszyscy sa szczesliwi :) Lekcja druga wymagala juz uzycia procesora i linijki i mozna by ja opisac pytaniem: Co sie stanie, gdy jakas instancja odgornie ustali maksymalna cene pewnego dobra ponizej ceny wyznaczonej przez rynek? Odpowiedz jest oczywista, nawet bez specjalnej znajomosci ekonomii. Szczegolnie dla tych, ktorzy maja jeszcze w pamieci obrazy sprzed 1989 roku.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Wczoraj bylem kolejny raz w supermarkecie. Na pierwszy rzut oka taki Cada czy Excelisor Gama nie rozni sie niczym od podobnych sklepow w innych krajach. Polki uginajace sie pod ciezarem towarow, kolejki do kas, wozki pelne zakupow, promocje i oferty, &lt;em&gt;you know what I mean?&lt;/em&gt;. Diabel jednak tkwi w szczegolach. Od kilku bowiem lat rzad Boliwarianskiej Republiki Wenezueli wiedziony pryncypiami rewolucji socjalistycznej scisle kontroluje maksymalne ceny wielu podstawowych produktow zywnosciowych w sprzedazy detalicznej. Najpelniej efekt pustych polek widac na przykladzie dwoch produktow, ktorych brakuje permanentnie: mleka i cukru. Na stoisku nabialow mozna przebierac pomiedzy jogurtami, maslami, serami a na regalach zalegaja tysiace typow mleka skondensowanego i puszek z mlekiem w proszku. Ale kartonu mleka, takiego z krowka, tlusciutkiego 3,2%, nie uswiadczysz nigdzie :( Podobnie rzecz ma sie z cukrem. Fruktozy, slodziki, rozne sacharydy i inne chemikalia, ktorych nazw sobie nie przypomne, leza na wyciagnieciu reki. Ale zwyklego "bialego krysztalu" (lub nawet brazowego) nie dostaniesz. Monsi (zona Lucasa) mowila, ze jak ktoras z jej kolezanek namierzy, ze "rzucili cukier", w dobrym tonie jest powiadomic znajome. Braki miesa i serow (tez uregulowanych) wedle Antoniego wladze zastepuja masowym importem, totez nie sa az tak zauwazalne i bolesne. &lt;em&gt;Parrille&lt;/em&gt; wiec mozna spokojnie urzadzic, jednak kazdego poranka mieszajac lyzeczka kubek herbaty zastanawiam sie do jakiego kroku bede zmuszony, jak domowe zapasy cukru sie wyczerpia...&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;PS - Litr mleka oficjalnie kosztuje 1.890 Bs, kilo cukru - 1.300 Bs, bilet metro - 500 Bs, etylina-91 - 70 Bs/l, etylina-95 - 97 Bv/l, czynsz za pokoj - 600.000 Bv, dolar oficjalny - 2.150 Bs, &lt;a href="http://www.veneconomia.com/site/"&gt;dolar czarnorynkowy - 6.000 Bs&lt;/a&gt;. Inflacja 2005 - 22,4%, 2006 - 16,0%, 2007 - 15,8%&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3754234815073517417-787430569837422253?l=acaracas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://acaracas.blogspot.com/feeds/787430569837422253/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3754234815073517417&amp;postID=787430569837422253&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/787430569837422253'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/787430569837422253'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://acaracas.blogspot.com/2007/10/powtorka-z-mikro-czyli-o-mleku-i-cukrze.html' title='Powtorka z mikro, czyli o mleku i cukrze w Wenezueli'/><author><name>Jacek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14557485997576732654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://lh3.google.com/staroszczyk/RwKcwbSjE_I/AAAAAAAAAzw/o09-Ghh4mQk/Imagen%20143.jpg?imgmax=512'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3754234815073517417.post-7436737079183939084</id><published>2007-10-24T16:18:00.000-04:00</published><updated>2007-10-31T21:08:24.395-04:00</updated><title type='text'>Buziak II</title><content type='html'>Co za kraj!!! Czwarty juz z serii samotnych wojazy po miescie. Wychodze z metra razem z potokiem ludzi i przechodzac obok straganu z trzema kobitkami, slysze za soba glosne &lt;em&gt;"¡Este está muy bién!"&lt;/em&gt; jednej z nich. Chcac sie upewnic, czy moje uszy oby na pewno sie nie przyslyszaly, odrwacam glowe w bok. Natrafiam na wzrok kobiety. Ta zobaczywszy moje oczy posyla mi ustami buziaka. Odwzajemniam sie i zalaczam promienny usmiechech, nim tlum zdazy mnie poniesc dalej...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ze samotnie podrozujaca dziewczyna jest zaczepywana na ulicy krajow kultury srodziemnomorskiej i latynoamerykanskiej - juz od dawna mnie nie dziwi. Ale zeby glosno komentowac wyglad chlopaka?! Zebym tego nie przezyl, bym nie uwierzyl, aczkolwiek doswiadczenie mile i obrazic, sie nie obrazilem :D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A! Troche a propos ;) Przedwczoraj dosc niespodziewanie ktos sie mnie zapytal o hiszpanski odpowiednik mojego imienia. Jak zwykle odpowiedzialem, ze nie istnieje, ze Jacek to nie do konca Jacinto, bo Jacinto to Jacenty, a to w Polsce sa 2 rozne imiona. Drugie jednak pytanie o pochodzenie mego imienia wprowadzilo mnie w konsternacje. Poniewaz siedzialem akurat przy kompie z otwarta przegladarka, w 5 sekund znalem juz odpowiedz. Okazuje sie, ze pochodzi ono od greckiego Hiacynta, mlodzienca ktory... ktory... Nie, nie powinienem dalej pisac, bo w tym wypadku nie ma sie czym chwalic ;) Google rozstrzygnal tez, ze jednak Jacek to po hiszpansku Jacinto. Mam to gdzies. Nikt mnie nie bedzie nazywal jakim Jacentym. Nigdy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zeby juz domknac ten narcystyczny, znaczy, hiacyntowski watek, zdradze tylko, ze wedlug rodzinnej sagi moje imie zostalo wybrane nieco pod katem przepowiedni wrozbity. Facet (kobieta?) wywrozyl, ze urodzony 6.10 bobas stanie sie delikatnym i wrazliwym czlowiekiem (czy cos w tym stylu), w zwiazku z czym dla wzmocnienia jego osobowosci jego imie powinno nosic czastke "JA". No i tak jakos trafilo na Jacka :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3754234815073517417-7436737079183939084?l=acaracas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://acaracas.blogspot.com/feeds/7436737079183939084/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3754234815073517417&amp;postID=7436737079183939084&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/7436737079183939084'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/7436737079183939084'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://acaracas.blogspot.com/2007/10/buziak-20.html' title='Buziak II'/><author><name>Jacek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14557485997576732654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://lh3.google.com/staroszczyk/RwKcwbSjE_I/AAAAAAAAAzw/o09-Ghh4mQk/Imagen%20143.jpg?imgmax=512'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3754234815073517417.post-3606959643526714978</id><published>2007-10-23T16:47:00.000-04:00</published><updated>2007-10-23T17:15:51.699-04:00</updated><title type='text'>Parrilla</title><content type='html'>&lt;em&gt;Parrilla&lt;/em&gt; - w Polsce obyczaj praktykowany w miesiacach maj-wrzesien nosi nazwe "grill" i polega na konsumpcji w szerszym gronie na swiezym powietrzu duzych ilosci przygotowanego domowym sposobem miesa wraz z roznymi alkoholami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Na &lt;em&gt;parrilla&lt;/em&gt; u Sandry w niedziele zostalem wkrecony oczywiscie poprzez Lucas'a i Antoniego. Wczesniej pomagalem troche przy zakupach i obobce miesa, podczas ktorej okazalo sie, ze mamy w domu swietnego kucharza :) Na imprezie obzarlem sie "jak dzika swinia", gdyz od rana chodzilem glodny. Od przyjazdu generalnie ciagne na jednym sniadanio-obiedzie i jogurcie dziennie a wczoraj np. na jednej sniadanio-obiado-kolacji (Niestety, aby byc w stanie zjesc obiad na IESA o wyjatkowo dla mnie wczesnej porze (12-14), nie moge o 10 zjesc sniadania. O 18 zas mam zwykle zajecia i bedac w domu o 22, nie czuje wiekszej potrzeby).&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Spotkanko, owszem sympatyczne, aczkolwiek bardzo mnie denerwuje i boli, iz nadal jezyk potoczny stanowi dla mnie bariere nie do pokonania :/ Niestety malo prawdopodobne, by udalo mi sie w najblizszych miesiacach na tyle osluchac, bym byl w stanie nadarzac za rozmowa. &lt;em&gt;Parrilla&lt;/em&gt; zakonczyla sie niemilym akcentem. Podczas dyskusji o pilce noznej podpity Rafa poklocil sie o liczbe obroncow jakiej druzyny (3 czy 4?) i na tyle sie wkrecil, ze chcial sie bic z niezwykle spokojnym i rozwaznym Lucasem, za co oczywiscie zostal wyrzucony z domu nim doszlo do rekoczynow.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh3.google.com/staroszczyk/Rx5W9bSjFfI/AAAAAAAABCU/rsp5Jq4RkUc/Imagen%20017.jpg?imgmax=640"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh3.google.com/staroszczyk/Rx5W9bSjFfI/AAAAAAAABCU/rsp5Jq4RkUc/Imagen%20017.jpg?imgmax=640" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3754234815073517417-3606959643526714978?l=acaracas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://acaracas.blogspot.com/feeds/3606959643526714978/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3754234815073517417&amp;postID=3606959643526714978&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/3606959643526714978'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/3606959643526714978'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://acaracas.blogspot.com/2007/10/parrilla.html' title='Parrilla'/><author><name>Jacek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14557485997576732654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://lh3.google.com/staroszczyk/RwKcwbSjE_I/AAAAAAAAAzw/o09-Ghh4mQk/Imagen%20143.jpg?imgmax=512'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3754234815073517417.post-3490091536182918178</id><published>2007-10-23T15:56:00.000-04:00</published><updated>2007-10-23T16:44:05.281-04:00</updated><title type='text'>Bejsbol</title><content type='html'>&lt;p&gt;Mimo calej nagonki politycznej na Stany Zjednoczone, Busha, imperializm, itp. Wenezuelczycy w prywatnych rozmowach czesto podkreslaja, ze sa bardzo &lt;em&gt;gringo&lt;/em&gt;. &lt;em&gt;Gringo&lt;/em&gt;, jak z pewnoscia wiekszosc Was wie, jest w Ameryce Poludniowej potocznym okresleniem osoby pochodzacej ze Stanow Zjednoczonych. Np. na jedynego w IESA Amerykanina (w sensie obywatela USA) wszyscy wolaja &lt;em&gt;gringo&lt;/em&gt; i nie ma w tym niczego zlego.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Podobienstwo Wenezuelczykow do &lt;em&gt;gringos&lt;/em&gt; przejawia sie przede wszystkim w konsumpcyjnym stylu zaczerpnietym bezposrednio z USA. Brzmi to nieco paradoksalnie w swietle obecnej sytuacji polityczno-ekonomicznej kraju, ale tak wlasnie jest. Dziesiatki centrow handlowych, dziesiatki amerykanskich sieci fast-foodow, gigantyczne samochody, barbecue, surfing, programy telewizyjne to tylko pierwsze z przykladow, ktore mi przychodza do glowy. No i bejsbol jako bardziej popularny od pilki noznej zdecydowanie wyroznia Wenezuele na tle Ameryki Poludniowej.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Na mecz poszlismy w towarzystwie: William (&lt;-- kolejna cecha: Amerykanskie imiona), Angel, Rafael "El Abuelo", Larry oraz Sara, Alida, Saro z Wloch i ja. Zaczelo sie od tropikalnej burzy, ktora opoznila spektakl o 1,5 godziny. Juz na wstepie bylem wiec zniesmaczony i - co by tu duzo nie mowic - zmeczony tego dnia. &lt;br /&gt;&lt;p&gt;Bejsbol rozni sie od pilki noznej przede wszystkim brakiem bramek, znacznie mniejsza dynamika, skomplikowanymi zasadami i przyjazna atmosfera na trybunach. Niestety nieznajomosc zasad bardzo utrudnia zrozumienie gry, a brak dynamiki i kolejne przerwy pomiedzy inningami oraz zmianami druzyn nie zachecaja do bacznego obserwowania gry. Bledne kolo. Po prostu nie czuje tej gry i nie przemawia do mnie.&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh4.google.com/staroszczyk/Rx5SHrSjFcI/AAAAAAAABB0/OExuCoRBpmA/Imagen%20006.jpg?imgmax=800"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh4.google.com/staroszczyk/Rx5SHrSjFcI/AAAAAAAABB0/OExuCoRBpmA/Imagen%20006.jpg?imgmax=800" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh6.google.com/staroszczyk/Rx5SILSjFdI/AAAAAAAABB8/ADDhx48Z46Q/Imagen%20007.jpg?imgmax=800"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh6.google.com/staroszczyk/Rx5SILSjFdI/AAAAAAAABB8/ADDhx48Z46Q/Imagen%20007.jpg?imgmax=800" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh5.google.com/staroszczyk/Rx5W87SjFeI/AAAAAAAABCM/YYn7KBhlZBU/Imagen%20012.jpg?imgmax=800"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://lh5.google.com/staroszczyk/Rx5W87SjFeI/AAAAAAAABCM/YYn7KBhlZBU/Imagen%20012.jpg?imgmax=800" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3754234815073517417-3490091536182918178?l=acaracas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://acaracas.blogspot.com/feeds/3490091536182918178/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3754234815073517417&amp;postID=3490091536182918178&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/3490091536182918178'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/3490091536182918178'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://acaracas.blogspot.com/2007/10/bejsbol.html' title='Bejsbol'/><author><name>Jacek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14557485997576732654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://lh3.google.com/staroszczyk/RwKcwbSjE_I/AAAAAAAAAzw/o09-Ghh4mQk/Imagen%20143.jpg?imgmax=512'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3754234815073517417.post-1483522922820787376</id><published>2007-10-23T14:53:00.000-04:00</published><updated>2007-11-01T15:34:28.802-04:00</updated><title type='text'>Wybory</title><content type='html'>Jakos tak sie zdarza, ze odkad ukonczylem 18 lat, swoj obywatelski obowiazek glosowania w wyborach spelniam w coraz to ciekawszych miejscach. O ile mnie pamiec nie myli, po raz pierwszy oddalem swoj glos w referendum unijnym, w Kowarach pod Karkonoszami. Potem byly wybory samorzadowe w Warszawie, a jesienia 2005 roku odbylem pamietne trzy podroze na drugi koniec Madrytu do polskiej ambasady. Tej jesieni dosc nieoczekiwanie ojczyzna znow znalazla sie w potrzebie, wobec ktorej nie moglem pozostac obojetny. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ambasadzie czekal dosyc liczny komitet powitalny, jednakze niestety poniewaz bylem mocno spozniony (kolejny raz tego dnia) na mecz beisbolu, poza grzecznosciowymi formulkami i postawieniem trzech krzyzykow, nie moglem sobie pozwolic na dluzsza pogawedke z pierwszymi napotkanymi w Wenezueli Polakami. A szkoda, bo sadzac po ilosci osob zarejstrowanych w komisji - nazwisk zaczynajacych sie na "S" byly raptem 1,5 strony - bylem jednym z nielicznych petentow.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W odroznieniu od podwojnych wyborow z 2005 roku, tym razem nie zawiodlem sie na rodakach i dumny jestem, ze nie jestesmy skazani na wieczny marazm, klotnie i bezowocne dyskusje na temat podzialow i przeszlosci. Nie wiem, czy nowym wladzom uda sie spelnic obietnice i wyjsc naprzeciw nadziejom i oczekiwaniom Polakow, ale jakos od otrzymania niedzielnego smsa od rodzicow z optymizmem patrze w przyszlosc naszego kraju. Wynik wyborow tym bardziej cieszy, gdy sie go obserwuje z perspektywy Wenezueli, kraju, w ktorym sprawy od 30 lat konsekwentnie ida w zupelnie przeciwnym kierunku...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Update:&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;p&gt;W Ambasadzie RP w Caracas, gdzie siedzibę miała Obwodowa Komisja Wyborcza nr 177 wybory odbyły się 20 października.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Spośród ponad 700 osób uprawnionych do głosowania głos oddało 68 wyborców. Po otwarciu urny Obwodowa Komisja Wyborcza stwierdziła, że 1 z 68 głosów był nieważny.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;W wyborach do Sejmu zwyciężyła Platforma Obywatelska, zdobywając 31 głosów. Drugie miejsce zajęło Prawo i Sprawiedliwość z 25 głosami. Kolejne miejsca zajęły: Lewica i Demokraci (5 głosów), Polska Partia Pracy (2 głosy), Partia Kobiet (2 głosy), Polskie Stronnictwo Ludowe (1 głos), Samoobrona (1 głos). Liga Polskich Rodzin nie zdobyła żadnego głosu.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;W wyborach do Senatu zwyciężyli kandydaci Platformy Obywatelskiej, uzyskując w sumie 89 głosów. Drugie miejsce zajęło Prawo i Sprawiedliwość z 50 głosami, kolejne Lewica i Demokraci z 23 głosami oraz Polskie Stronnictwo Ludowe z 4 głosami.&lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3754234815073517417-1483522922820787376?l=acaracas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://acaracas.blogspot.com/feeds/1483522922820787376/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3754234815073517417&amp;postID=1483522922820787376&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/1483522922820787376'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/1483522922820787376'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://acaracas.blogspot.com/2007/10/wybory.html' title='Wybory'/><author><name>Jacek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14557485997576732654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://lh3.google.com/staroszczyk/RwKcwbSjE_I/AAAAAAAAAzw/o09-Ghh4mQk/Imagen%20143.jpg?imgmax=512'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3754234815073517417.post-2518619467754876317</id><published>2007-10-22T17:14:00.000-04:00</published><updated>2008-01-23T18:14:45.258-04:30</updated><title type='text'>Pocalunek - trunek - srunek</title><content type='html'>&lt;p&gt;Telefon za sciana dzwoni uporczywie. Kazdy kolejny jego dzwonek coraz intensywniej drazni swiadomosc, ktora w koncu osiaga mase krytyczna. Otwieram oczy. Na podlodze przy lozku kubek wody w roztropnie pozostawiony w zasiegu reki pare godzin wczesniej. Lub jeszcze poprzedniej nocy. Pelny. Obok na stoliku komorka. Nie dzwoni. &lt;em&gt;¡Berga! &lt;/em&gt;Przeczuwajac najgorsze wpisuje nie mylac sie ani razu PIN (cztery zera :)) i zaspanym wzrokiem spogladam na zegarek. Jest sobota, 10:30.&lt;p&gt;Oczywiscie nie uslyszalem budzika dwie godziny wczesniej. Zrywam sie z lozka. Myjac zeby wysylam 2 smsy. Mocno "wczorajszy" lece na spotkanie z grupa &lt;em&gt;z iniciativa empresarial &lt;/em&gt;rzezbic nasz biznes plan. Mijajac cuchnace kontenery na smieci na przeciwko &lt;em&gt;Los Erasos &lt;/em&gt;obiecuje sobie, ze juz nigdy wiecej nie dam sie umowic na sobote rano. Jednoczesnie probuje odtworzyc w pamieci zajscia poprzedniej nocy.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Saro, sycylijczyk z krwi i kosci i zarazem jeden z dwoch chlopakow przebywajacych obecnie na wymianie w IESA, juz od dluzszego czasu namawial mnie bysmy sie ktoregos dnia wybrali na miasto. Bez zbednego towarzystwa. Dobra okazja nadarzyla sie po tym, jak pewna Wenezuelka namierzyla Saro na facebooku i dala na siebie namiary. Miejsce piatkowego spotakania wydawalo sie oczywiste - centrum handlowe San Ignacio, zwane przez moich wspollokatorow &lt;em&gt;sillicon valley &lt;/em&gt;(naprawde polecam &lt;a href="http://tierralatina.blox.pl/2007/03/Rewolucyjny-biust-Wenezueli.html"&gt;b. ciekawy artykul na temat krzemu&lt;/a&gt;). Dlaczego? Tlumaczyc nie trzeba - zerknijcie na link. Wedle slow Antonio w San Ignacio "wsadzasz reke, wyciagasz 5". Antonio tez opowiedzial mi o pewnej strategii: W piatek wieczorem idziesz spac, jak Pan Bog przykazal o normalnej porze. Budzisz sie o trzeciej w nocy, szybki prysznic, zabki rachu-ciachu, dezodorant pod pachy, koszula z kolnierzem i dalej samochodem do San Ignacio. O 4 nad ranem, cale towarzystwo co mialo mile spedzic czas juz sobie poszlo, na placu boju pozostaly zas jedynie wyraznie rozweselone spozytym alkoholem, zataczajace sie panienki rozmiaru D, E, F, G (przed chwila sprawdzilem w googlu ;), z ktorymi Tête-à-Tête to czysta przyjemnosc. I nie tylko.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Ale do rzeczy. Juz na miejscu o polnocy, okazalo sie, ze caly plan sie sypie, bowiem Wenezuelka cos tam zaczela sie krzywic, z kolezankami sie poklocila i nie miala ochoty sie spotkac z obcymi chlopakami. Saro rzucil na szale caly swoj autorytet, wyslal znajomego taksowkarza i nawet zamienil kilka slow z mama dziewczyny i dopial swego.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Godzine pozniej mile sobie konwersowalismy z milo 21-letnia Navioli, zdecydowanie mlodsza od dziewczyn/kobiet, z ktorymi mamy do czynienia na codzien (tak jak pisalem przedzial wiekowy na IESA to ok. 25-35 lat lub w przypadku kursow MBA jeszcze wiecej). &lt;em&gt;Tatata... trelefele... co ty powiesz... itp. &lt;/em&gt;Czas nagle doznal przyspieszenia w okolicach czwartej (dokladnie jak to mowil Antonio). Stolik obok ze zdecydowana asymetria plciowa ;) juz wyraznie byl pod wplywem. Ja z reszta tez. Gdy wrocilem z klopa, Saro lekko zdziwiony powiedzial mi, ze podczas mojej nieobecnosci dostal buziaka od Navi. Hmmm... Wkrotce po tym jedna z wstawionych dziewczyn idac na parkiet kiwnela na mnie palcem. Dlugo sie nie wahalem. Minuta lub dwie goracego tanca i stalo sie cos, po czym musialem chwile ochlonac. Poczulem sie, jakbym nagle dostal w morde i musial ochlonac... Bo i rzeczywiscie dostalem w morde. Buziaka. I to wcale nie bylejakiego. Claudia nastepnie rzucila sie w wir ludzi, a kolezanka - pewnie bym sobie zbytnio nie wyobrazal - uprzejmie zwrocila uwage, ze sa niby razem. Na pytanie, dlaczego w takim razie sie nie pocaluja jednak nie odpowiedziala. Coz. Dziewczyny z zaproszenia do naszego stolika nie skorzystaly i z reszta wkrotce cale towarzystwo obok chwiejnym krokiem zmylo sie z San Ignacio.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Wrocilem do domu, Navi zas pojechala z Saro. Ciag dalszy historii uslyszalem dnia nastepnego, w kazdym razie nie nadaje sie na publikacje w blogu...&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Moj komentarz? OK. Nie jestem przesadnie konserwatywny, ale na Boga, na pocalunek trzeba sobie zasluzyc. Na tiki-tiki podobnie. Nawet "sycylijczyk z krwi i kosci" po tym jak wykorzystal do cna okazje (a raczej okazja mu nie pozostawila wyboru), stwierdzil, ze tak nie powinno byc...&lt;br /&gt;&lt;p&gt;CDN :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3754234815073517417-2518619467754876317?l=acaracas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://acaracas.blogspot.com/feeds/2518619467754876317/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3754234815073517417&amp;postID=2518619467754876317&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/2518619467754876317'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/2518619467754876317'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://acaracas.blogspot.com/2007/10/pocalunek-trunek-srunek.html' title='Pocalunek - trunek - srunek'/><author><name>Jacek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14557485997576732654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://lh3.google.com/staroszczyk/RwKcwbSjE_I/AAAAAAAAAzw/o09-Ghh4mQk/Imagen%20143.jpg?imgmax=512'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3754234815073517417.post-1264917618655661854</id><published>2007-10-16T19:58:00.000-04:00</published><updated>2007-10-17T14:39:32.363-04:00</updated><title type='text'>Mapy</title><content type='html'>&lt;a href="http://lh3.google.com/staroszczyk/RxVWgrSjFYI/AAAAAAAABAY/S1P-9xPaiTk/Imagen%20002.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem, czy to jest zarazliwe albo smiertelne, ale mam taka dziwna przypadlosc. Mianowicie ogarnia mnie dziwny niepokoj, kiedy jestem po raz pierwszy w jakims nieznanym miejscu i nie potrafie sie zlokalizowac na mapie. Czuje sie wowczas troche jak zwierz, na ktorego szykuja pulapke lub jak dziecko zagubione w centrum handlowym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otoz musze sie przyznac, ze od 3 tygodni az do dzisiaj ani razu nie wyszedlem samemu - jak to sie mowi - "na miasto". Poza oczywistoma powodami jak niebezpieczenstwo na ulicach, fatalny system komunikacji miejskiej oraz niewielka liczba "must see places", powaznym i prozaicznym zarazem czynnikiem ograniczajacym mnie byl brak mapy oraz przewodnika po miescie. Problem mapy probowalem juz wczesniej rozwiazac w kilku ksiegarniach, jednak oferowane mi produkty delikatnie mowiac nie zaspokajaly moich potrzeb. Znajomi mowili, ze najlepsza mapa miasta to "Google Earth"...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie zrazony tymi negatywnymi bodzcami pytalem dalej, az dowiedzialem sie ze gdzies na przedostatniej stacji metra owszem sprzedaja mapy. I rzeczywiscie. Wziadlem w zatloczona camioneta, ktora przez permanentne korki jechala wolniej niz krew z nosa, a nastepnie w wybudowane przez Francuzow metro, gdzie cyknalem zdjecie jednemu z wielu propagandowych plakatow.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh3.google.com/staroszczyk/RxVWgrSjFYI/AAAAAAAABAY/S1P-9xPaiTk/Imagen%20002.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://lh3.google.com/staroszczyk/RxVWgrSjFYI/AAAAAAAABAY/S1P-9xPaiTk/Imagen%20002.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="WIDTH: 320px; CURSOR: hand" alt="" src="http://lh3.google.com/staroszczyk/RxVWgrSjFYI/AAAAAAAABAY/S1P-9xPaiTk/Imagen%20002.jpg?imgmax=512" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W drodze powrotnej miasto dalo mi nauczke, W godzinach szczytu zapchane camionety nawet sie nie zatrzymuja na przystankach.. tfu... przeciez tu nie ma oficjalnych przystankow... nie zatrzymuja w miejscach, gdzie czekaja ludzie. Gdy w koncu wsiadlem, oczywiscie okazalo sie, ze to nie ten bus i wywiozlo mnie nie specjalnie tam dokad chcialem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale najwazniejsze, ze moj nowy nabytek dumnie zawisnie na scianie i w polaczeniu z przewodnikiem Lonely Planet, ktory rowniez dzisiaj po godzinach ciezkich bojow wydrukowalem, rozpoczna nowy etap eksploracji Wenezueli. Na razie palcem po mapie, ale w przyszlosci... :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3754234815073517417-1264917618655661854?l=acaracas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://acaracas.blogspot.com/feeds/1264917618655661854/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3754234815073517417&amp;postID=1264917618655661854&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/1264917618655661854'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/1264917618655661854'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://acaracas.blogspot.com/2007/10/mapy.html' title='Mapy'/><author><name>Jacek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14557485997576732654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://lh3.google.com/staroszczyk/RwKcwbSjE_I/AAAAAAAAAzw/o09-Ghh4mQk/Imagen%20143.jpg?imgmax=512'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3754234815073517417.post-5322940317557697432</id><published>2007-10-16T13:25:00.000-04:00</published><updated>2007-10-17T17:34:33.962-04:00</updated><title type='text'>IESA</title><content type='html'>&lt;a href="http://lh4.google.com/staroszczyk/RxOvTbSjFLI/AAAAAAAAA7o/VZuHezionlU/Imagen%20006.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="WIDTH: 320px; CURSOR: hand" alt="" src="http://lh4.google.com/staroszczyk/RxOvTbSjFLI/AAAAAAAAA7o/VZuHezionlU/Imagen%20006.jpg?imgmax=512" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh6.google.pl/staroszczyk/RxVWgbSjFXI/AAAAAAAABAQ/FKpY7gjKrSY/Imagen%20001.jpg?"&gt;&lt;img style="WIDTH: 320px; CURSOR: hand" alt="" src="http://lh6.google.pl/staroszczyk/RxVWgbSjFXI/AAAAAAAABAQ/FKpY7gjKrSY/Imagen%20001.jpg?" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Czas wreszcie po krotce opisac te druga strone mego pobytu w Wenezueli. Jak wspomnialem na poczatku bloga, formalnie nie przyjechalem tu w celach ani turystycznychani ani towarzyskich, lecz w naukowych. Przez jeden trymestr pobieram wiec nauki na IESA (&lt;em&gt;Instituto de Estudios Superiores de Administración), &lt;/em&gt;ktora to jest nowym partnerem SGHu w programie PIM.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;IESA ksztalci wylacznie podyplomowo oraz MBA-owsko i tym samym znacznie rozni sie od uniwersytetow czy innych szkol wyzszych (wlaczywszy w to moja &lt;em&gt;alma mater&lt;/em&gt;). Przede wszystkim srednia wieku "sluchaczy" oscyluje w przedziale 25-35 lat i jak sie mozna domyslac nierzadko sa to ludzie "na dorobku", a wiec pracujacy, zakladajacy rodziny, jezdzacy wypasionymi samochodami... Czesto przychodza ubrani w garniaki, prawie wszyscy przynosza na zajecia laptopy (ostatnio policzylem - 7/11). Zajecia w trybie dziennym odbywaja sie w godzinach 8:oo - 11:40, w trybie wieczorowym zas 18:00 - 21:40. Z 5 przedmiotow wybranych przeze mnie jedynie jeden wtorkowy jest rano, poniedzialkowe, srodowe i czwartkowe jednak mam zajete. Mimo iz od lat obiecuje sobie, by nie zapisywac sie na przedmioty, o ktorych wiadomo, ze sa prowadzone przez profesora "dobrego, ale wymagajacego", jak zwykle wiedziony zasada "ja nie dam rady?", wdepnalem po uszy w:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;1) crecimiento económico (wzrost gospodarczy) - na zajeciach prof. z chicagowskiej szkoly ekonomicznej rozwala modele oraz toczy ultraliberalne dysputy ekonomiczne. W kontkescie obecnej sytuacji polityczno-ekonomicznej Wenezueli jest... ciekawie :)&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;2) gerencia de servicios (zarzadzanie uslugami) - przedmiot z dziedziny zarzadzania, a wiec duzo roznych macierzy, zasad, case´ow i prac domowych&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;3) finanzas conductuales (behavioral finance) - prowadzony przez tego samego goscia co nr. 2, przedmiot o psychologii w finansach juz wlasciwie sie konczy (pol trymestru = 5 spotkan). Cholernie duzo &lt;em&gt;paper&lt;/em&gt;ow do czytania przed zajeciami. Na dzisiejsze np. trzeba przyswoic 8 tekstow srednio po 30-40 stron kazdy. I bynajmniej nie sa to lektury latwe i przyjemne :/&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;4) gerencia basada en valor (zarzadzanie wartoscia?) - poltrymestralny, zaczyna sie za tydzien&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;5) iniciativa empresarial (przedsciebiorczosc) - na ostatnich zajeciach w grupami oddajemy profesjonalny "biznes plan", nad ktorym pracujemy caly trymestr. Prowadzi je señor "¿jaki by tu jeszcze biznes otworzyc?", ktory m.in. sprowadzil Dunkin Donuts do Wenezueli w ´83 przy okazji maczajac palce i pieniadze w 1000 innych przedsiewzieciach.&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;IESA oczywiscie jest prywatna jednostka, w cenach (czarno)rynkowych za ten trymestr zaplacilbym normalnie ok 5000 zl. Od SGHu bardzo rozni sie trybem pracy, ktory zmusza do wczesniejszego solidnego przygotowania sie do kazdych zajec. Ja wybrawszy wymagajacych profesorow i trudne zajecia na 20 godzin spedzonych w aulach, drugie 20 siedze przy komputerze lub pracuje w grupach. Lekko wiec nie jest, a to dopiero poczatek. I kto tu mowil, ze Wenezuela to plaze, kobiety i salsa?&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3754234815073517417-5322940317557697432?l=acaracas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://acaracas.blogspot.com/feeds/5322940317557697432/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3754234815073517417&amp;postID=5322940317557697432&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/5322940317557697432'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/5322940317557697432'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://acaracas.blogspot.com/2007/10/iesa.html' title='IESA'/><author><name>Jacek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14557485997576732654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://lh3.google.com/staroszczyk/RwKcwbSjE_I/AAAAAAAAAzw/o09-Ghh4mQk/Imagen%20143.jpg?imgmax=512'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3754234815073517417.post-2038073734738384200</id><published>2007-10-15T14:23:00.000-04:00</published><updated>2007-10-15T18:59:19.904-04:00</updated><title type='text'>Fin de Semana III</title><content type='html'>Drogie Rzesze Fanek i Fanow,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5-dniowa przerwa bynajmniej nie oznacza, ze znudzilo mi sie Wasze milczace towarzystwo. Wrecz przeciwnie: po intensywnym tygodniu pracy (tak, tak, wbrew temu co po niektorym moze sie wydawac, nie jestem tu na wakacjach tylko na studiach) oraz jeszcze bardziej intensywnym weekendzie bogatszy jestem o nowe doswiadczenia i nowe ciekawostki, ktorymi z przyjemnoscia niezwlocznie sie podziele.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kilka dni temu w naszym mieszkaniu po raz pierwszy pojawil sie zenski pierwiastek (nie liczac sprzataczki przed 2 tygodniami). Do Lucasa przyjechaly zona, Montserrat (Monsi), oraz ich 2-letnia coreczka Sofía "chodzace trzesienie ziemi" Iglesias. Obydwie wniosly w nasze smutne wieczorki przy telewizorze nieco radosci. Sofía skutecznie przeszkadzajac ogladac pilke nozna, a Monsi co rusz przynoszac jakies smakolyki z lodowki. Lodowki, ktora pierwszy raz od grudnia ubieglego roku ponownie uprzatnela. Monsi przy okazji wylala z prawego dolnego kontenera zupe ze zgnilych warzyw Antoniego, ktora najwidoczniej "wazyl" jeszcze przed mom przyjazdem. Dobrze, ze wczesniej jej nie odkrylem, bo tego bym na pewno mu nie odpuscil.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Weekend spedzilem wiec rodzinnie razem z Iglesiasami. W czwartek udalismy sie do &lt;a href="http://wikimapia.org/#lat=10.424318&amp;amp;lon=-66.826036&amp;amp;z=16&amp;amp;l=3&amp;amp;m=a&amp;amp;v=2"&gt;Hatillo&lt;/a&gt;, ciekawego kolonialnego &lt;em&gt;pueblo&lt;/em&gt;, ktore z czasem zostalo calkowicie wchloniete przez rozrazstajace sie Caracas. Tam oprocz smacznej pizzy ciekawy widok: kolonialny rynek, na wzgorzu obok migajace &lt;em&gt;barrio&lt;/em&gt;, zas z drugiej strony na poludnie tak luksusowa dzielnica rezydencjalna, ze nasze Izabeliny, Konstanciny i Magdalenki przy niej wymiekaja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W piatek zas zaspokoilem czesciowo swoja zadze zdobycia pobliskiej Avili. Na dwutysiecznik dominujacy ponad miastem wjezdza sie w 10 minut dopiero co znacjonalizowana przez Chaveza kolejka (patrz zdjecie trawnika przed dolna stacja), skad rozposciera sie cudowna panorama na Morze Karaibskie od polnocy i na wiezowce i dzielnice Caracas od poludnia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh4.google.com/staroszczyk/RxOvUbSjFMI/AAAAAAAAA7w/RcLsTetSHt0/Imagen%20010.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="WIDTH: 320px; CURSOR: hand" alt="" src="http://lh4.google.com/staroszczyk/RxOvUbSjFMI/AAAAAAAAA7w/RcLsTetSHt0/Imagen%20010.jpg?imgmax=512" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://lh6.google.com/staroszczyk/RxOvU7SjFNI/AAAAAAAAA74/G3eAheLpGIk/Imagen%20017.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="WIDTH: 320px; CURSOR: hand" alt="" src="http://lh6.google.com/staroszczyk/RxOvU7SjFNI/AAAAAAAAA74/G3eAheLpGIk/Imagen%20017.jpg?imgmax=512" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh6.google.com/staroszczyk/RxOwl7SjFOI/AAAAAAAAA8E/uu5PHmKVFo0/Imagen%20019.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="WIDTH: 320px; CURSOR: hand" alt="" src="http://lh6.google.com/staroszczyk/RxOwl7SjFOI/AAAAAAAAA8E/uu5PHmKVFo0/Imagen%20019.jpg?imgmax=512" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://lh3.google.com/staroszczyk/RxOwmLSjFPI/AAAAAAAAA8M/KhgYbhIIhmE/Imagen%20020.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="WIDTH: 320px; CURSOR: hand" alt="" src="http://lh3.google.com/staroszczyk/RxOwmLSjFPI/AAAAAAAAA8M/KhgYbhIIhmE/Imagen%20020.jpg?imgmax=512" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W sobote zas udalismy sie do oddalonej o 42 kilometry od CCS gorskiej wioski Colonia Tovar, w ktorej w 1843 roku osiedlilo sie prawie 400 przybylych z Kaiserstuhl w Badonii niemieckich imigrantow. Zyli sobie oni tam spokojnie przez ponad 120 lat. Zapomnieni przez swiat, zapomnieni przez Wenezuele, zapomnieni przez Hitlera uprawiali kartofle i zajadali sie golonka az do 1964 roku, kiedy to wladze centralne postanowily doprowadzic droge przez gory do wioski. Droga diametralnie zmienila styl zycia mieszkancow, ktorzy z typowa dla nich niemiecka przedsiebiorczoscia wyczuli interes w turystyce. Obecni mieszkancy, nieco juz wymieszani z Wenezuelczykami, zachowali jednak nordyckie rysy oraz swoj jezyk daleko juz ponoc odbiegajacy od wspolczesnego niemieckiego. Tovarczycy maja tez niemieckie paszporty i generalnie sa hojnie wspierani przez niemiecka ambasade.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh5.google.com/staroszczyk/RxOwnrSjFSI/AAAAAAAAA8k/cemdqx4P8-M/Imagen%20030.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="WIDTH: 320px; CURSOR: hand" alt="" src="http://lh5.google.com/staroszczyk/RxOwnrSjFSI/AAAAAAAAA8k/cemdqx4P8-M/Imagen%20030.jpg?imgmax=512" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://lh3.google.com/staroszczyk/RxOxoLSjFTI/AAAAAAAAA8w/6k71DxaKx48/Imagen%20031.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="WIDTH: 320px; CURSOR: hand" alt="" src="http://lh3.google.com/staroszczyk/RxOxoLSjFTI/AAAAAAAAA8w/6k71DxaKx48/Imagen%20031.jpg?imgmax=512" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracajac z Colonia Tovar w stugach deszczu zjechalismy na wybrzeze, gdzie na plazy mieli wylegiwac moi znajomi Wlosi. Na dole okazlo sie kilka rzeczy. Po pierwsze, Wlochom popieprzyly sie nazwy plaz i sa 250 kilosow dalej na wschod. Po drugie, nad morzem rzeczywiscie panuje o wiele bardziej tropikalny klimat niz w polozonym na 800 m. n.p.m. Caracas. Po trzecie, plaze w okolicach La Guaira i lotniska Maiquetia w zadnym razie nie przypominaja tych z folderow reklamowych biur turystycznych ("oddajcie moje pieniazki!"). Po czwarte, przypomnialem sobie, &lt;strong&gt;jak bardzo nie lubie plazy i morza. &lt;/strong&gt;Wiem, ze tym stwierdzeniem narazam sie tym niektorym z Was oraz potencjalnie wszystkim Wenezuelczykom, ale taka jest prawda i nic na to nie poradze. Owszem, mamy w planach wycieczki w rajskie i dziewicze regiony wybrzeza, na wyspy, ale sorry gregory - moje klimaty to gory, o czym jeszcze dotniej przekonalem sie w Peru.&lt;br /&gt;W niedziele nastawialem sie na internet oraz na cotygodniowy program "Alo presidente". Niestety prad wysiadl i dopiero pod wieczor zreperowali pobliski transformator. W miedzyczasie udalismy sie do zoo oraz do supermarketu na zakupy w ktorym oczywiscie bylo wszystko oprocz mleka (o mleku kiedy indziej), cukru oraz jajek. Wieczorem zas wreszcie dowiedzialem sie, jak skonczyla sie druga polowa meczu z Kazachstanem oraz zalapalem sie na kolejne przemowienie Chaveza tym razem "en vivo de Cuba". Ziom jest nieprzecietny, czego jak czego, ale zdolnosci oratorskich to mu nie mozna mowic. Az mi prawie lzy polecialy z oczu jak opowiadal o ostatniej bitwie Che Guevary i o rozmowie telefonicznej z Fidelem, w ktorej mu mowil, ze teraz nie moze odchodzic, bo obydwa narody spojone w walce o powodzenie rewolucji potrzebuja go bardziej niz zawsze...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A dzis? Dzis poniedzialek. Koncze nadawac, bo mam niestety ogrom nauki. Z daleka to moze fajnie wygladac: Wenezuela, plaza, owoce tropikalne, laseczki, ale to tylko jedna strona medalu. Druga to dziesiatki stron abstractow i paperow oraz godziny spedzone przed komputerem a potem wieczorami w aulach.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3754234815073517417-2038073734738384200?l=acaracas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://acaracas.blogspot.com/feeds/2038073734738384200/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3754234815073517417&amp;postID=2038073734738384200&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/2038073734738384200'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/2038073734738384200'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://acaracas.blogspot.com/2007/10/fin-de-semana-iii.html' title='Fin de Semana III'/><author><name>Jacek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14557485997576732654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://lh3.google.com/staroszczyk/RwKcwbSjE_I/AAAAAAAAAzw/o09-Ghh4mQk/Imagen%20143.jpg?imgmax=512'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3754234815073517417.post-1442549306376148720</id><published>2007-10-10T13:16:00.000-04:00</published><updated>2007-10-10T14:20:08.580-04:00</updated><title type='text'>Zamki</title><content type='html'>&lt;em&gt;"Zamek jest to mechanizm wbudowany w drzwi i zabezpieczający dostęp do jakiejś ograniczonej przestrzeni, pomieszczenia itp. Do otwierania zamka służy zwykle klucz.&lt;br /&gt;Zamek do drzwi składa się z dwóch zasadniczych części – układu rozpoznającego klucz (niekiedy nie występuje) i mechanizmu ryglującego. Zwykle rygiel napędzany jest za pomocą mechanizmu zmieniającego ruch obrotowy klucza na ruch posuwisty rygla (...)"&lt;/em&gt; - Wikipedia&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.sinprisa.org/CartasalDirector/varios/images/PICT0015.JPG"&gt;&lt;img style="WIDTH: 320px; CURSOR: hand" alt="" src="http://www.sinprisa.org/CartasalDirector/varios/images/PICT0015.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozwijajaca sie przestepczosc juz przed kilkudziesiecioma laty doprowadzila do niekontrolowanego przez nikogo rozkwitu najrozmaitszych w formie i ksztalcie plotkow elektrycznych oraz drutow kolczastych, pokrywajacych wiekszosc murow oraz ogrodzen. Chyba nie musze opisywac, jak bardzo takie "elementy malej architektury miejskiej" szpeca miasto i nadaja niepowtarzalny nigdzie indziej klimat stanu wojennego. Innym z elementow, dzieki ktorym &lt;em&gt;caraqueños&lt;/em&gt; staraja sie zabezpieczyc dom i swych najblizszych stanowia mnozone do potegi drzwi i zamki. Nasz budynek w prawdzie otacza plot wyposazony "jedynie" w kolce, natomiast wejscie do mieszkania przypomina zdobywanie fortecy. Gdy przed dwoma tygodniami dostalem pek kilkunastu kluczy, powiedzialem Lucasowi, ze ja to pitole i nie bede tego zelastwa nosil ze soba. Po intensywnym odchudzeniu zostalo mi "tylko" 6 absolutnie niezbednych kluczykow.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aby dostac sie do mieszkania najpierw trzeba otworzyc duzym kluczem furtke do plotu z kolcami. Za nia juz jestesmy bezpieczni :). Kilka metrow dalej znajduja sie szklane drzwi do budynku, ktorez to nalezy otworzyc tym samym kluczem. Zwykle za dnia metalowe drzwi oslaniajace szkla sa otwierane, ale czasem i te trzeba otworzyc. Juz a parterze w sieni mamy do wyboru dwie windy. Tej lewej jeszcze nie obczailem, bowiem - mimo iz nie ma zamkow - wyzej wchodzi sie do mieszkania zupelnie innym, nie znanym mi systemem drzwi. Stad tez zawsze kieruje sie ku prawej. Aby zawolac prawa winde nalezy uzyc pierwszego z malych kluczykow. Wsadzic go do dziurki i przekrecic. Nastepnie, juz wewnatrz, nalezy przyblokowac drzwi cialem i uzyc kolejnego z malych kluczykow do wcisniecia guzika "4". Co sie dzieje gdy nie zablokuje sie drzwi albo zablokuje przyciskiem? Delikwent automatycznie zjezdza na dol do garazu. W pierwszych tygodniach nie znalem tego patentu z blokada z wiadomym skutkiem... Juz na wlasciwym pietrze, aby wyjsc z windy nalezaloby otworzyc kolejna metalowa krate, innym zapewne kluczykiem. Na szczescie, jako ze teren jest juz praktycznie nasz, drzwi te tez pozostaja na stale otwarte. Na koniec pozostaja wlasciwe drzwi do mieszkania, ktore w egipskich ciemnosciach otwieram innym ze srednich kluczy... Z obserwacji budynku wnioskuje, ze istnieje rowniez w pelni alternatywna trasa przez tylni garaz, lewa winde oraz drzwi do naszej kuchni. ¡Dios mio!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS - z innej beczki: Wczoraj ogladalismy zakonczenie "Terminatora". Chlopaki stwierdzili, ze on jest jak Chavez: juz sie wydaje ze to jego koniec, a on wstaje i idzie dalej :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3754234815073517417-1442549306376148720?l=acaracas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://acaracas.blogspot.com/feeds/1442549306376148720/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3754234815073517417&amp;postID=1442549306376148720&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/1442549306376148720'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/1442549306376148720'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://acaracas.blogspot.com/2007/10/zamki.html' title='Zamki'/><author><name>Jacek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14557485997576732654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://lh3.google.com/staroszczyk/RwKcwbSjE_I/AAAAAAAAAzw/o09-Ghh4mQk/Imagen%20143.jpg?imgmax=512'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3754234815073517417.post-1074333784506628409</id><published>2007-10-09T16:30:00.000-04:00</published><updated>2007-10-09T16:42:45.718-04:00</updated><title type='text'>Urodziny</title><content type='html'>W sobote 6 pazdziernika kilka minut po polnocy czasu tutejszego (-6 godzin wzgledem Polski) ukonczylem 23 lata. Nie jest to specjalnie powod do dumy i brakuje juz gdzies tej radosci, kiedy stukaly kolejne -nastki i okragla "dwudziestka", a jednak ta 23. rocznica przyjscia na swiat niespodziewanie ucieszyla mnie znacznie bardziej niz poprzednie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kochani! Wielkie dzieki za Wasza pamiec! Moglbym ironizowac, ze Gronek jest cudownym przypominaczem, ale naprawde liczy sie fakt, ze komus sie chce kliknac na link i napisac chocby jedno krotkie zdanie z zyczeniami. Prawde mowiac, nawet nie podejrzewalem, jak wielkiego i pozytywnego kopa dostane otworzywszy skrzynke pocztowa oraz zalogowawszy sie na gronie. Do dzis trudno mi sie pozbierac. W taki dzien jak wtorek - kiedy po weekendzie siadlem przy kompie - czlowiek przekonuje sie, ze powroty maja rownie wazny sens jak wyjazdy. Jeszcze raz dzieki!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obchody urodzin zaczalem skromnie o 24 w piatkowy wieczor, kiedy ze znajomymi Wenezuelczykami konczylismy spotkanie przy piwie w centrum handlowym. Abuelo, odbywszy pare lat temu w Londynie z dwoma Polkami trening kulturowy, pozyczyl mi nawet "estola", po czym z Lucasem i Antonio udalismy sie do slynnej - w stylu kebaba na Swietokrzyskiej - hot-dogarni znanej m.in. z powodu serwowanych tam"perritos polacos". Przyznam szczerze, ze chociaz nie jestem specjalnym znawca naszej kuchni, nie wydaje mi sie, bym kiedykolwiek w Polsce wcinal bule z serem, cebula oraz pomaranczowa parowka oraz... chipsami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z ranca uderzylismy na weekend z Antonio na zachod do jego rodzinnej miejscowosci - Barquisimeto. Tereny na wschod od Caracas, podobnie jak samo miasto, poza wyzsza temperatura niczym specjalnym sie nie wyrozniaja. Trzcina, fabryka rumu, podupadajace osrodki przemyslowe, rafineria, fragment niedokonczonej autostrady w szczerym polu, las tropikalny, pierwszy rzut oka na Morze Karaibskie, 5 roznych bilbordow z wizerunkiem Chaveza na zaledwie 500 metrach drogi... Zainspirowany "Klubem Smakow Azji" oraz kontynuujac peruwianskie tradycje kulinarne skosztowalem podczas calej wyprawy z tuzin nowych dan wenezuelskich od soku z trzciny cukrowej przez kozla w 4 smakach oraz cachape z serem po slodkie "piwo" Maltin i chrupiace swinskie zeberka. Zoladek po zaprawie kondycyjnej w Andach - w znakomitej formie. Ani zielony i potwornie slodki sok z sztywnych jak bambus pedow trzciny ani pachnacy krowimi wymionami ser go nie wzruszyly nawet na moment.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tyle na razie. W nastepnych odcinkach o:&lt;br /&gt;1) szkole - tak, wyobrazcie sobie, ze zaraz po snie najwiecej czasu mi schodzi nie na pisaniu bloga lecz na nauce. Niestety...&lt;br /&gt;2) korkach - zwanych tu "colas" (w odroznieniu od hiszpankich "atascos"). Wracajac z Barquisimeto przez poltorej godziny przedzieralismy sie od rogatek miasta do centrum. Horror gorszy niz w Jankach,&lt;br /&gt;3) polityce - temat-rzeka, lecz poniewaz obracam sie w wyzszych kregach i przebywam z wyksztalconymi ludzmi, coraz lepiej orientuje w zawilosciach tutejszej polityki ogarnietej ukladem, o jakim nawet w najgorszych snach nie snili bracia Kaczynscy,&lt;br /&gt;4) dziewczynach - jak juz poznam jakichs wspolny mianownik ;)&lt;br /&gt;5) plazy - jak juz bede&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3754234815073517417-1074333784506628409?l=acaracas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://acaracas.blogspot.com/feeds/1074333784506628409/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3754234815073517417&amp;postID=1074333784506628409&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/1074333784506628409'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/1074333784506628409'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://acaracas.blogspot.com/2007/10/urodziny.html' title='Urodziny'/><author><name>Jacek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14557485997576732654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://lh3.google.com/staroszczyk/RwKcwbSjE_I/AAAAAAAAAzw/o09-Ghh4mQk/Imagen%20143.jpg?imgmax=512'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3754234815073517417.post-817141183439328835</id><published>2007-10-05T14:57:00.000-04:00</published><updated>2007-10-05T15:47:05.111-04:00</updated><title type='text'>Wyborowa - Exquisite Wódka</title><content type='html'>&lt;div&gt;Wsrod ludzi, ktorzy wyjezdzaja za granice wyrozniaja sie dwie grupy i dwa typy osobowosci. Niektorzy rzuciwszy sie w trybiki kosmopolitycznego zycia swoj zwiazek z krajem ojczystym, jezykiem, rodakami i kultura maja - delikatnie mowiac - w zupie . Ci drudzy, przeciwnie, codziennie zagladaja na onet.pl i ciesza sie kazda napotkana drobnostka nawiazujaca do kraju pochodzenia. Poczucie tozsamosci narodowej. Chyba to mam na mysli.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ale o czym to ja? Aha! Otoz juz pierwszego wieczoru w Wenezueli wspolokatorzy poczestowali mnie magazynem "Urbe Bikini" (takie przyzwoite pismo dla panow), azebym sobie wyrobil zdanie na temat latynoskich pieknosci. Otwieram gazetke na przypadkowej stronie i normalnie kopara w dol. Na niebieskim jak Morze Baltyckie tle zdjecie pieknej, ksztaltnej... butelki Wodki Wyborowej. Przez dluzsza chwile nie moglem wyjsc z podziwu dla naszej rodzimej slicznotki, zastanawiajac sie jak to sie stalo, ze trafila na rozkladowke jakiejs gazetki wenezuelskiej. Niby slyszalo sie kiedys, ze Francuzi kupili te marke i postanowili ja odswiezyc za granica, ale co innego czytac w Polsce takie newsy gospodarcze, a co innego widziec Wyborowa w wenezuelskim "Urbe Bikini".&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;W kolejnych dniach okazalo sie, ze zabojady profesjonalnie podchodza do sprawy, bo w kazdym szanujacym sie sklepie Wyborowa mozna dostac. Drugi szok jednak przyszlo mi przezyc w srode wieczorem:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Godzina 21:40. Po prawie czterech godzinach zajec wychodze zmordowany z finanzas conductuales (behavioral finance). W korytarzu macha do mnie Lucas. Juz z daleka widac, ze z jego behavior cos jest nie tak. Metny wzrok i troche belkotliwa mowa zdradzaja, ze pil. Z tego co mowi dociera do mnie, ze prestizowa i znana w calej Wenezueli gazeta "Debates IESA" obchodzi swe 12 urodziny i ze z tej okazji w salonie obok odbywa sie BANKIET. Ale moi drodzy (trampy w szczegolnosci), celowo pisze BANKIET duzymi literami, by odroznic go od tych podwieczorkow, co czasami sie odbywaja na SGHu. Wchodze, a po lewej 2-metrowy afisz z reklama bohaterki tego posta, Wodka Wyborowa. Na stolikach rum, wino, soki, wodka wszystko oczywiscie za darmo dla zaproszonych gosci. Ja co prawda zaproszenia nie dostalem, ale moje chlopaki sa na tyle znani w tutejszym srodowisku akademickim, ze zalapalem sie na ostatki. Impreza przednia, aczkolwiek zal tych nierozpracowanych butelek, co je na koniec kelnerzy zapewne rezdystrybuowali miedzy soba.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Na pamiatke tego zacnego wydarzenia zabralem sobie zestaw podkladek, ktore dumnie prezentuje na ponizszym zdjeciu :)&lt;/div&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://lh5.google.com/staroszczyk/RwUvuLSjFHI/AAAAAAAAA6E/DMa6ygNbO2M/Imagen%20002.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="WIDTH: 320px; CURSOR: hand" alt="" src="http://lh5.google.com/staroszczyk/RwUvuLSjFHI/AAAAAAAAA6E/DMa6ygNbO2M/Imagen%20002.jpg?imgmax=512" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3754234815073517417-817141183439328835?l=acaracas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://acaracas.blogspot.com/feeds/817141183439328835/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3754234815073517417&amp;postID=817141183439328835&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/817141183439328835'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/817141183439328835'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://acaracas.blogspot.com/2007/10/wyborowa-exquisite-wdka.html' title='Wyborowa - Exquisite Wódka'/><author><name>Jacek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14557485997576732654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://lh3.google.com/staroszczyk/RwKcwbSjE_I/AAAAAAAAAzw/o09-Ghh4mQk/Imagen%20143.jpg?imgmax=512'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3754234815073517417.post-5784122102988414388</id><published>2007-10-04T14:41:00.000-04:00</published><updated>2007-10-05T14:54:21.526-04:00</updated><title type='text'>Portfel caly wypchany... boliwarami</title><content type='html'>&lt;a href="http://lh3.google.com/staroszczyk/RwUvtrSjFGI/AAAAAAAAA58/wk7gTndIZz4/Imagen%20001.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="WIDTH: 320px; CURSOR: hand" alt="" src="http://lh3.google.com/staroszczyk/RwUvtrSjFGI/AAAAAAAAA58/wk7gTndIZz4/Imagen%20001.jpg?imgmax=512" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://lh3.google.com/staroszczyk/RwUvtrSjFGI/AAAAAAAAA58/wk7gTndIZz4/Imagen%20001.jpg?imgmax=144"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Wczoraj, czyli tydzien po przyjezdzie, wreszcie wymienilem czesc dolarow na boliwary. Operacja wymiany pieniedzy w Wenezueli stanowi pouczajace doswiadczenie, albowiem Wenezuela jest bodajze jedynym krajem Ameryki Poludniowej, w ktorym funkcjonuje sztywny kurs walutowy. To idace wbrew swiatowym tendencjom rozwiazanie wprowadzono w 2003 roku celem ograniczenia wyplywu dewiz z kraju. Do dzis nie bardzo rozumiem, jak 8. swiatowy producent ropy naftowej oraz kraj przyjmujacy tysiace zagranicznych turystow rocznie moze miec problemy z ucieczka dewiz, ale poki nie zaglebilem sie w temacie bede sie trzymal oficjalnej wersji wladz. Wkrotce po wprowadzeniu nowej polityki dewizowej stalo sie to, czego mozna bylo sie spodziewac od samego poczatku. Kurs oficjalny (1$ = 2150 Bv) i czarnorynkowy (1$ = 5500 Bv na dzien dzisiejszy) kompletnie sie rozjechaly nawet pomimo kilku przeprowadzonym dewaluacjom, a narod zaczal kombinowac, jak by tu nie dac sie wychuchac przez wladze. Dokladnie jak u nas za komuny.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pieniadze turysci najczesciej wymieniaja u calkiem otwarcie i bezwstydnie dzialajacych na lotnisku cinkciarzy lub na tutejszym placu centralnym ("Dolares, Dolares!"). Z reszta, dolar wobec niestabilnosci boliwara oraz ograniczeniom administracyjnym jest towarem wielce pozadanym przez Wenezuelczykow, totez wielu z nich albo samemu skupuje zagraniczne dewizy albo ma znajomych, ktorzy z checia wymienia. Sankcjami prawnymi - grzywnami i wiezieniem - nikt sie nie przejmuje, natomiast sam temat - jak niemalze kazdy element polityki prezydenta Chaveza - jest szeroko komentowany w rozmowach prywatnych oraz na zajeciach w szkole. Nota bene w ramach jednego przedmiotu mamy za zadanie semestralne opisac szczegolowo jeden przyklad arbitrazu w gospodarce i z tego co sie zdolalem rozejrzec wiekszosc wybranych przez studentow tematow ma zwiazek z nielegalna wymiana dolarow :)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ilosc banknotow na zdjeciu niestety nie do konca odpowiada ich wartosci, albowiem po latach inflacji najwyzszym nominalem pozostalo czerwone 50.000 boliwarow. Od przyszlego roku wladze wprowadzaja "mocnego boliwara", ktoremu ubedzie trzech zer. I slusznie, bo od tych zer, relatywnych kursow wymiany Bv/$ oraz przeliczania dolarow na zlotowki mam nie lada problem z percepcja cen. Wczoraj np. przez roztargniecie chcialem za loda zaplacic 12.000 i dopiero sprzedawczyni mnie wyprowadzila z bledu, ze tyle to cala paczka kosztuje.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3754234815073517417-5784122102988414388?l=acaracas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://acaracas.blogspot.com/feeds/5784122102988414388/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3754234815073517417&amp;postID=5784122102988414388&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/5784122102988414388'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/5784122102988414388'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://acaracas.blogspot.com/2007/10/portfel-caly-wypchany-boliwarami.html' title='Portfel caly wypchany... boliwarami'/><author><name>Jacek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14557485997576732654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://lh3.google.com/staroszczyk/RwKcwbSjE_I/AAAAAAAAAzw/o09-Ghh4mQk/Imagen%20143.jpg?imgmax=512'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3754234815073517417.post-7936669134704490828</id><published>2007-10-02T14:12:00.000-04:00</published><updated>2007-11-07T18:02:33.587-04:00</updated><title type='text'>Ja tu mieszkam</title><content type='html'>Na dzisiejsze popoludnie nieco sztywniejszy w tresci a bogatszy w formie post nt. mojego obecnego miejsca zamieszkania. Musze sie streszczac, bowiem Liga Mistrzow w tym kraju wypada o zupelnie nieludzkiej porze, czyli o 14:45.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otoz, jakby ktos mial zamiar namierzyc mnie z satelity celem wyslania Tomahawkow lub eskadry bombowcow, podaje dokladne wspolrzedne geograficzne mojego budynku: lat=10.514923 lon=-66.896632. Graficzna interpretacja tych cyferek znajduje sie na stronie &lt;a href="http://www.wikimapia.org/#lat=10.514923&amp;amp;lon=-66.896632&amp;amp;z=12&amp;amp;l=3&amp;amp;m=a&amp;amp;v=2"&gt;http://www.wikimapia.org/#lat=10.514923&amp;amp;lon=-66.896632&amp;amp;z=12&amp;amp;l=3&amp;amp;m=a&amp;amp;v=2&lt;/a&gt;. To jest wlasnie Caracas. Zwroccie uwage na wybrzeze z wyraznie widocznym lotniskiem, pasmo wysokich gor (Park Narodowy Avila) oraz polozona w kotlinie miedzy gorami stolice Wenezueli. Niewielki zoom ukaze wyraznie zarysowana tkanke miejska w formie szachownicy - przede wszystkim w centrum i luksusowej wschodniej czesci - oraz, porastajace niczym pasozyt wzgorza i doliny, okalajace miasto "&lt;a href="http://i1.trekearth.com/photos/37885/caracas.jpg"&gt;barrios&lt;/a&gt;" (trzeba odswiezyc by fotka sie wyswietlila). Po angielsku "barrio" to slums, o polskim odpowiedniku tego slowa nie slyszalem. Temat barrios - skad sie wziely, kto w nich mieszka i dlaczego - rozwine w kolejnych tygodniach, jak juz bede wiedzial wiecej na temat historii gospodarczej Wenezueli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wrocmy jednak do naszej mapki. Jeszcze dokladniejszy zoom ukaze oczom zaprojektowana z typowa dla Francuzow finezja, a zamieszkiwana tradycyjnie przez Zydow, dzielnice San Bernardino. I nasz budynek (na samym celowniku) w 70% zamieszkuja starsze rodziny zydowskie, natomiast nasze mieszkanie na 4. pietrze wynajmowane jest dla odmiany od rumunskiej... Zydowki o swoisko brzmiacym niektorym z nas nazwisku - Siguelboim :). Tuz obok miesci sie siedziba Goethe Institut, a za nia budynek IESA, z ktorego w tej chwili nadaje. Z okna od poludniowej strony wystaje reka, ktora Wam obecnie macham ;) U gory natomiast widac mistyczna Avile, na ktora juz od przybycia ostrze sobie zeby i kijki trekkingowe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stosunkowo niewielka odleglosc do szkoly (5 minut na piechote) komplikuje fakt istnienia niewielkiego "klina" barrio, ktorego "ostrze" konczy sie na ulicy tuz przy naszym budynku. Z tego tez wzgledu chlopaki zawsze do i ze szkoly udaja sie samochodami, chociaz za dnia ponoc nic przechodniowi nie grozi. Las Erasos doskonale widac z satelity oraz z balkonu:&lt;a href="http://lh3.google.com/staroszczyk/RwFR29S-9YI/AAAAAAAAAsQ/exVQZmk-M5o/IMG_0255.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://lh3.google.com/staroszczyk/RwFR29S-9YI/AAAAAAAAAsQ/exVQZmk-M5o/IMG_0255.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh3.google.com/staroszczyk/RwFR29S-9YI/AAAAAAAAAsQ/exVQZmk-M5o/IMG_0255.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="WIDTH: 320px; CURSOR: hand" alt="" src="http://lh3.google.com/staroszczyk/RwFR29S-9YI/AAAAAAAAAsQ/exVQZmk-M5o/IMG_0255.jpg?imgmax=512" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ponizej zamieszczam garsc fotek z mieszkania. Dysponujemy przestronnym salonem (zapraszam!), a ja malym pokojem na zapleczu kuchni, ktory w dawnych czasach musialy zamieszkiwac gosposie :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh6.google.com/staroszczyk/RwFQ6tS-9UI/AAAAAAAAAro/qCpreqfr6Sk/IMG_0250.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="WIDTH: 320px; CURSOR: hand" alt="" src="http://lh6.google.com/staroszczyk/RwFQ6tS-9UI/AAAAAAAAAro/qCpreqfr6Sk/IMG_0250.jpg?imgmax=512" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://lh3.google.com/staroszczyk/RwFQ69S-9VI/AAAAAAAAArw/9nmb5MISgtg/IMG_0251.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="WIDTH: 320px; CURSOR: hand" alt="" src="http://lh3.google.com/staroszczyk/RwFQ69S-9VI/AAAAAAAAArw/9nmb5MISgtg/IMG_0251.jpg?imgmax=512" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh5.google.com/staroszczyk/RwFQ7dS-9WI/AAAAAAAAAr4/eagV-8z-Ig8/IMG_0252.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="WIDTH: 320px; CURSOR: hand" alt="" src="http://lh5.google.com/staroszczyk/RwFQ7dS-9WI/AAAAAAAAAr4/eagV-8z-Ig8/IMG_0252.jpg?imgmax=512" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://lh6.google.com/staroszczyk/RwFQ7tS-9XI/AAAAAAAAAsA/wNbmV-VSqbY/IMG_0254.jpg?imgmax=512"&gt;&lt;img style="WIDTH: 220px; CURSOR: hand; HEIGHT: 234px" height="384" alt="" src="http://lh6.google.com/staroszczyk/RwFQ7tS-9XI/AAAAAAAAAsA/wNbmV-VSqbY/IMG_0254.jpg?imgmax=512" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS - Zamiescilem tez czesc fotek z poprzedzajacego Wenezuele &lt;a href="http://picasaweb.google.com/staroszczyk/Peru"&gt;wyjazdu do Peru&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;Pojawily sie rowniez na necie fenomenalne &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lubosmichal/Peru200702?authkey=UYN0zMAA-UI"&gt;zdjecia Michala&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3754234815073517417-7936669134704490828?l=acaracas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://acaracas.blogspot.com/feeds/7936669134704490828/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3754234815073517417&amp;postID=7936669134704490828&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/7936669134704490828'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/7936669134704490828'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://acaracas.blogspot.com/2007/10/ja-tu-mieszkam.html' title='Ja tu mieszkam'/><author><name>Jacek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14557485997576732654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://lh3.google.com/staroszczyk/RwKcwbSjE_I/AAAAAAAAAzw/o09-Ghh4mQk/Imagen%20143.jpg?imgmax=512'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3754234815073517417.post-7680250382106746866</id><published>2007-10-01T14:21:00.000-04:00</published><updated>2007-10-03T13:53:43.150-04:00</updated><title type='text'>Fin de semana</title><content type='html'>Pierwszy weekend w Caraca´h (Wenezuelczycy podobnie jak Andaluzyjczycy rzadko kiedy zaprzataja sobie glowe wymawianiem "s") za mna. Sobota i niedziela przebiegly zdecydowanie spokojniej od piatku. Chlopaki troche mnie powozili po miescie pokazujac zarowno luksusowe dzielnice rezydencjalne jak i otaczajace miasto "barrios", do ktorych lepiej samemu sie nie zapuszczac. Zwiedzilismy tez: kilka centrow handlowych - niczym sie nie roznia od amerykanskich czy nawet naszych rodzimych odpowiednikow, kino - "Zbrodnia doskonala" z Anthony Hopkins`em (polecam), areperie - gdzie sprobowalem lokalnego przysmaku, czyli podobnej do kebaba arepy, stacje benzynowa - gdzie za 3000 bolivarow zatankowalismy 42 litry wachy (1USD oficjalnie = 2150 bolivarow, 1 USD czarnorynkowy = 4500 bolivarow), oraz dom Emilio, ktory obchodzil wlasne swoje 30 urodziny (Emilio, nie dom :)). Na nude wiec nie moglem narzekac. Rowniez w niedziele sporo czasu spedzilismy ogladajac Rockiego II. Okolo 13:00 ze zmartwieniem przczytalem w gazecie, ze o 11:00 byl sie zaczal program "Alo presidente", w ktorym Chavez co tydzien wyglasza swe plomienne mowy do narodu. Chlopaki na to wybuchli smiechem i przelaczyli na wlasciwy kanal mowiac, ze to dopiero poczatek. I rzeczywiscie. Poznym popoludniem, jak juz bylismy dawno po obiedzie i zwiedzaniu miasta Antonio skaczac po kanalach radiowych namierzyl ciag dalszy monologu prezydenta! 6 godzin! Niebywale!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec pare slow o moich wspollokatorach, z ktorymi przyszlo mi mieszkac. Chlopaki maja po 30-kilka lat, nie jestem ich pierwszym chlopakiem z wymiany zagranicznej ;), tak wiec maja doswiadczenie pedagogiczne w opiece nad studentami. Ponadto sa bardzo pomocni i zyczliwi, dzieki czemu ma aklimatyzacja tutaj przebiega o wiele latwiej niz gdybym musial samemu do wszystkiego dochodzic (doslownie i w przenosni). W Wenezueli podobnie jak w Stanach bez samochodu jak bez prawej reki, tak wiec praktycznie wszedzie gdzie potrzebuje, jestem wozony. A ze benzyna jest tania i chlopaki lubia jezdzic - korzystam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lucas, 34, pochodzi z goracej Barcelony (tej wenezuelskiej). Tam tez mieszkaja jego zona i 2-letnia corka. Przez 10 lat prowadzil zajecia na uniwersytecie z coporate finance, a dzis mial miec rozmowe w sprawie kolejnej pracy. Lucas zdecydowanie najwiecej swego czasu mi poswieca. Wielki szacun i pozdro.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Antonio, 3-, z Barquisimeto to potomek pary portugalczykow. Rowniez wyluzowany, chociaz ze wzgledu na to ze jego terenowym Fordem wszedzie sie rozbijamy - nie pija alkoholu. Antonio pracuje w firmie konsultingowej i z tego co zrozumialem pomaga wdrazac firmom mocno lansowane przez obecne wladze koncepcje "responsabilidad social", w ramach ktorych czesc swoich zyskow firmy maja przeznaczac na cele spoleczne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Larry, 3-, to pochodzacy z gorzystego i porosnietego dzungla niebezpiecznego pogranicza wenezuelsko-kolumbijskiego typ o azjatyckich rysach twarzy. Z Larrym mam najslabszy kontakt, bo po pierwsze - jest najmniej rozmowny, a po drugie - przy wymowie nie otwiera zbytnio buzi, tak wiec nasze rozmowy ograniczaja sie w zasadzie do pojedynczych slowek, albo moich monologow. Mimo tego Larry tez jest spoko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jacek, 23, z Warszawy, to polak z krwi i kosci. Na &lt;a href="http://www.jaceks.gsi.pl/"&gt;http://www.jaceks.gsi.pl/&lt;/a&gt; wiecej info na jego temat :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3754234815073517417-7680250382106746866?l=acaracas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://acaracas.blogspot.com/feeds/7680250382106746866/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3754234815073517417&amp;postID=7680250382106746866&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/7680250382106746866'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/7680250382106746866'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://acaracas.blogspot.com/2007/10/fin-de-semana.html' title='Fin de semana'/><author><name>Jacek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14557485997576732654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://lh3.google.com/staroszczyk/RwKcwbSjE_I/AAAAAAAAAzw/o09-Ghh4mQk/Imagen%20143.jpg?imgmax=512'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3754234815073517417.post-6090658029922179172</id><published>2007-09-29T14:16:00.000-04:00</published><updated>2008-01-08T16:51:31.193-04:30</updated><title type='text'>Bati-tubos Angelus</title><content type='html'>Mialo nie byc o dupach, ale...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po tym jak piatkowy wieczor spedzilismy przy piwie, dominie oraz dyskusji o Chavezie w mieszkaniu Moisesa, chlopaki zdecydowali pokazac mi "lo mas hermoso de este pais", czyli "to najpiekniejsze w tym kraju". I bynajmniej nie zajechalismy pod slynny wodospad Salto de Angel, lecz pod rownie anielski z nazwy lokal Angelus. Troche sie obawialem, czy moje malo eleganckie ciuchy, watla postura oraz ewidentnie szczeniacki wyglad (po miesiacu w Peru jednak zdecydowalem sie zgolic, a wlasciwie: wyciac swa zabojcza brode) nie utrudnia wejscia, ale ostatecznie nikt nie pytal o moje dopiero co ukonczone 30 lat ;) Wsunawszy obowiazkowo koszule w spodnie i przekroczywszy prog lokalu pewnym krokiem skierowalismy sie w strone wolnego stolika. Larry poprosil o butelke whisky, Antonio natomiast udzielil mi oczywistej wskazowki, ze jesli sie nie chce wyjsc kompletnie splukanym z tego miejsca, nalezy unikac kontaktu wzrokowego z dziewczynami, bowim w przeciwnym razie od razu sie przysiadaja i prosza o drinka. Poniewaz w kieszeni mialem tylko kilka tysiecy pozyczonych boliwarow - ok. $2 - o swa niewyplacalnosc specjanie sie nie obawialem. Patrzenia w oczy tez stosunkowo latwo uniknac, gdyz same mimowolnie "wedruja w dol" ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sami wiecie, ze kobieciarzem specjalnie nie jestem, ale musze szczerze przyznac, ze "anielskie" tancerki - i te diabelskie z reszta tez ;) - to jak do tej pory rzeczywiscie najpiekniejsza rzecz, jaka przyszlo mi zobaczyc w tym kraju. Dobry Bog tworzac Ewe, wiedzial co czyni. Z drugiej strony madrzy ludzie tworzac takie miejsca tez wiedzieli co robia, wszak nad tym wszystkim unosi sie doskonale wyczuwalny zapach pieniadza i przeciez tylko o kase tutaj chodzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak wyglada show zwany tu "bati-tubos" i na czym polega - chyba nie musze opisywac. Tym co nie maja telewizora polecam gierke Duke Nukem 3D, level drugi bodajze :) Z reszta jak sie dowiedzialem, slowo "bati-tubos" nawiazuje do pierwszych czesci Batmana i rur, po ktorych najwidoczniej musial byl zjezdzac do akcji. Jasne?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O silikonie wspomne innym razem, kiedy juz bede po bardziej wnikliwych obserwacjach. Owszem, i w Angelus byl obecny, ale to dluzszy temat na odrebnego posta...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3754234815073517417-6090658029922179172?l=acaracas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://acaracas.blogspot.com/feeds/6090658029922179172/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3754234815073517417&amp;postID=6090658029922179172&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/6090658029922179172'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/6090658029922179172'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://acaracas.blogspot.com/2007/09/angeles.html' title='Bati-tubos Angelus'/><author><name>Jacek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14557485997576732654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://lh3.google.com/staroszczyk/RwKcwbSjE_I/AAAAAAAAAzw/o09-Ghh4mQk/Imagen%20143.jpg?imgmax=512'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3754234815073517417.post-7724025786179114959</id><published>2007-09-28T16:57:00.000-04:00</published><updated>2007-09-28T17:37:20.666-04:00</updated><title type='text'>Powitanie</title><content type='html'>Niniejszym serdecznie witam wszystkich znajomych oraz przypadkowych internautow na moim pierwszym i - zapewne - ostatnim w zyciu blogu. Nigdy nie przypuszczalem, ze przyjdzie mi siegnac po te forme... hmm... ekspresji, ale tak sie zlozylo, ze na skutek splotu pewnych zamierzonych i przypadkowych dzialan i wydarzen przyszlo mi spedzic jesienny trymestr 2007 roku w stolicy Wenezueli, czyli Caracas. Przyslano mnie tu z SGH "jako krolika doswiadczalnego" (doslownie takie slowa uslyszalem swego czasu na uczelni), bym w ramach programu wymiany studentow sprawdzil nowego partnera (IESA) i przetarl szlak dla ewentualnych przyszlych studentow, ktorym przyjdzie do glowy wyjazd do egzotycznej Wenezueli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do Caracas (CCS, jak to pisza miejscowi) przylecialem z Limy dokladnie 3 dni temu, pamietnego dnia 25.09.2007 o godz. 15:10. Pierwsze wrazenia? 1) Goraco i duszno, ale idzie wytrzymac, 2) Schody. Zejscie z samolotu, autobus wysokopodlogowy i zepsute schody ruchome na dzien dobry. Gdybym przed dwoma miesiacami nie pisal prace nt. standardow obslugi osob niepelnosprawnych w transporcie lotniczym w Hiszpanii i Polsce, pewnie bym nie zwrocil uwagi na wyrazne trudnosci kilku starszych pasazerow. 3) Granica. Jej przekroczenie wbrew moim wczesniejszym obawom (glownie dot. pieniedzy, ale o tym kiedy indziej) okazalo sie przyjemnoscia. Powitany usmiechem i slowami powitania "Bienvenidos!" urzednika celnego raznym krokiem udalem sie do hali odbioru bagazu, bacznym okiem obserwujac czy rzeczywiscie latwo namierzyc cinkciarzy i tajniakow CADIVI, o ktorych mozna poczytac w Internecie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z lotniska odebral mnie wyslany na koszt firmy, tj. uczelni ;), moj wspollokator - 34-letni Lucas, po czym wsrod strug lejacego deszczu i brunatnych od ziemii potokow burzowych rozlewajacych sie ze zbocz gor na autostrade udalismy sie do miejsca, ktore przez kolejne 3 miesiace przyjdzie mi nazywac domem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3754234815073517417-7724025786179114959?l=acaracas.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://acaracas.blogspot.com/feeds/7724025786179114959/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3754234815073517417&amp;postID=7724025786179114959&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/7724025786179114959'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3754234815073517417/posts/default/7724025786179114959'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://acaracas.blogspot.com/2007/09/powitanie.html' title='Powitanie'/><author><name>Jacek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14557485997576732654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://lh3.google.com/staroszczyk/RwKcwbSjE_I/AAAAAAAAAzw/o09-Ghh4mQk/Imagen%20143.jpg?imgmax=512'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
